poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 52

Omdlenie Draco nie trwało zbyt długo. Minutę, może troszkę więcej. Rozejrzał się nieprzytomnie wśród wodorostów. Strzałka pod nim wciąż świeciła bladym światłem. Teraz Draco nie słyszał nic. Ostrożnie stanął na nogach i zaczął płynąc razem z kierunkiem świecących drogowskazów. Chłopak zastanawiał się nad powodem swojego krótkotrwałego odlotu. Najbardziej bał się myśli, że to może przez Granger. Możliwe, że to właśnie jej coś się stało. Tylko to było niemal niemożliwe. Co mogłoby jej się stać w bezpiecznym centrum dowodzenia? Nic. I właśnie wtedy między wodorostami Draco coś dojrzał. Przedarł się przez wodną roślinność i jego oczom ukazała się piękna budowla, jakby zamek zbudowany z morskiej piany. Jednakże Draco coś napawało strachem. Wszędzie było pusto. Czy nie powinni tu być inni zawodnicy turnieju? Ślizgon stał się bardziej czujny. W dłoni kurczowo ściskał swoją różdżkę. Wolniutko zaczął płynąć w stronę pałacu, rozglądając się na boki. Jednak z żadnej strony nie nadchodziło niebezpieczeństwo. To tak, jakby czas wokół niego się zatrzymał. Gdy już chciał pchnąć wrota zamku, usłyszał dziewczęcy głos.
- Nie wchodź tam! 
Draco błyskawicznie skierował różdżkę w stronę zarośli po prawej stronie. Wolnym krokiem przybliżył się w tamtą stronę i przyklęknął między wodorostami. Naprzeciw niego w zieleni błyszczały ciemne oczy. Wszedł głębiej. Tak, że teraz zupełnie nikt obcy nie miał prawa go zobaczyć. Przed nim skulona siedziała mała dziewczynka. Mogła ona mieć z trzynaście lat. Była drobnej budowy, a jej kręcone loczki falowały przy każdym ruchu wody. 
- Co tu robisz? - spytał chłopak. Zadziwiające, że mógł rozmawiać pod wodą bez jakichkolwiek przeszkód. Dziewczynka przystawiła palec do ust i wskazała na zielonowłosą dziewczynę, która właśnie przekroczyła próg zamku. 
- Ona już stamtąd nie wyjdzie. - Cichy szept przy uchu Draco sprawił, że chłopak się wzdrygnął. 
-Skąd wiesz? 
- Obserwuję to miejsce od kilku minut. Weszło pięciu, nie wyszedł żaden - wytłumaczyła.
- Dlaczego mnie powstrzymałaś? Przecież gdyby wszyscy tam weszli, wygrałabyś - odparł, patrząc na nią spod uniesionych brwi. Dziewczynka uśmiechnęła się. 
- Opuściłeś cylinder jako pierwszy z nas wszystkich. Po za tym magia zamku nie działa na Ciebie tak, jak na innych. 
- Jaka magia? - zapytał, marszcząc ciemne brwi. Nadal nie zmienił się ich kolor. 
- Nie żartuj, że jadąc tu nie zapoznałeś się z mitologią - zdziwiła się. Gdy kiwnął przecząco głową, jej ciemne oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej. 
- Zamek jest uosobieniem Hypnosa, boga snów. Dlatego wszystko tutaj jest takie spokojne, to jest właśnie pułapka. Każdy kto wyszedł z cylindra zapadł w drzemkę, ty spałeś najkrócej. Osoby, które weszły do pałacu zasnęły, aż do końca zadania.
- Czekaj, skąd wiesz ile spałem, skoro twierdzisz, że pierwszy zjechałem na dół? - zapytał podejrzliwie. 
- Byłam druga. Widziałam, jak zasypiasz, gdy zjeżdżałam w cylindrze. Spałam chyba z dwie minuty, a jak się obudziłam to ty dopiero ruszałeś dalej. Najwyraźniej moja droga była krótsza i wyprzedziłam Cie o kilkanaście minut, albo te twoje ślimacze ruchy Cię spowolniły - dodała złośliwie. 
- Masz plan? 
- Mam. 


                                *                                        *                                     *

Hermiona nerwowo przechadzała się przy barierce, która odgradzała ją od podestu na cylinder. Minęła już ponad godzina, a Draco jeszcze się nie wynurzył. Nott jak zawsze stał spokojny, opanowany i powtarzał, że Smok skończy zadanie jako pierwszy. Tylko, że minuty mijały, a on nie wracał. Nagle zaczęły palić się czerwone światła i rozległ się piszczący dźwięk. Gryfonka dopadła do barierki i zauważyła, że kopuła się rozsuwa. Cylinder powoli sunął ku górze, a w nim Draco. Udało mu się, udało. Szeroko się uśmiechnęła. Nawet Nott leniwie oparł się o barierkę i wlepił wzrok w srebrną kopułę. Pokrywa się rozsunęła a nad Draco zabłysnęła wielka cyfra 2, która świeciła na srebrno.
- Dwa? - zaśmiał się Nott. - Myślałem, że stać Cię na coś więcej - dodał zgryźliwie. Hermiona spiorunowała go wzrokiem i rzuciła się Draco na szyję, nie zwracając uwagi na to, że jest cały mokry.
- Draco krwawisz - zauważył Teodor. Cała podłoga pod stopami Smoka zaczęła barwić się na czerwono. Chłopak uśmiechnął się blado.
- To nic - i upadł na kolana. Teodor szybko dopadł do niego i podtrzymał cały jego ciężar na swoich ramionach. Hermiona również pobladła i zaczęło jej się kręcić w głowie. Przytrzymała się barierki. Drzwi do pomieszczenia, w którym byli rozsunęły się i stanęła w nich Morticia Kaufman z jakimś mężczyzną. Na ten widok kobieta złapała się za usta i natychmiast wybiegła. Teodor zmarszczył brwi.
- Proszę nam pomóc, błagam - wysapał. 

                                          *                             *                                       *

Draco przebudził się dopiero pod wieczór. Znajdował się w nowoczesnym szpitalu w samym sercu greckiej szkoły magii. Wszędzie kręcili się ludzie. Przy jego łóżku, na krześle pochrapywał Teodor. Pierwszy raz Draco zobaczył u niego na polikach rumieńce. Widok ten był nad wyraz zdumiewający. Malfoy podciągnął się na łokciach do pozycji siedzącej. Skrzywił się lekko. Zajrzał pod kołdrę i na prawej nodze zauważył sporej wielkości opatrunek. A co z Rosą? Uderzył w nogę Teodora. Chłopak podskoczył na krześle i błyskawicznie dobył różdżki. Stary nawyk.
- Ach, to Ty - mruknął, rozmasowując sobie kark.
- Dziewczynka, trzynaście lat, ma na imię Rosa. Jest tutaj? - zapytał szybko Draco. Na twarzy Teodora odmalowało się zdziwienie.
- Nie wiem, co jest stary? - Przysunął się z swoim krzesłem bliżej posłania. Tutejsze pielęgniarki były tak miłe, że pozwoliły mu tutaj zostać.
- Zaatakował nas wąż morski. Nic nie mogłem zrobić. Zdążyłem wepchnąć ją tylko do cylindra - chłopak ukrył twarz w dłoniach i zaczął kontynuować. - Zranił ją w brzuch, woda zaczęła błyskawicznie barwić się krwią. Jakieś cholerne rybki się zjawiły i zaczęły przegryzać mój kombinezon. Chwila nieuwagi i oberwałem w nogę. Zdążyłem zapakować się cylindra, potem pamiętam tylko Granger i nic więcej - zakończył. Teodor słuchał w milczeniu.
- Czekaj chwilę - powiedział i gdzieś poszedł. Draco leżał myśląc o Rosie. Nie wybaczyłby sobie, gdyby umarła. Tyle mu pomogła. Ostrzegła go przed zamkiem Hypnosa, ruchomymi piaskami i syrenami. Chciał jej za to wszystko podziękować osobiście. Teodor wrócił po pięciu minutach jeszcze bardziej zarumieniony. Odchrząknął.
- Rosa wyszła stąd godzinę temu, nic wielkiego jej się nie stało. Miała tylko draśnięcie, ale przy jakiejś tętnicy, czy coś. Hermiona również się już obudziła - zdał całą relację.
- Hermiona?
- No, miała odlot, jak tylko krew zobaczyła.
Draco rozciągnął się wygodnie na łóżku.
- Ty, a wiesz co w tym wszystkim jest najdziwniejsze? - spytał Teo, a gdy Draco mruknął na znak, że go słucha, to opowiedział mu o zachowaniu profesor Kaufman. Draco zmarszczył brwi.
- Reaktywacja Śliskich Gadów, czy jeszcze nie? - zapytał.
- Śliskich Gadów? Stary, mówiłem Ci że ta nazwa to obciach.
- To jaką ty kreatywną nazwę wymyśliłeś, Czubku? - zapytał Draco z powątpiewaniem.
- NieodNOTTowani. - Chłopak uśmiechnął się szeroko. Draco uderzył go poduszką, niechętnie zgadzając się na propozycję przyjaciela. Pożegnał go krótkim ''wynocha, idę spać'' i zasnął. 


                           *                                                    *                         *

Tumtumtutmtumtumtumtutum..
Tak jest, Mopsik powrócił. Komentujcie, komentujcie i karmcie moją wenę. 
Głaszczcie mnie, bo jestę kotełkę XD 1 września - szkoła. Trochę mi z tego powodu odbija, więc możecie mi wybaczyć :c 

Pozdrowienia i takie inne :333

3 komentarze:

  1. Jejciu jak ja się cieszę :D Och, Ach i w ogóle!!! *.* Nie mam zielonego pojęcia co mam napisać. Wszystkie oceny na temat twojego bloga już napisałam. Dobrze, że Rosa powstrzymała Draco, niefajnie było by gdyby zasnął na bóg wie ile czasu :/ Mój mózg pęknie kiedyś od tych wszystkich tajemnic, które tutaj piszesz. Kocham Cię ;*** Przesyłam wenę kilogramami( tylko nikomu niemów, podobno jest to nielegalne;P ) Czekam na następny rozdział ~Tencza

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :D Ja chce więcej Dramione, halo XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam skomentować i zapomniałam! Ach ta wredna, bezduszna Luar...
    Rozdział fenomenalny! Jak zwykle nie dajesz nam się dowiedzieć niczego więcej, ale za to cię kochamy! :D
    Draco taki miły i bohaterski... mrr...
    Co jest do jasnej cholery z tą profesorką?! Rozumiem, można nie lubić widoku krwi, ale żeby zaraz uciekać? Niezrozumiałe...
    W każdym bądź razie cieszę się, że wróciłaś i liczę na nowe rozdziały w najbliższym czasie.
    Miłego roku szkolnego :*
    Luar Princesa

    OdpowiedzUsuń