czwartek, 4 grudnia 2014

Rozdział 54

- Smoku, to dopiero godzina. - Teodor poklepał przyjaciela po plecach, chcąc dodać mu otuchy. Hermiona jeszcze nie wróciła. Draco stał oparty o barierkę i co chwilę nerwowo spoglądał na zegar wiszący w kabinie. Cylinder nadal stał nieruchomy.
- Wiem, ale czuję, że ona się boi - mruknął cicho.
- Malfoy, zaczynasz robić się miękki. - Teodor oskarżycielsko dźgnął go palcem w ramie. Draco uniósł brwi i odwrócił się w jego stronę.
- Na trzy?
- Raz..
-Dwa...
-Teraz! - krzyknęli obaj i natarli na siebie. Zaczęli się przepychać. Teodor uwięził Draco w stalowym uścisku, lecz ''brunet'' jakimś cudem się wykręcił i pacnął go dłonią w tył głowy. Gdy już Nott miał mu oddać zaczęły palić się oślepiające światła i rozległ się piskliwy dźwięk. Kapsuła zaczęła wjeżdżać powoli do góry. Obaj dopadli do barierki, a do kajuty wpadł Max. Cylinder wjechał na samą górę i rozbłysnęła nad nim srebrna dwójka. Hermiona cała oblepiona jakimś różowym glutem wpadła w ramiona Draco.
- Meduzy, długa historia - wysapała. - Dałbyś mi bluzę, bo trochę przemarzłam?
- Pięć funtów i jest twoja - powiedział złośliwie, ściągając ubranie.
- Możesz dostać jedynie dostać kopa z rozmiaru pięć - uśmiechnęła się słodko, zabierając zieloną bluzę z naszywką Slytherinu.


                          *                                           *                              *


Tymczasem w Hogwarcie na stoliku do kawy zamiast kawy pojawiła się Ognista Whisky. W pokoju dało się usłyszeć głośne śmiechy i najlepsze przeboje Fatalnych Jędz. 

- Oo taak, o taaak, aha, aha, da da da dajesz! - Krzyczeli chłopacy, zachęcając tym samym Blaise'a do kolejnych wygibasów. Brunet tańczył na fotelu w samych bokserkach. To się właśnie działo na męskich wieczorkach w domu Slytherina. 
- Nie no stary, nie podpuszczam Cię ale nie gwizdniesz starej McDymce gaci, haha - zawołam Lucas Martens, podając Zabiniemu kolejną szklankę alkoholu, którą chłopak wypił jednym duszkiem.
- Ja nie gwizdnę? Ja?! Zaraz się przekonamy! - Blaise należał do ludzi, którzy lubią wyzwania. Zrobiłby najgłupszą rzecz, byleby pokazać, że da radę. Wciągnął pierwsze lepsze ubrania i wybiegł z pokoju krzycząc: 
- Za Anglię! 

           *                      *                     *



Luna słyszała przyspieszony oddech Rona, który całował ciepłymi wargami jej dekolt. Znaczył mokre ślady wzdłuż linii obojczyków, zostawiając w niektórych miejscach ciemne malinki. Jego ręce błądziły po jej plecach, zatrzymując się dopiero na kształtnych pośladkach ubranych w gruby materiał jasnych jeansów. Składzik na miotły, w którym się znajdowali był niezwykle ciasny i ciemny. Luna czuła się niezwykle skrępowana, gdy zgrubienie w spodniach Rona zaczęło napierać na jej brzuch. Gdzieś tyłem głowy zahaczała o jakąś półkę, co sprawiało jej lekki ból. Weasley włożył ręce pod jej sweter i powędrował do piersi. 
- Roon...
Chciała prosić, aby przestał, lecz on inaczej to odebrał, szybko całując ją w usta. Pocałunek był naprawdę wyrazisty. Nutka pożądania rozpalała zmysły chłopaka, który posunął się o krok niżej, zjeżdżając do zapięcia spodni blondynki. 
- Ron jaa...
- Cichoo Kochanie. - Całkowicie zignorował jej słowa ponownie całując ją w usta. Suwak jeansów został rozpięty, a spodnie zjechały do kolan. Rudzielec jedną dłonią masował podbrzusze dziewczyny, a drugą zaczął ściągać swoje dresy i bokserki. Luna poczuła, jak o jej brzuch otarło się coś sztywnego i gorącego.
- Ron naprawdę proszę..
- Tak, już za moment. - Ronald całkowicie źle zinterpretował jej słowa. Uniósł ją w górę za pośladki, przygważdżając do ściany. Kiedy Luna pogodziła się już z tym, co zaraz się stanie, drzwi składzika otworzyły się. 
- Och pardąsik, nie ta impreza ale konik się już pojawił...no może kucyk. - Blaise zaśmiał się w głos na widok Rona. Chłopak opuścił Lune na podłogę i błyskawicznie podciągnął spodnie. Jego twarz stała się czerwona ze złości i wstydu, że ktoś nakrył go w takiej sytuacji. Dodatkowo tym kimś był Zabini, wstrętny Zabini. 
- No nie ja go zaraz zabiję! - Wrzasnął i zaczął biec za śmiejącym się w głos Ślizgonem. Luna odetchnęła z ulgą i pognała za nimi, żeby nic sobie czasami nie zrobili. Blaise wiedział, że podłoga na korytarzu była świeżo wymyta i w dodatku jeszcze mokra. Ron nie wyrobił za nim na zakręci i z impetem rąbnął o beton. Coś trzasnęło w lewej ręce chłopaka. Zanim Luna do niego dobiegła, Zabini gdzieś zniknął.


              *             *             *  
- Nie no Stary, on wymięknie przecież. - Blaise nie wracał już z pół godziny. Terence zdążył w tym czasie zasnąć na fotelu. Wiadome, że widok grzecznie śpiącego kolegi nie był do zniesienia dla innych, więc wywinęli mu żart. Mianowicie Higgs miał teraz domalowane gustowne wąsiki idealnie pasujące do jego krzaczastych brwi, które dorobili prostym zaklęciem. 
- Wiecie co? Ostatnio dowiedziałem się, że Nott przyliczył numerek z Sophie,  nieźle no nie? 
- I skądy TY to niby wiesz, Chuck? - spytał Lucas kręcąc z politowaniem głową. 
- Mam swoje źródła - odezwał się wspomniany Chuck, który był krępym osiłkiem.
- Zmyślił tę bajeczkę - odezwał się głos Zaba, który stał oparty o framugę drzwi. Na palcu okręcał  jasne majtki, które wyglądały jakby były noszone przez kilkadziesiąt lat.

         *                     *                  *


No siemanero :3

Rozdział nie zachwyca, ale jest. Święta się zbliżają, więc może uda mi się coś napisać. Proszę zmotywujcie mnie do tego :( Karmcie moją wenę :> 

Pozdrawiam cieplutko Mopsik :} 

4 komentarze:

  1. Silencio, kurde i już. Mnie zachwyca ;)
    Ach przepychanki ^^ Jak ja i moja przyjaciółka ;P
    Proszę Cię, nie pisz już o Ronie ( w takiej sytuacji) bo jakoś dziwnie mi się robi, to takie uczucie........ zbierania się na wymioty -.-
    Blaise *.* <3 Tylko jak on zdobył te majtki O.o KOCHAM!!!!!!! <3 <3 <3

    Pozdrawiam, a jaki smak weny chcesz? ( Którą, też rzecz jasna przesyłam) :P Hehehe :* ~Tencza

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle! :) Widzę, że jednak z weny coś tam zostało, więc fajnie :D
    Potwierdzam słowa Tenczy - Ron w takiej sytuacji?! Kobieto jem czekoladę!
    Jednak dziwi mnie zachowanie Luny... Ja bym odepchnęła i spadaj napaleńcu!
    Więź pomiędzy Draco i Mioną <3
    Teo i Smok = Też tak chcę! Chociaż nie, ja tak mam! Taa... Zna się te przepychanki ^^
    Droga weno przesyłam ci moc czekolady byś miała duuuużo sił!
    Pozdrawiam i z uśmiechem dodaje - Luar Princesa

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, że teraz dopiero, ale wcześniej nie miałam za bardzo czasu.
    Rozdział kochany niesamowicie :) No może poza ty wątkiem z Ronem i Luną... Zrobiłaś z niego potwora troszku... Ale co tam :D
    Co do poprzedniego, nie wiem... Dodatku? Miniaturki? Ten nauczyciel z różą w tyłku... Skąd Ty bierzesz takie teksty?! :D Mistrzostwo :)
    Czekam na ciąg dalszy *3*
    Powodzenia i weny :)

    OdpowiedzUsuń