poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 51

Draco obudził się z samego rana. Od razu wygrzebał się z pościeli i ruszył do łazienki, aby zając ją jako pierwszy. Jakież było jego zdziwienie, gdy po dotarciu do odpowiedniego pomieszczenia odnotował, że drzwi są zamknięte. Wzruszył ramionami i usiadł na podłodze, czekając na swoją kolejkę. Minuty mijały, a Draco stawał się coraz bardziej nerwowy. No ile można siedzieć w łazience? Czy ten ktoś się tam utopił, czy co? Gdy już miał zamiar zabębnić pięścią w drzwi, te otworzyły się. Z środka wyszła uśmiechnięta Granger w samym ręczniku przewiązanym na piersiach. Malfoy uniósł wysoko jedną brew i nie zaszczycając ją nawet jednym spojrzeniem wszedł do łazienki. Tak, Draco nadal był zły na nią za to, że spoufala się z Maxem. Już nawet wymyślił odpowiedni plan, aby się na niej odegrać. Z niesmakiem spojrzał w lustro. jego wygląd nadal nie powrócił do pierwotnego stanu. Jedyne co go cieszyło to fakt, że kilka piegów z jego arystokratycznego nosa zniknęło. Oczywiście, że mógł za pomocą kilku zaklęć zmienić kolor włosów, lecz to nie byłoby to samo. Zaklęcia z czasem przestawałby działać, powodując efekt ściekania koloru, a tego Draco nie chciał. Ostatni raz spojrzał na swoje odbicie i zaczął się rozbierać. 

                               *                                                *                                         *

Teodor wolnym krokiem przechadzał się po bibliotece uniwersyteckiej. Gdy tylko zobaczył na planie zamku to pomieszczenie postanowił, że przyjdzie tutaj zaraz po śniadaniu. Teodor po raz pierwszy w życiu był w tak wielkim pomieszczeniu. Hogwarcka biblioteka nie miała w ogóle porównania z tą tutaj. Regały piętrzyły się, aż po sam sufit. Wysokie drabiny przesuwały się samoczynnie z kąta w kąt, wożąc na swych szczeblach poszukujących uczniów. Teodor upajał się zapachem starych pergaminów. Pierwszy raz odkąd tutaj przyjechał przestała boleć go głowa. Przechadzał się pomiędzy regałami dotykając opuszkami palców grzbietów grubych książek. W pewnym momencie zatrzymał się i ze zdziwieniem przetarł oczy dłonią. Niedaleko niego stała dziewczyna ubrana w gruby, ciemnoniebieski sweter, czarne leginsy i wielkie bambosze podobne do głów łosi. Było to tak dziwne, że wszyscy przechodzący obok niej ludzie mierzyli ją zdziwionym spojrzeniem. Ona jednak nie przejmowała się tym ani trochę. Powolnym ruchem zaczesywała swoje długie, blond włosy do tyły i przeglądała regały w dziale Zielarstwa. Teodorowi złudnie przypominała Lunę. Jakaś dziwna siła ciągnęła go w jej stronę. Westchnął, poprawił swój krawat i ruszył w jej stronę. 
- Cześć - przywitał się. Odwróciła się w jego stronę, a Teodora niemal zatkało. Miała ona dwukolorowe oczy. Lewe było ciemnobrązowe, a prawe soczyście zielone. Od razu przypomniał mu się kolor oczu Alex - mugolskiej koleżanki Hermiony. Uśmiechnęła się do niego ukazując rząd prostych zębów. Pogrzebała w swojej torbie i podała mu dziwne urządzenie, wyglądające jak mała słuchawka. Drugą, identyczną założyła na swoje ucho, więc on zrobił tak samo. 
- To pomoże nam się dogadać - powiedziała, a jej głos był delikatny i melodyjny. Zauroczyła go swoim wdziękiem do tego stopnia, że nie mógł wypowiedzieć żadnego słowa. Poruszał tylko ustami, jak ryba wyciągnięta z wody. Próbował wspomóc się gestami dłoni, lecz to również na nic nic się zdało. 
- Wybacz, ale języka migowego nie umiem - zaśmiała się perliście i złapała jego dłonie, aby pomóc mu się trochę uspokoić. 
- Jestem Teodor, a Ty piękna panienko? - zapytał rozmarzonym głosem. Nott dzisiaj w ogóle nie przypominał siebie. Był niczym zaczarowany. 
- Jestem Renessme - powiedziała akcentując literkę S. Ślizgon wpatrywał się w nią, jakby była najpiękniejszym cudem świata. Wszystko prócz niej wydawało mu się beznadziejne. Świat po za nią był brzydki, szary i nic nie znaczący. Dlaczego on nie zauważył tego wcześniej?
Niespodziewanie został wyrwany z tego letargu. Przetarł oczy i zorientował się, że nie jest już w bibliotece. Stał na korytarzu razem z pewnym chłopakiem. 
- Czyś Ty zdurniał? - odezwał się ciemnowłosy młodzieniec, poklepując swoje czoło. Chłopak był prawdopodobnie w tym samym wieku, co Teodor. Jego ciemne oczy pobłyskiwały w świetle jarzeniowej kuli. Podwodny zamek posiadał tylko i wyłącznie tego typu oświetlenie. 
- To była potomkini Lami* - pokręcił głową i wyciągnął dłoń w stronę Notta. 
- Jestem Hektor, dyżurujący prefekt uniwersytetu - przedstawił się. 
- Jestem Teodor - powiedział Ślizgon. Spędził z Hektorem dobre kilka godzin. 

                                 *                                           *                                     *

Draco stał przed ogromnymi, czarnymi drzwiami. Za kilka minut powinno rozpocząć się pierwsze zadanie konkursowe. Chłopak został już ubrany w wodoodporny kostium. Na plecach wyszyty miał wielki napis HOGWART, a na piersi MALFOY nr 69 . Z tego numeru śmiał się z Teodorem przez dobre kilka minut. To się nazywa trafność. Ale najdziwniejsze dla nich było to, że szkół jest tylko czterdzieści dziewięć, a numery na kostiumach sięgają nawet po setkę.  Draco zacisnął mocniej palce na różdżce. Wielki zegar zaczął odliczać 60 sekund. Odwrócił się i kiwnął głową do osób z jego szkoły, które stały za ogromną szybą i obserwowały go. Jeśli uda mu się stanąć na podium, to jego szkoła uzyska nagrodę punktową, która jest niezwykle ważna. Na koniec turnieju wszystkie punkty zostaną zsumowane i dzięki ich ilości zostanie wyłoniony zwycięzca. 
- Także Malfoy zepnij poślady i do dzieła - powiedział nagłos i przekroczył drzwi, gdy tylko zegar wybił sześćdziesiątą sekundę. Pomieszczenie było jasno oświetlone.  Na środku sali stała wielka szafa, która niebezpiecznie drgała. 
- Czyżby bogin? - uniósł jedną brew, podchodząc bliżej. Machnął różdżką i szafa otworzyła się. Przez chwilę zupełnie nic się nie działo. Draco zastanawiał się, co może być jego boginem. Czego boi się najbardziej? Już po chwili się tego dowiedział. W pomieszczeniu zapanowały egipskie ciemności. Zerwał się potężny wiatr, który wył niemiłosiernie. Przypomniały mu się noce, które musiał spędzać na zwiadach dla Voldemorta. Ciemne jaskinie w górach, nory w ziemi oraz wielkie padoły w lasach. Tak, zdecydowanie tego Draco bał się najbardziej. Pomyślał o bladym słońcu, które wschodziło nad horyzontem. 
- Riddikulus - krzyknął i już po chwili w pokoju znów zapanowała jasność. W szafie, którą wcześniej zajmował bogin pojawiła się kapsuła, zdolna pomieścić dwie osoby. dracon wskoczył do niej, nacisnął pikający przycisk i już po chwili pędził z zawrotną prędkością w dół. Czuł, jak robi mu się coraz zimniej i domyślił się, że za chwilę wpadnie do wody. Przecież nie na paradę został ubrany w kostium wodoodporny. Tylko gdzie kask? Pacnął się w głowę i za pomocą zaklęcia Bąblogłowy wyczarował sobie odpowiednie zabezpieczenie. Cylinder zatrzymał się, a cały jego dół wykruszył się powodując upadek Dracona do zimnej wody. BA! Woda była lodowata. Pod stopami Ślizgona zaczęło coś świecić. Okazały się być to strzałki, które wskazywały mu drogę. Podążył za nimi, uważnie przyglądając się każdemu wodorostowi z osobna. Nagle do jego uszu dotarła przepiękna pieśń. Hipnotyzowała go. Kusiła, by zboczył z oświetlonej ścieżki i popłynął w zupełnie innym kierunku. Stanął w miejscu tuż nad lewitującą strzałeczką. Poczuł, jak uchodzą z niego wszystkie siły. Jego powieki stawały się coraz cięższe. Upadł w drobny piasek, uderzając twarzą w świecący wskaźnik. 

                                   *                                          *                                             *

Proszę abyście mnie nie zabijały :C 

Pozdrawiam Mopsikk. 

4 komentarze:

  1. Jeeeej pierwsza
    Bardzo ciekawy rozdział, nie wiem tylko kto to ta Lami
    Życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodałam komentarz wczoraj... Gdzie on jest?!
    Tak więc...
    Rozdział bardzo mi się podobał, więc nie rozumiem czemu miałybyśmy Cię zabijać. Przecież trochę tortur wystarczy ^^
    Kim była ta Lami? Przy tym imieniu, nazwie (?) napisałaś gwiazdkę, a nie zrobiłaś odnośnika T.T
    Draco z numerem 69? Chybabym umarła ze śmiech :D A tak wg to co mu się stało? Dowiemy się tego?
    Czo tam u naszej Hermionki się dzieje, że taka szczęśliwa? Zakochała się czy co? :P
    Ach, nie ma w tym komciu ni ładu, ni składu, ale mam nadzieję, że się z niego ucieszysz :)
    Liczę na nn i wakacyjnie pozdrawiam - Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne! Kto to ta Lami?? Znałam taką osobę z podwójnym kolorem oczu. Teoś nareszcie pozbył się tego przeklętego bólu. Przyznam, że też śmiałam się chyba z 5 minut z numeru Draco. A co mu się stało? Przecież nikt nie chce Cię zabić. Ale tak jak powiedziała-> Luar Princesa ♥ , tortury tak ;P ~ Tencza

    OdpowiedzUsuń