sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 43 + Niespodzianka

Teodor, który szedł całkiem na końcu, zmuszony był do przepchnięcia całej gromadki osłupiałych znajomych. Stanął obok Draco i rozeznał się w sytuacji. Pomieszczenie, w którym się aktualnie znajdowali na pewno nie było strychem. Była to raczej sala eksperymentalna. Białe płytki wyłożone na podłodze, ścianach i suficie pożółkły od starości i brudu. Zaschnięte plamy krwi porozmazywane były dosłownie wszędzie. Na samym środku stał metalowy stół na kółkach. W każdym jego rogu znajdował się zatrzask, gotowy do uwięzienia  ludzkiej kończyny. Na ścianach dodatkowo wisiały szklane gabloty, za którymi ukryte były najróżniejszego kształtu i rozmiaru noże. Ostre, powykrzywiane w różne strony narzędzia tortur, gotowe zadać śmierć nowej ofierze. Na samym końcu sali stał regał, na którego półkach spoczywały opasłe tomy oprawione w smoczą skórę. Cały ten efekt grozy podkreślała żarówka niespokojnie huśtająca się pod sufitem. Mimo swojego niewielkiego rozmiaru dawała ona całkiem dużo światła. Trzeba podkreślić, że w pewnych momentach przygasała i znów się zapalała. Teodor milczał przez chwilę, po czym odwrócił się w stronę drzwi, których nie było. Zamrugał kilka razy.
- Chyba mamy problem. - odezwał się, odciągając tym samym uwagę innych od sali eksperymentalnej. Ginny podbiegła do ściany i zaczęła w nią stukać histerycznie poszukując drzwi. Jej twarz była bardzo blada.
- Nic z tego Wiewiórko. - podpowiedział smętnie Blaise i odciągnął ją kawałek dalej.
- Dom jest zaczarowany. - szepnął cicho Draco, uświadamiając sobie straszliwą prawdę. Spojrzał nerwowo na Teodora, który gorączkowo nad czymś myślał.
- O czym Ty mówisz? - zapytał Harry, a Smok o mało co a nie podskoczył. Czy on wcześniej tutaj stał? Czy aby na pewno, aż tak blisko? Draco zagryzł wargę, unikając spojrzeń rzucanych w jego stronę.
- Ten dom nas strawi. - wyszeptała Hermiona z niedowierzaniem. Ręce zaczęły jej drżeć, a oczy pociemniały. Teodor wsadził ręce do kieszeni i oparł się o ścianę. Pochylił głowę i zaczął głębiej oddychać. Chwilowo zrobiło mu się słabo i starał się to dyskretnie zatuszować.
- Co? Skąd to wiesz? - wykrzyknęła Ginny, chwytając mocniej Blaise'a za ramie. Zaczęła się chaotycznie rozglądać na boki, jakby nagle ściany miały ich pożreć. Hermiona chwyciła się za głowę. On o tym myślał - Draco. Skąd to wiedziała? Usłyszała jego myśli. To oznaczało, że z ich połączeniem empatycznym się pogarsza. Przez cały ten czas jeszcze się go nie pozbyli. Zawsze, gdy Draco miał uwarzyć eliksir coś im wypadało. Jak nie Teodor w Mungu, to nocna wpadka Harry'ego.
- Domyśliłam się. - skłamała, patrząc wprost w oczy Malfoy'a.
- Co teraz? - zapytał Harry, pocierając ramiona. W tym momencie żarówka całkowicie zgasła. Hermiona i Ginny krzyknęły. Po chwili znów pojawiło się światło.
- Trzeba się stąd wydostać. To jest gabinet Rabastana Lestrange, kiedyś był w niższych kondygnacjach dworu. Najwyraźniej pomieszczenia zmieniają położenie, co wydaje mi się dziwne, bo praktycznie nikogo tutaj nie było od pół roku. - brwi Draco spotkały się tuż nad nasadą nosa. - Wracając, tutaj musi był wyjście. Niekoniecznie są to typowe drzwi. Rabastana cechuje głównie spryt i smykałka do architektury, więc drzwi wbudowane są gdzieś w ścianie. - wyjaśnił, rozglądając się. - Wróć! Gdzie jest Teodor?! - wykrzyknął, uświadamiając sobie, że jego najlepszy przyjaciel gdzieś zniknął.
- Teo! Teo! - zaczął wołać, lecz nikt mu nie odpowiadał. Złapał się za głowę.
- Kto go widział jako ostatni? - zapytał, patrząc z niemym błaganiem w oczach na twarze innych. Pokręcili smutno głową.
- Ja widziałam go zanim światło zgasło. - mruknęła Hermiona. Czuła powolną falę histerii zmieszanej ze złością. Domyślała się, że lada chwila a Draco wybuchnie. Nie myliła się.
- Teodor zniknął. - szepnął cicho. - I to jest wszystko twoja wina! - wrzasnął w stronę przestraszonej Ginny. Dziewczyna skuliła się za plecami Blaise'a. - Gdybyś nie wymyśliła sobie jakiejś bzdury wszystko byłoby dobrze!
- Draco. - upomniał go Diabeł.
- No co? - uśmiechnął się szyderczo. - To też twoja wina! Gdybyś wybił jej to z głowy, ale nie. Ty jesteś ślepo w nią zapatrzony. Pierdolony pantoflarz! - dokończył blondyn, patrząc na Zabini'ego ze złością. Brunet zacisnął pięści. Jeśli teraz będą się kłócić to na pewno nie polepszą swojej sytuacji. Przemilczy uwagi przyjaciela ze względu na jego stan. Pokrzyczy chwilę i się uspokoi. Światło ponownie zgasło, by po chwili rozbłysnąć jeszcze jaśniej. Hermiona przytuliła się do ramienia Harry'ego, by poczuć się bezpieczniej. Po za tym nogi jej drżały od emocji kotłujących się gdzieś w jej wnętrzu. Musi się starać uspokoić, ponieważ może to pomóc Draco w opanowaniu się. W myślach liczyła do dziesięciu i głęboko oddychała. Starała się wyprzeć negatywne emocje. Draco oparł się rękami o metalowy stół. Po kilku minutach odepchnął się i ruszył przeglądać ściany. Reszta ruszyła w jego ślady.  Po dobrych dwudziestu minutach Harry natrafił na przejście w ścianie. Grupka gęsiego opuściła pokój tortur w wykonaniu Rabastana. 


                                       *                                        *                                *

Teodor przeciskał się przez bardzo wąski korytarz. Sam nie wiedział, jak się tutaj znalazł. W pewnym momencie zgasło światło, a gdy się pojawiło nie widział już żadnego ze swoich znajomych. Próbował  wrócić, lecz nie udało mu się to i był zmuszony ruszyć w przeciwną stronę. Miał ogromną nadzieje, że Draco go znajdzie, lub sam odnajdzie wyjście. Postanowił, że nie da się zabić. Uniósł różdżkę na wysokość torsu i zmarszczył nos. Coś tutaj śmierdziało. Przypomniał mu się smród kanapki Draco, która przez cały rok przeleżała w zamkniętej szafce. Teraz właśnie wyczuwał podobny zapach. Na samym końcu tunelu pojawiły się brudne, białe drzwi z okrągłą szybką na samej górze. O ile pamięć go nie zawodzi, jest to kuchnia. Wszedł do środka i próbował powstrzymać odruch wymiotny. Pod metalowymi szafkami biegały szczury z wielkimi, czerwonymi oczami i długimi ogonami. Ale nie to przeraziło go najbardziej. W jednym z kątów leżał najprawdziwszy ludzki szkielet, a obok niego różdżka. Przycisnął materiał bluzy do nosa i zbliżył się. Podniósł magiczny patyk i wsunął go w kieszeń. Jeśli wydostanie się z tego domu, to pójdzie z tym do ministerstwa. Ten człowiek może od dawna jest poszukiwany, a ślad po nim zaginął. Najszybciej jak tylko mógł opuścił kuchnie, dzięki małej windzie towarowej. Zjechał na sam dół i znalazł się w magazynie. To chyba najnormalniej wyglądające pomieszczenie, w którym się znalazł. Przerażała go tylko ilość regałów, która się tutaj znajdowała. Ruszył szukać kolejnego wyjścia, lecz już po kilku minutach zgubił się. Półki rozmieszczone były w dokładnym odwzorowaniu labiryntu. Poirytowany usiadł na krzesełku stojącym w kącie. Potrzebował chwili wytchnienia, ponieważ znów zrobiło mu się słabo. Gdy tylko usiadł krzesło z zawrotną prędkością pognało między regałami.

                                   *                                       *                                         *

Draco w podłym nastroju maszerował na samym przedzie. Martwił się o Teodora. Wiedział, że chłopak jest zaradny, ale to był dom szalonych Lestrange'ów. Nie wiadomo jakie pułapki przygotowali dla nieproszonych gości. Wytężył wzrok i wreszcie dostrzegł drzwi. Wielkie, dębowe z wieloma mrocznymi  rysami w drewnie. Jedyny problem był taki, że one nie miały klamki.
- Co na gacie Merlina? -  powiedział, stukając w nie.
- Co tam masz Draco? - zawołał Blaise, idący na samym końcu.
- Są drzwi, ale jakieś dziwne. Nie mają klamki! - odkrzyknął.
- One chcą zapłaty Draco. - powiedziała zirytowana Hermiona. Przepchnęła się obok Harry'ego i stanęła obok Smoka. Przyjrzała im się uważnie. Dotknęła opuszkami palców kilku wgłębień. Na jej czole pojawiła się pojedyncza zmarszczka. Westchnęła.
- Wydaje mi się, że one chcą usłyszeć żart. - oparła się plecami o ścianę.
- Blaise! - zawołał Draco. Po chwili i kilku podeptanych stopach Diabeł stał przed drzwiami. Odchrząknął i uśmiechnął się szeroko.
- Dlaczego dementorzy się nie rozmnażają? - zapytał i zrobił efektywną pauzę. - Bo wszystko kończy się na pocałunku. - ku ich ogólnemu zdziwieniu drzwi zachichotały i wyskoczyła z nich okrągła klamka. Zabini ukłonił się i wycofał na sam koniec. Ginny nagrodziła go buziakiem w polik. Draco otworzył drzwi i znaleźli się w czyimś gabinecie. Ciemne drewno połyskiwało w płomieniach świec, które samoczynnie się zapaliły. - Należy do Rudolfusa. - powiedział Draco, przeglądając półki z książkami. W pewnej chwili pociągnął za opasły tom i regały rozstąpiły się, ukazując betonowy tunel.
- Moment, a gdzie Hermiona? - zapytał Harry, gdy mięli już w niego wejść. Draco znieruchomiał. Rozejrzał się po gabinecie.
- O nie. - szepnął, przypominając sobie, że opierała się jeszcze chwilę temu o ścianę w korytarzu. Zamknął oczy i skupił całą siłę swojego umysłu. Może uda mu się połączyć z nią myślami.
- Granger! - odpowiedziała mu cisza. - Granger! - powtórzył w myślach z uporem.
- Draco, gdzie jesteś? - odpowiedziała.
- W gabinecie a Ty?
- W kuchni i jestem pewna, że ktoś tutaj był. Są świeże ślady butów.
- To na pewno Teodor.
- Tylko jak on stąd wyszedł? Tutaj nie ma drzwi ani okien. 

- Obszukaj ściany, podłogę, cokolwiek. 
- Postaram się..AAAA! - ich połączenie nagle się zerwało. Draco upadł na beton z potężnym bólem głowy.
- Smoku, co jest? - podbiegł do niego Blaise i pomógł mu usiąść. Malfoy był bardzo blady, a na jego czole pojawiły się kropelki potu.
- Musimy dostać się do kuchni, Granger ma kłopoty. - odparł naprędce i się podniósł. W skrócie musiał wyjaśnić im o co chodzi z połączeniem empatycznym. Harry wyglądał na zdziwionego, lecz nic nie powiedział. Blaise i Ginny również to przemilczeli. Czteroosobową grupką ruszyli dalej. 


                             *                                              *                              * 

Połączenie empatyczne zostało przerwane, gdy jej kostkę zaatakował szczur. Kopnęła zwierzę w daleki kąt, lecz to nic nie pomogło. Inne również ruszyły w jej stronę, piszcząc przeraźliwie. Obnażyły długie i ostre, jak brzytwa kły. Machnęła różdżką w ich stronę. Jeden szczur został natychmiast zamrożony, a drugiemu zaczął płonąć ogon. Niestety, gryzoni pojawiało się coraz więcej. Czuła, że nie da sobie z nimi rady i skończy jak nieszczęśnik leżący w kącie. Nagle dostrzegła windę towarową. Jeśli udałoby jej się tam dostać. Rzuciła potężne zaklęcie tarczy, które choć na chwilę zatrzymało zmutowane zwierzęta, dając jej chwilę na ucieczkę. Wskoczyła do metalowej skrzynki i pociągnęła za linę. Zatrzask puścił i pognała w dół. Kołowrotek skrzypiał w przeraźliwej ciszy. Wylądowała na dole cała okurzona. Znalazła się w magazynie. Tutaj też ktoś był. Zakurzona podłoga była cała w śladach stóp. Jednak najdziwniejsze było samo poruszające się krzesło. Sunęło między regałami, by ustawić się pod ścianą i znieruchomieć. Zrozumiała, że jest droga do wyjścia. Teodor najwyraźniej tak się stąd wydostał. Nagle poczuła względem niego wielki podziw. Ledwo co wyszedł ze szpitala, a już znalazł się w poważnych kłopotach. Mimo to wyśmienicie sobie radzi. Znajduje wyjście z wielu sytuacji. Mocno przytrzymała się podłokietników krzesła i usiadła. Krzesło ożyło i popędziło między regałami. Drobne pyłki kurzu wplątywały się w jej włosy. Zakaszlała. Krzyknęła, gdy krzesło omal nie roztrzaskało się o regał. To była najstraszniejsza przejażdżka w jej życiu. Nawet tunel strachu przy tym był do zniesienia. Zeskoczyła z krzesła i pognała w stronę obrotowych drzwi. Po drugiej stronie była garderoba. Na samym środku pomieszczenia stał Teodor Nott, oglądający sufit. Pierwszy raz ucieszyła się z jego widoku. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Cześć Nott. - ujawniła swoją obecność. Chłopak odwrócił się z uniesioną w górę różdżką. Podniósł jedną brew w górę.
- Ściana mnie pożarła i wylądowałam w kuchni. Poszłam za twoimi śladami. - odparła, odpowiadając na jego nieme pytanie.
- A co z ręką? - spytał, wskazując jej krwawiące ramie. Dopiero teraz zdała sobię sprawę, że odniosła ranę. Musiało to być wtedy, gdy walczyła z krwiożerczymi gryzoniami.
- Zaatakowały mnie w kuchni szczury. - odpowiedziała. Podwinęła rękaw zakrwawionego swetra, ukazując głębokie ślady dwóch zębów.
- Chodź. - powiedział Teodor, ściągając białą suknie z wieszaka. Podarł ją na kilka drobnych pasków. Za pomocą zaklęcia obmył ranę Gryfonki i założył opatrunek. Oczyścił jej sweter i naprawił dziurę.
- Dziękuję. - szepnęła, patrząc na swoje kozaki. Brunet skinął głową i wstał z kolumienki otaczającej każdą szafę.
- Poszukaj wyjścia za ubraniami. - polecił jej. On w tym czasie zaczął stukać w podłogę. Nigdy nie był w tej części dworu, więc nie orientuje się w położeniu przejść.
- Nott, on jest tutaj. - krzyknęła Hermiona z drugiego końca pomieszczenia. Za ślubnymi dodatkami, butami i suknami ukryty był szkolny kufer. Na wieku widniały inicjały B.B. Teodor zajrzał jej przez ramię. Próbował otworzyć go za pomocą zaklęcia, ale nic z tego.
- Bierzemy go ze sobą. - wyciągnął go zza półki.
- Oszalałeś? Jest za ciężki, żebyś go niósł. - chwyciła za drugą rączkę ciągnąc go z powrotem.
- Jak na najmądrzejszą czarownicę od czasów Roweny, jesteś strasznie tępa. - powiedział z politowaniem i wyrwał jej z ręki kufer. Hermiona zarumieniła się. W żadnym wypadku nie był to rumieniec wstydu, tylko złości. Żaden Ślizgon nie będzie wyzywał ją od tępych! Zamachnęła się i już chciała go uderzyć, lecz w odpowiednim momencie złapał ją za rękę. Pokręcił głową i uśmiechnął się pobłażliwie.
- A do tego nadpobudliwa. - westchnął. - Locomotor Kufer. - podłużna skrzynka wzbiła się w powietrze. Hermiona otworzyła buzię, a Teodor zaśmiał się. Chwycił jej podbródek i uniósł w górę, tym samym zamykając jej usta. Zmrużyła gniewnie powieki.
- Muszę powiedzieć Draco, że znalazłam Cię. - wyminęła go i usiadła na kolumience.
- Jak? - uniósł brwi.
- Łącze empatyczne. - odpowiedziała, chcąc go zaskoczyć, lecz on kiwnął tylko głową i oddalił się. Wynalazł zza regału z pierścionkami miotłę i zaczął pukać w kasetony na suficie. Hermiona zacisnęła szczęki. Czy go cokolwiek zdziwi? Jest tak cholernie spokojny. Zamknęła oczy i skupiła całą energię w sobie.
- Draco? - zawołała w myślach.
- Co? Nic Ci nie jest? Czemu nam przerwało? - odpowiedział niemal natychmiast.
- To nic, tylko szczur. Znalazłam Notta i kufer Bellatriks. Gdzie jesteście? 
- Łazienka gościnna nr 7 na piętrze, zachodnie skrzydło. Przekaż to Teodorowi. On będzie wiedział. Poczekamy tutaj na was.
- Ok. 

- Bez odbioru. - uśmiechnęła się na ostatnie słowa Draco. Przekazała informacje Teodorowi, któremu udało się odszukać przejście w suficie. Wysunęła się z niego drabina, po której weszli do kolejnego tunelu. Trafili na rozwidlenie. Teodor ruszył w stronę wschodnią. 
- Mamy iść na zachód. - warknęła, ciągnąc go za rękaw w przeciwną stronę. 
- Milcz. Chcesz to idź. - Ruszył szybkim krokiem, a ona chcąc, czy nie podreptała za nim. 

                                  *                                              *                                     *

Witam, 
rozdział spóźniony o jeden dzień. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Pisałam go dzisiaj rano na szybko, więc nie wiem, czy udało mi się przekazać w nim wszystko. Jest długi, tak wiem. Przepraszam, jeśli was zanudził :c 
Co do niespodzianki to mam dla was zwiastun mojej roboty. Dotyczy opowiadania, więc mam nadzieję, że wam się spodoba. 
Czekam na wasze opinie :3

Pozdrawiam Mopsicaa. ;*



Zwiastun powstał w wyniku świątecznej nudy. 


7 komentarzy:

  1. OOO, ten dom jest straszny!
    Gdzie ten Teo idzie? Kurczę, to intrygujące.
    Biedna, Hermiona, ja bym chyba umarła gdyby mnie szczury zaatakowały!
    Co do zwiastuna - jest bardzo fajny! Tylko według mnie troszkę za długi :c
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest cudny tak samo jak zwiastun ;*. Nie wiem czemu ale uwielbiam Ginny jako Arianę xD.
    Pozdrawiam Scarlett
    zyciescarlettsnape.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! Dla mnie mógłby być jeszcze dłuższy :)
    Chciałabym być w takim domu. Jeszcze z Draco..
    Coś wspaniałego :3
    Mam nadzieję, że następny rozdział będzie równie dobry.
    I nie wyjdą za szybki z tego domu.
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział! Jeszcze mnie ciarki przechodzą na myśl o tym domu.
    Słodka jest ta telepatia między Dramione <3
    Zwiastun świetny, choć trochę za długi.
    Buziaczki ;*,
    Miss O'Hara

    OdpowiedzUsuń
  5. Spóźniona, ale się melduję! Rozdział wcale nie za długi i bardzo interesujący. Ciekawi mnie co znajdą w tym kufrze...
    Dom dość dziwny, ale zobaczmy jak sobie dadzą radę z wydostaniem się z niego. Fajny pomysł z ta telepatią :D
    Pozdrawiam ~ Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudowny niedawno zaczęłam czytać twojego bloga ale jestem nim oczarowana pisz dalej i mam nadzieję że nowy rozdział niedługo
    Życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje opisy są niesamowite. Chwilowo muszę przerwać czytanie, ale ciężko mi się oderwać.

    OdpowiedzUsuń