niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 48

Krajobraz za oknem zmieniał się w raz z szybkim pędem pociągu. W jednym z przedziałów siedziała czwórka przyjaciół, wesoło rozmawiająca ze sobą. No, może nie wszyscy wesoło rozmawiali. Teodor skryty za najnowszym wydaniem Proroka Codziennego nie uczestniczył w rozmowie. Dziś miał naprawdę kiepski humor. Najmniejszy dźwięk przyprawiał go o ból głowy. Turkot kół wprawiał go w poważne rozdrażnienie. Żałował, że nie skorzystał w deportacji. 
- Teodor, dobrze się czujesz? - usłyszał donośny głos Terence'a. Uniósł spojrzenie swoich przenikliwych oczu i spojrzał na blondyna. 
- Oczywiście - odpowiedział i posłał mu jeden w wymuszonych uśmiechów. Niestety, już po chwili ten zniknął z jego ust, ponieważ Terence'owi zamgliły się oczy. 
- Twoja aura jest ciemna, zbyt ciemna... - wyszeptał i potrząsnął głową. - ...przepraszam - przetarł oczy ręką. Terence czasami już tak miał. W niektórych chwilach nawiedzały go wizję dotyczące przyszłości. Jeszcze nie do końca potrafił nad tym zapanować. Na pierwszym roku nie udało mu się utrzymać mocy i na jednej z lekcji eliksirów wybuchnął potokiem słów. Jego przepowiednia w późniejszym czasie okazała się prawdziwa. Matka Draco została skatowana przez Lucjusza i znalazła się w Mungu w bardzo ciężkim stanie. 
- Co widziałeś dokładnie? - naciskał Teodor siadając naprzeciw niego. 
- Tylko przebłyski. Weasley, Ty, jezioro i duże czarne chmury. Staram się nad tym panować, naprawdę - powiedział, ukrywając twarz w dłoniach. Teodor westchnął i wstał z miejsca. Wyszedł z przedziału trzaskając drzwiami. 

                      *                           *                         *

Luna przechadzała się korytarzem, niosąc w dłoniach duży plik gazet. Obiecała ojcu, że postara sprzedać kilka egzemplarzy Żonglera wśród uczniów. Jak na razie szło jej to całkiem nieźle, ponieważ po wojnie większość zaczęła cenić go za poczucie humoru. Dodatkowo chociaż na chwilę mogła uwolnić się od Rona, który nie daje jej spokoju od samego rana. Już chciała uchylić następne drzwi, gdy ktoś zakrył jej oczy. 
- Zgadnij kto? - wyszeptał jej do ucha znajomy głos. 
- Czyżby to Ginny? - zachichotała cicho. Dłonie z jej oczy zostały zabrane i ponownie mogła widzieć. Powoli odwróciła się w stronę Rona. Chłopak trzymał między zębami piękną, niebieską różę. 
- Hybryda dla Ciebie. Sam ją przetransmutowałem - powiedział z dumą wypinając pierś. 
- Jesteś naprawdę uroczy - powiedziała, chowając do torby gazety. Przyjęła od niego podarunek i zaciągnęła się zapachem. W ramach podziękowania ucałowała piegowaty policzek Rona i razem ruszyli w stronę zajmowanego wcześniej przedziału. Żadne z nich nie wyczuło obecności Teodora, który stał skryty w głębi korytarza. 

                     *                           *                                   *

- Witam was wszystkich po przerwie świątecznej! - magicznie wzmocniony głos McGonagall przedarł się przez hałas w Wielkiej sali, momentalnie uciszając gwar rozmów. - Już w poniedziałek odbędą się sprawdziany umiejętności związane z wyjazdem na konkurs do Grecji. Wszystkich chętnych zapraszam z zapoznaniem się z rozpiską godzin wyznaczonych testów. Znajduje się ona na tablicy ogłoszeń w waszych domach. Smacznego! - klasnęła w dłonie i na stołach pojawiły się tace z jedzeniem oraz dzbany z najróżniejszymi napojami. 
- Harry, wszystko w porządku? - zagadnęła go Hermiona, szturchając lekko w ramię. Potrząsnął głową i odwrócił wzrok od stołu Slytherinu, przy którym siedziała Pansy. 
- W jak najlepszym - uśmiechnął się i zaczął nakładać sobie jedzenie na talerz. Postanowił, że skoro Pansy wykluczyła go ze swojego życia, to on uszanuje jej decyzję. Może było to bardzo pokręcone, ale mu wydało się najrozsądniejsze. Skoro los chciał, aby ich drogi nigdy się nie połączyły, to on na siłę nie będzie niczego robił. Na głowie ma większe problemy, niż uganianie się za Pansy, która nie wie czego chce. Westchnął z zachwytu, gdy truskawkowy krem rozlał się na jego języku. 

                        *                               *                                   *

Hermiona biegiem pokonała kilka kondygnacji schodów, zmierzając w stronę lochów. Była już 10 minut spóźniona. Zagadała się z Ginny, wiedząc, że umówiła się z Draco. Dzisiaj mieli wypić eliksir, który pomoże im odzyskać dawne normy. Wybiegła zza rogu i mało co, a nie uderzyłaby w jego plecy. 
- Przepraszam za spóźnienie - wycharczała. Spojrzał na nią lekko ironicznie i skrzyżował ramiona. 
- Minus pięć punktów dla Gryffindoru za spóźnianie się - wysyczał z uśmiechem. Posłała mu mordercze spojrzenie. 
- Malfoy. Ty. Cholerny. Łajdaku. - wycedziła i złapała się pod bok. Chłopak uśmiechnął się szeroko i ruszył powolnym krokiem w stronę sali, przy której stali. Do środka wszedł jako pierwszy, ponieważ Hermiona jeszcze nie ruszyła się z miejsca. Sala była dość przestronna. Ławki zostały ustawione pod ścianami z wyjątkiem jednej, która stała na samym środku. Hermiona dołączyła do Draco. Blondyn podał jej kubek, w którym znajdował się jakiś błękitny eliksir. Wyglądał dosyć dobrze i pachniał też nieźle. 
- Do dna, Granger - powiedział i za jednym razem wypił całość. Na jego twarzy pojawił się delikatny grymas. Hermiona również wypiła swoją porcję, która o dziwo smakowała dobrze. Mogłaby nawet rzec, że smakiem przypominała mugolską colę. 
- No, to chyba koniec - powiedział Draco i spróbował przekazać jej coś niewerbalnie. Nie udało się. 
- Dobranoc, Granger - podszedł, ucałował ją w czoło i opuścił klasę. Dziewczyna pogasiła wszystkie świece i również opuściła pomieszczenie. Draco już nie było na korytarzu. 

                    *                                *                                        *



Następnego dnia mieli wolne od zajęć, ponieważ była sobota. Każdy uczeń wylegiwał się w łóżku, aż do południa. Draco leniwie przeciągnął się pod fałdami pierzyny. Przeciągle ziewnął i spuścił bose stopy wprost w miękkie kapcie. Wstał z łóżka i poczłapał w stronę łazienki, niekulturalnie drapiąc się 
w lewy pośladek. Nieprzytomnie odkręcił kurek z ciepłą wodą i zabrał się za mycie twarzy. Po omacku chwycił ręcznik i wytarł mokre oblicze. Spojrzał w lustro i zaczął przeraźliwie wrzeszczeć. Jego piękne tlenione kłaczki stały się brązowe. Zamiast niebieskich oczu jego powieki ukrywały teraz czekoladowe tęczówki. Ponownie umył twarz w nadziei, że ten efekt minie, lecz pomylił się. Nic się nie zmieniło. Nie wiedząc, co zrobić wybiegł z pokoju i ruszył w stronę wieży Gryffinodru. Nie zwracając uwagi na to, że ma na sobie tylko czarne bokserki, pognał przed siebie. 

               *                                          *                                   *

Dzisiejszego dnia Hermiona również postanowiła odpoczywać trochę dłużej. Mimo, że obudziła się już godzinę temu nie wyściubiła nosa poza łóżko. Leniwie przerzucała kartki czasopisma Czarownica nie bojąc się, że ktoś ją na tym przyłapie, ponieważ miała szczelnie zasunięte kotary. Zaczesała swoje długie loki do tyłu i zajęła się czytaniem ciekawego artykułu. Niestety, nie dane było jej nawet zapoznać się z pierwszą linijką tekstu, ponieważ ktoś jej przerwał.
- HERMIONA! - rozpoznała głos Ginny i natychmiast wyskoczyła z pościeli. 
- Draco Malfoy czeka na Ciebie w Pokoju Wspólnym! Nie uwierzysz co się stało! - Ginny mówiła tak szybko, że Hermiona mało co zrozumiała. Wyłoniła się zza kotar swojego łóżka i popędziła schodami na dół. Ginny jeszcze coś do niej krzyczała, ale ta jej nie rozumiała. Co musiało się stać, że Draco wszedł do Wieży Godryka? To dowiedziała się, gdy stanęła naprzeciw niego. Odebrało jej chwilowo mowę na jego widok. 
- Draco, Ty jesteś nago - zasłoniła szybko oczy, bardzo skrępowana tym faktem. Wokół nich zebrał się już tłum gapiów. 
- Ty też - jęknął, widząc, że włosy Hermiony mają platynowy blond, a oczy nabrały barwy lodowego kryształu. Zjechał wzrokiem trochę niżej. Hermiona w całym tym popłochu również wybiegła z pokoju tylko w bieliźnie, w której spała. Granger była bardzo chuda. Na całym jej ciele widniało wiele ran po zadrapaniach oraz otarciach. Musiała wyczuć, że coś jest nie tak, ponieważ usilnie zaczęła się zakrywać dłońmi. 
- Wypierdalać stąd - warknął Draco i okrył ją kocem, który wcześniej leżał na kanapie. Zaprowadził dziewczynę do jej pokoju i otarł łzy z policzków.
Cały dzień spędzili na szukaniu odpowiedniego eliksiru, który byłby w stanie przywrócić ich wygląd do normalności. 


                  *                                        *                                     *

Witajcie, 
rozdział dedykuję Pomylunej. Co sądzicie o rozdziale 48? Liczę na wasze komentarze ;> 


Pozdrawiam Mopsicaa ;*








5 komentarzy:

  1. Jak dla mnie rozdział suuuper! (dziękuję za dedykację) Najbardziej podobało mi się to o Draco i Hermionie hyhyhyhy xDDD Mam nadzieję, że niedługo będzie kolejny rozdział, Weeeeny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!! Zagłębisz się z tymi wizjami? Niech Luna się wreście zdecyduje bo rani Teosia :( Zamiana Hermiony i Draco cudna. Weny, dużo weny.~Tencza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na mojego bloga. Dopiero początek, ale i tak zapraszam :)
      http://wszystko-i-nic-dramione.blogspot.com/
      Na goglach się nie wyświetla :( ~Tencza

      Usuń
  3. Jejciu, ale się dzieje! Kobieto - uzależniasz *_*
    Ciekawi mnie o co chodzi z tą zamianą Draco i Hermiony... Brązowowłosy Smok, chciałabym to zobaczyć. Mam nadzieję, że Pansy będzie z Harrym i będą szczęśliwi. No i czym są wizje Terenca? Ach, mam nadzieję, że długo nie będziemy musiały czekać =>
    Weny, weny życzę ~ Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamiana Draco i Hermiony- bombowa. Już prawie zapomniałam o tym konkursie z Grecją. Mam nadzieję, że wizja Terence'a zmaterializuje się w następnym rozdziale.
    Buziaczki,
    Miss O'Hara :*

    OdpowiedzUsuń