sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 49

Draco siedział w Wielkiej Sali i starał się skupić na jedzeniu swojej owsianki. Niestety, szło mu to z bardzo marnym skutkiem, ponieważ Granger trajkotała mu nad uchem od dobrych piętnastu minut. Przed testami powtarzała dosłownie wszystko. Zaklęcia, które i tak znała, regułki, które umiała na pamięć oraz Historię Magii, na której myśl robiło mu się nudno. Leniwie uniósł łyżkę z owsianką i bezceremonialnie wsadził ją Hermionie do ust. Zaskoczona otworzyła szeroko oczy i pacnęła go w dłoń. Zabrał łyżeczkę z powrotem. 
- Zwariowałeś? Mogłam się tym udusić - skarciła go. 
- Przynajmniej byś się zamknęła - powiedział z  lekkim znudzeniem. Dziewczyna szturchnęła go lekko w ramię, na co on uśmiechnął się delikatnie. Za godzinę zaczynał się pierwszy test, który dla Draco był szczególnie ważny. Bardzo zależało mu akurat na tej grupie, a nie innej. 
- Toster, to to coś czym sobie poparzyłem palce, będąc u Ciebie? - zapytał jakby od niechcenia. Skoro już Hermiona i tak gada, to przynajmniej niech gada o czymś, co go interesuje. 
- Tak, pamiętaj też o bateriach. Kiedyś miałam to zagadnienie na sprawdzianie.. - ale Draco już jej nie słuchał. Zapatrzył się w punkt ponad jej głową. Do Wielkiej Sali wchodził właśnie Teodor wraz z Sophie. Dziewczyna mówiła coś do niego, a Teodor najwyraźniej był tym bardzo zainteresowany. Zajęli miejsca w odległej stronie sali, przy samym końcu stołu Slytherinu. Odkąd Ślizgon usłyszał przepowiednię Terence'a stał się bardziej milczący. Doskonale wiedział, że prawie każda wizja blondyna się spełniała. Postanowił, że będzie się trzymał z daleka od Luny i Rona, to może nic się nie stanie. Za wszelką cenę pragnie oszukać przeznaczenie. 

                    *                        *                         *

- Macie dokładnie godzinę - oświadczyła profesor McGonagall. Draco rozwinął arkusz pytań i przygotował pióro. 
Pytanie pierwsze: Wymień naturalne satelity Marsa zaczynając od tego, który znajduje się bliżej owej planety. 
Pierwsze pytanie wydało mu się nad wyraz łatwe. Próbował doszukać się jakiegoś haczyka, lecz nic takiego nie zauważył. Zanim napisał odpowiedź, rozejrzał się po sali ze zmarszczonymi brwiami. Każdy coś zawzięcie pisał. Jedni mieli na twarzach dziwne grymasy, jakby przed nimi leżał zdechły karaluch, a nie arkusz pytań. Postukał kilka razy piórem w blat ławki i wyskrobał na pergaminie odpowiedź. 
Pytanie drugie: Do czego służy gumowa kaczka? 
Draco uśmiechnął się szeroko i kątem okaz spojrzał na Hermionę siedzącą kilka ławek za nim. Pokręcił głową rozbawiony i napisał odpowiedź. Jak dobrze, że u Granger w domu było pełno gumowych kaczek. Egzamin wydał mu się naprawdę łatwy. 

                             *                          *                      *

Luna wraz z Ronem spacerowała po błoniach. Drobne płatki śniegu tańczyły w powietrzu jeden ze swoich wolnych tańców. Krukonka uśmiechnęła się, gdy rudzielec zaczął opowiadać jej kolejny żart. Ron naprawdę się zmienił. Od tamtego nieprzyjemnego incydentu stał się bardziej spokojny. Przytulał ją, całował, a co najważniejsze nie bił jej. 

- George napisał ostatnio, że poznał jakąś Kalyne Black - zaczął Rudzielec. 
-  Black? - zdziwiła się dziewczyna.
- Tak, też wydaje mi się to trochę dziwne, ponieważ ród Blacków wygasł doszczętnie - mówił, mocniej przytulając ją do siebie.
- To może być tylko zbieg okoliczności - blondynka potarła dłonią zmarznięty nos.
- Możliwe. Myślisz, że uda mi się zwyciężyć w III grupie wyjazdowej?
- Ron.. - dziewczyna zamyśliła się na chwilę. Dobrze wiedziała, że w tej samej grupie startuje Teodor. Nie dość, że Ślizgon jest bardzo dobry z Numerologii i Transmutacji, to dodatkowo świetnie lata na miotle. To wiadome, że Ronald nie ma z nim żadnych szans. Po za tym na pewno znajdzie się jeszcze kilku o wiele lepszych od niego. 
- Taak, myślę, że uda Ci się wyjechać do Grecji. Tylko smutno mi będzie bez Ciebie - skłamała gładko i dla potwierdzenia swoich słów, pocałowała go w piegowaty policzek. Weasley uśmiechnął się z dumą i jakby od niechcenia powiedział:
- Cóż, zastanowię się jeszcze, czy wezmę udział w tym żałosnym konkursie. - Luna odetchnęła z ulgą i pociągnęła go w stronę zamku. 

                                *                         *                       * 
Wielka Sala o 20:00 pękała w szwach. Dzisiejszego wieczora chyba każdy uczeń zajmował miejsce przy swoim stole. W kącie pod ścianą stał nawet woźny Hogwartu - Argus Filch. U jego stóp wiernie siedziała Pani Noris, obserwując przekrwionymi oczami młodych czarodziejów. Wszyscy z zniecierpliwieniem czekali na wyniki testów, które miały na celu wytypować godną reprezentację Hogwartu. Na podest weszła dyrektor McGonagall i uciszyła wszystkich gestem ręki. 
- Proszę o uwagę! Wasze testy zostały już sprawdzone, tak jak obiecałam. Osoby, które wyczytam zapraszam na podium obok mnie - wyciągnęła z kieszeni szaty zwój pergaminu. 
- Grupę pierwszą, w której skład wchodzą przedmioty: Obrona przed czarną magią, Astronomia, Mugoloznawstwo - będzie reprezentował.. - Draco zacisnął mocno powieki. To była jego grupa. Tylko w tych sprawdzianach brał udział i liczył na to, że mu się uda. 
- DRACO MALFOY z domu SALAZARA SLYTHERINA - niemal podskoczył ze szczęścia. Wszyscy Ślizgoni wznieśli ogromne brawa dla członka ich domu. Malfoy uśmiechnął się szeroko i popchnięty przez Zabini'ego ruszył w stronę podium. Uścisnął dłoń McGonagall i z wyrazem dumy na twarzy odwrócił się w stronę stołu Slytherinu.
- Pan Malfoy uzyskał maksymalną ilość punktów pokonujący tym samym Hermionę Granger, której zabrakło punktu do zwycięstwa - powiedziała dyrektorka i zaczęła klaskać. Hermiona uśmiechnęła się w stronę Draco. Specjalnie opuściła jedno zadanie, ponieważ wiedziała jak bardzo Draconowi zależało, aby wyjechać do Grecji. Przyjaźń wymaga poświęceń. 
- Grupę drugą, w której składzie są przedmioty : Historia Magii, Zaklęcia, Starożytne Runy - będzie reprezentowała HERMIONA GRANGER z domu GODRYKA GRYFFINDORA - uczniowie w Wielkiej Sali wznieśli głośne wiwaty. Hermiona z uśmiechem ruszyła do podium. Zdawała sobie sprawę, że tę grupę na pewno wygra. Według niej pytania były banalne. Uścisnęła dłoń dyrektorki i przytuliła się do Draco. Uczniowie w Wielkiej sali zaczęli szeptać, lecz im to nie przeszkadzało. Już dawno przestali ukrywać swoją przyjaźń, która teraz zaczyna się wzmagać. 
- Grupę Drugą, w której skład wchodzą : Numerologia, Transmutacja i Latanie - będzie reprezentował... - Teodor zagryzł wargi. Bardzo zależało mu, aby pojechać do Grecji, jako reprezentant właśnie tej grupy. 
- Max West z domu ROWENY RAVENCLAW! - Nott ukrył twarz w dłoniach. Był gorszy. Wysoki, barczysty chłopak z kolorowymi włosami wszedł na podium. 
- Proszę o ciszę! Pan West uzyskał maksymalną ilość punktów, jednakże nie był on jedyny. TEODOR NOTT z domu SALAZARA SLYTHERINA również uzyskał maksimum. Panie Nott zapraszamy - rozanielony Teodor biegiem pokonał metry, które ich dzieliły. Uściskał zaskoczoną dyrektorkę, Draco, a nawet Granger. 
- Losowanie zdecyduje, który z was wyjedzie - uśmiech Teodora zniknął z ust. 
Odkąd może pamiętać był strasznie pechowym dzieckiem. Nigdy w życiu nie wygrał nawet losowania w pluszowej loterii, która organizowana była w każde urodziny Draco. Przez 7 lat spośród 8 dzieci nie został wylosowany ani razu. Profesor Fitwick zakręcił dziwnym urządzeniem i wypadła z niego popalona karteczka. Zacisnął powieki. 
- TEODOR NOTT! - Ślizgon podskoczył z radości. Zaczął tańczyć jakieś wygibasy na samym środku podestu, tuż obok dyrektor McGonagall. Uczniowie zanieśli się gromkim śmiechem. 
- Dobrze, dziękujemy Panie Nott za to artystyczne przedstawienie. Grupę Czwartą, w której skład wchodzą : Zielarstwo, Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami oraz Eliksiry - będzie reprezentowana przez Pana MAXA WESTA z domu ROWENY RAVENCLAW - powiedziała i ponownie uścisnęła dłoń Krukona, którego włosy tym razem stały się różowe. Chłopak był jedynym metamorfomagiem w całym Hogwarcie. 
- Nasi reprezentanci wyjeżdżają już w piątek. Życzę smacznego posiłku - zakończyła starsza kobieta. Cała czwórka wyszła razem z nią do innego pomieszczenia, w którym zostało im wszystko wyjaśnione. 

                       *                                 *                             *

Witajcie, 
zdaję sobie sprawę z tego, że rozdział jest fatalny. Przepraszam za to. Teraz mam bardzo mało czasu na pisanie oraz uważam, że się wypaliłam. Nie umiem przekazać wam w rozdziale tego, co naprawdę bym chciała. 
jeśli tak będzie dalej, to niestety ale zawieszę bloga na czas nieokreślony. Zapraszam do komentowania. 

Pozdrawiam Mopsicaa :)

4 komentarze:

  1. Jak dla mnie rozdział fajny! Było nawet trochę o Kalyna, aawwwwww <3 Czekam na następny, byle dłuższy :D Nie zawieszaj bloga, ja też miałam blokadę, a teraz jest lepiej niż kiedykolwiek ! <3 Dasz radę !!!!!

    Weeeny!
    Pozdrawiam
    Ja <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział wcale nie był taki zły, zdziwił mnie tylko ten Max
    NIE MOŻESZ ZAWIESZAĆ BLOGA(zabraniam ci! :p)
    Wierzę w ciebie!!!!
    Dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktoś tu oglądał wczoraj Komnatę Tajemnic co? Te gumowe kaczki ^^
    Mi rozdział bardzo się podoba, pomimo tego, że dość krótki. Jestem pozytywnie zaskoczona postawą Hermiony względem Draco. Tak Miona mi się podoba =>
    Czemu Teoś odsuwa się od Luny? Przecież rudzielec chyba nie może być aż tak niebezpieczny... Prawda?
    Trochę krótko, ale mi się podoba ^^
    Pozdrawiam i weny życzę - Luar Princesa ♥
    Ps. Nie zawieszaj bloga dopóki nie musisz. Dla nas zawsze będziesz wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejciu super! Przyznam szczerze, że w momentach losowania skakałam z radości ;P Ludzie są dziwni. Zobaczą, że ktoś się przyjaźni i od razu jakieś szepty lub ploty -.- Kategorycznie zabraniam Ci zawieszać, chodź bym miała czekać rok nie możesz. Weny i całuski.~Tencza

    OdpowiedzUsuń