środa, 12 lutego 2014

Rozdział 35.

Hermionę następnego dnia obudził głośny trzask w kuchni. Mimo, że Draco spędził u niej niecały dzień, to ona już miała go dosyć. Nie dość, że wczoraj zmęczona była długą podróżą, to on dodatkowo dokładał jej tego zmęczenia. Pół nocy przesiedział grając na laptopie w tę głupią grę. Potrafił co chwile wołać ją tylko po to, aby zobaczyła jak dobrze mu idzie. Po kilku godzinach, gdy w urządzeniu rozładowała się bateria, Draco zaczął krzyczeć jak opętany. Wtedy naprawdę się przestraszyła. Była niemal pewna, że coś mu się stało. Po za tym, było jej trochę przykro z powodu ich braku rozmów. Chciała nawiązać z nim lepsze relacja. Sama nie wiedziała dlaczego ale czuła taką wewnętrzną potrzebę. Przetarła oczy dłonią i zsunęła stopy w miękkie kapcie. Zarzuciła na ramiona szlafrok i wyszła z pokoju. Przelotnie spojrzała na zegarek, który wskazywał kilka minut przed szóstą rano. Zeszła po schodach i skierowała się w stronę kuchni, z której dobiegały ciche przekleństwa blondyna. Otworzyła drzwi i jęknęła głośno.
- Malfoy, czy ty to popsułeś? - wskazała na toster , który leżał wrzucony do śmietnika. 
- On już był popsuty. - wzruszył ramionami i otworzył jedną z szafek.
- On był nowy! - krzyknęła zła. Z dobroci serca przygarnęła go pod swój dach, a on wszystko niszczy. Dobrze, może miała w tym pewny cel, lecz to nie zmienia faktu. 
- On mógł mnie zabić. - pomachał jej przed twarzą swoim osmolonym palcem. Hermiona pomasowała skronie.
- Tam się nie wkłada palców! - krzyknęła poirytowana i wyciągnęła toster ze śmietnika. 
- Skąd miałem to wiedzieć? - spytał siadając na stole. Dużo myślał i doszedł do wniosku, że skoro Hermiona go tutaj zaprosiła, to ma takie same prawa, co ona. Nie powinien czuć się nieswojo, skoro to był jej pomysł, a nie jego.
- Trzeba było chodzić na mugoloznawstwo. - podłączyła urządzenie do prądu i włożyła do środka dwie kromki chleba. 
- Słuchaj, ja idę się ubrać, a Ty masz pilnować tego. - wskazała palcem na opiekacz. - Jeśli usłyszysz dzwonek masz nacisnąć to i wyłożyć na talerzyk tosty, rozumiesz? - spytała mrużąc oczy. Chłopak kiwnął głową i zaczął obserwować toster. Po dwóch minutach urządzenie wydało z siebie krótki, urwany dźwięk. Według wskazówek dziewczyny, Draco wyciągnął tosty na talerzyk. Tak zafascynował się tosterem, że zanim Hermiona wróciła do kuchni, Malfoy zdążył napiec trzy talerzyki pełne chrupkich tostów. 
- Jak pewnie zauważyłeś, mamy pustą lodówkę.  - zauważyła, że nie rozumie o co jej chodzi. - Idę na zakupy. Nic nie popsuj. - wysiliła się na delikatny uśmiech. Draco nadal siedział na blacie kuchennym. Jego stalowoszare oczy śledziły każdy ruch Hermiony.  Podziwiał ją za to, że potrafi odnaleźć się w dwóch tak różniących się od siebie światach. To niebywały wyczyn. Oczywiście nigdy nie ma zamiaru jej tego powiedzieć. Bądź, co bądź jest Malfoy'em. Gdy tylko pomyślał o swoim nazwisku, znów przeszła go dziwna myśl. Myśl związana z Lucjuszem. Miał bardzo dziwne wrażenie, że jego ojciec tylko czeka, aby go dopaść. W Hogwarcie był bezpieczny, a teraz? Jest bardzo daleko od magicznego świata. Został sam w domu, w którym co chwilę, coś na niego 'poluje'. Zeskoczył ze stołu i ruszył do salonu. Może jeśli poczyta jakąś ciekawą książkę, czas mu szybciej minie. Tylko, że kolejnym problemem był brak książki. Wszystkie swoje tomiska zostawił w Hogwarcie. Nagle po mieszkaniu rozszedł się bardzo wysoki i piskliwy dźwięk. Dochodził jakby z zewsząd. Zaskoczony ruszył w stronę dużego fotela stojącego w kącie. Ukrył się za nim. W pośpiechu wyciągnął różdżkę z kieszeni i uważnie obserwował pomieszczenie. Wydawało mu się, że w każdej chwili coś może wyskoczyć i rzucić się na niego. Po kilku sekundach wszystko ucichło. Odgarnął z oczu grzywkę i powoli wychylił się zza oparcia fotela. Gdy już miał zamiar wyjść piekielny dźwięk znów zabrzmiał znikąd. 
- Kurwa. - szepnął cicho. Coś ewidentnie zmuszało go, aby tam siedział. A on bardzo nie lubi być do czegoś zmuszany.
Dissendium. - rzucił zaklęcie, lecz nic się nie stało. Dźwięk nadal nie ustawał. Zagryzł wargę. Najwidoczniej na to coś nie działa magia. Ponownie ukrył się za fotelem. Gdy tylko to zrobił nastąpiła cisza. 
- Aha. - mruknął. Chcąc, czy nie chcąc przesiedział za fotelem dobrych kilkanaście minut. Do powrotu Granger nic się nie działo.
- Malfoy? - dziewczyna obładowana siatkami zakupów przekroczyła próg mieszkania. 
- Uważaj Granger, coś tutaj jest. - wyszeptał Draco wychylając głowę znad fotela. Jak na zawołanie coś znowu zaczęło piszczeć.
 - Widzisz! - i znów zniknął za fotelem. Hermiona zaczęła się głośno śmiać. Nigdy jeszcze nie słyszał, aby się tak śmiała. Zdenerwowany znów wychylił się i spiorunował ją spojrzeniem. Dziewczyna odłożyła reklamówki i nadal się  śmiejąc podeszła do czerwonego telefonu domowego wiszącego na ścianie.
- Halo? - Draco obserwował każdy jej ruch. Nie miał pojęcia, co ona wyprawia. Gada sama do siebie, wariatka - pomyślał ze zgrozą i cicho prychnął. Z wysoko uniesioną głową wyszedł zza fotela. Poprawił włosy i z gracją usiadł na kanapie. Schował różdżkę do tylnej kieszeni jeansów. Hermiona wymieniła kilka zdań z rozmówcą i odłożyła słuchawkę. Uśmiechnęła się szeroko na widok poważnej miny blondyna. 
- Chodź na śniadanie. - powiedziała wesoło. Zabrała siatki z zakupami i ruszyła w stronę kuchni. 

                                  *                                  *                                             *
                                                                 WŁĄCZ MUZYKĘ.

Siedziała w zagraconej kuchni swojego domu. Z gorącego kubka objętego jej dłońmi, unosiła się para. Jej oczy uporczywie wpatrywały się w zimowy krajobraz za oknem. Ostatnimi czasy bardzo dużo myślała. Zastanawiała się jaki sens jest być z kimś, kto ciągle się zmienia. Raz jest kochającą, dobrą osobą a raz pogwałcającą wszystkie normy bestią. Ron wiele razy zapewniał ją, że wszystko się zmieni. Tylko problem tkwił w tym, że ona już mu nie wierzyła.  Teodor uświadomił ją w przekonaniu, że Ron na nią nie zasługuje. Bała się tylko jego reakcji. Czasami w przypływie gniewu mógłby ją uderzyć. Nie chciała znów cierpieć. Nie miała siły na ukrywanie kolejnej rany pod makijażem. Mimo to ludzie i tak to zauważali. Gdy tylko spytali ją o to, ona odpowiadała, że się potknęła. Był to dla niej wstyd. Wielka plama na jej honorze. Bohaterka świata czarodziejów nie umie poradzić sobie z jednostką, jaką jest Ronald. Zakochała się w niewłaściwej osobie, a kiedy w końcu trafiła na Teodora, nie potrafiła wykorzystać okazji. Chłopak najwidoczniej nic już do niej nie czuje. W pewnym sensie dziękowała śmierciożercom. To dzięki nim mogła poznać Teodora i choć przez chwilę poczuć się dla kogoś ważna. Teraz wszystko przepadło. Zawsze, gdy czuła się samotna chciała być blisko niego. Tak, jak wtedy, w Malfoy Manor. Po wojnie utrzymywali ze sobą kontakt, lecz gdy pojawił się Ron, z dnia na dzień wszystko się posypało. Teodor nie potrafił zrozumieć jej decyzji. Po bliższym przyjrzeniu się temu, ona także zaczynała wątpić. Może byłaby jeszcze jakaś szansa na to, aby pogodzić się z Teodorem?
- Luna, kochanie przeziębisz się. - do kuchni wszedł jej ojciec. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że nie czuje nóg. Starła pojedynczą łzę spływającą z jej policzka i uśmiechnęła się pogodnie. Nie chciała zadręczać ojca swoimi problemami. 
- Jeśli pójdę się szybko ubrać, pójdziemy na spacer? - spytała robiąc słodką minę. Wiedziała, że ojciec bardzo za nią tęskni, więc postanowiła poświęcić mu jak najwięcej czasu. Zawsze liczyło tylko dobro ogółu, nie jej. 
- Oczywiście. - Ksenofilius wstawił wodę na herbatę. Luna pognała do swojego pokoju. Miała dziwne przeczucie, że dzisiaj coś się stanie.

                                   *                                              *                                     * 

Teodor obudził się dopiero przed południem. Wczorajszego wieczoru stracił przytomność z niewiadomej przyczyny. Bał się. Zawsze był chorowitym dzieckiem, lecz teraz zdarza się to częściej. Ostatnio miało to związek z Annabelle, a teraz? Wydawało mu się to bardzo podejrzane. Szukał czegoś o istotach takich jak ona, lecz w żadnej księdze nie było nic na ten temat napisane. Może szukał w złych miejscach? Powieki bardzo mu ciążyły, więc postanowił na razie ich nie otwierać. Czuł, że jest wielkim ciężarem dla rodziców Terence'a. Nie dość, że wprosił się do nich na święta, to na dodatek robi takie problemy. Mógł lepiej zostać w Hogwarcie. Czuł się podle. Głowa pulsowała go tępym bólem, a w ustach miał sucho. Uchylił powieki, by sprawdzić, czy czasami w pokoju nie ma czegoś do picia. Zbawienna woda stała na szafce nocnej obok łóżka, na którym leżał. Uniósł się na łokciach i sięgnął po szklankę i dzban. Nalał sobie zbawiennego płynu i wypił go łapczywie. Odstawił wszystko na szafkę. Zaczął gorączkowo myśleć nad przyczyną swojego braku energii. Ostatnio nic nadzwyczajnego nie robił. Częściej się uczył ale tę opcję wykluczył całkowicie. To przecież nie mogło go tak zmęczyć. Annabelle raczej też nie jest tego przyczyną. Dziewczyna miewa się świetnie a rama jej lustra zaczęła się powoli sklepiać. Westchnął. Opuścił z łóżka stopy, które natrafiły na chłodną powierzchnię podłogi. Podniósł się do pozycji stojącej. Lekko zakręciło mu się w głowie. Przeszedł kilka kroków w stronę łazienki. Otworzył drzwi i wszedł do środka zamykając je na zasuwkę. Było to dość małe pomieszczenie. Oparł się dłońmi o umywalkę i spojrzał w lustro. Jego odbicie było w fatalnym stanie. Przypominał jednego z  perłowo-białych duchów zamieszkujących Hogwart. Nagle poczuł się znów słabo. Niebezpiecznie zachwiał się i głową uderzył w kant wanny. Po białych płytkach zaczęła cieknąć krwawa posoka. 

                       WYŁĄCZ MUZYKĘ, JEŚLI SIĘ JESZCZE NIE SKOŃCZYŁA.

                                      *                                    *                                   *
                                              

- Co robisz? - Draco usiadł na blacie kuchennym. Było to jego ulubione miejsce w całym domu. Zaczął przyglądać się, jak Hermiona krząta się po pomieszczeniu.
- Robię popcorn, pójdziemy pooglądać telewizję. - odpowiedziała. Blondyn zamyślił się na chwilę. Z każdą godziną czuł się coraz swobodniej. Dzisiaj rozwiesił lampki choinkowe w salonie, by podkreślić świąteczną atmosferę. Święta w jego domu nigdy nie wyglądały normalnie. Lucjusz zakazał dekorowanie choinki oraz jadania w ten wyjątkowy dzień wspólnej kolacji. 
- Idziesz? - usłyszał głos Hermiony. Kiwnął głową i oboje wyszli z kuchni. Rozsiedli się na wygodnej kanapie w salonie. 
- Granger, chciałbym ci bardzo podziękować za to, że mnie tutaj zaprosiłaś. - złapał ją za rękę i spojrzał głęboko w oczy. Czuł, że jest skrępowana tą sytuacją. Na jej policzki wkradł się zdradziecki rumieniec, który utwierdził go w swoim przekonaniu. 
- Nie ma za co, Malfoy.  - wyszeptała nadal na niego patrząc. 
- Może skończymy z 'Malfoy' i 'Granger' ? - zaproponował. On w żadnym wypadku nie czuł się skrępowany. To nie w jego stylu. Po przodkach ze strony matki odziedziczył pewność siebie. Narcyza wiele razy opowiadała mu o Syriuszu, który w tych sprawach bardzo przypominał niego. 
- Hermiona Granger. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Draco Malfoy. - odwzajemnił uśmiech. - No to może wznieśmy toast za nową, starą znajomość? - poruszył sugestywnie brwiami. Dziewczyna pokręciła głową, lecz wstała z kanapy i pomaszerowała do barku. Wyjęła z niego dwie szklanki, dwa kieliszki i butelkę z wódką.
- Co to za dziadostwo? Nie masz Ognistej? - zmrużył powieki. Dokładnie zaczął przyglądać się trunkowi przyniesionemu przez Hermionę. 
- Jesteś u mnie, więc pijemy po mojemu. - postawiła na stoliku butelkę z ciemnym płynem. 
- A to co? - zapytał blondyn, gdy przy otwieraniu butelki niebezpiecznie zaszumiała. 
- To jest napój, Mal...Draco. - uśmiechnęła się złośliwie. Przez to ich połączenie zmieniał jej się charakter. Przerażało ją to. Muszą się jak najszybciej tego pozbyć, bo może zachwiać to ich życiem. Nalała do połowy szklanki wódki a do drugiej połowy pepsi. Podała mu szkło. Powąchał zawartość i o dziwo nie skrzywił się. 
- Pachnie dobrze. - przyznał. 
- Za naszą znajomość. - stuknęła swoją szklanką o jego, wywołując tym samym cichy brzdęk. 
- Za nas. - Ślizgon przystawił szkło do ust i wypił duszkiem. Hermiona patrzyła na wszystko z otwartymi szeroko oczami. Czyżby nic nie poczuł? 
- Całkiem dobre. - pochwalił z uśmiechem. Zmroziła go wzrokiem i zabrała się za swoją porcję. Zdecydowanie Ognista Whiskey jest mocniejsza od mugolskich trunków. 
- Musimy iść jutro na zakupy. - stwierdziła Hermiona odstawiając szklankę na stół. Wigilia już za dwa dni, a oni jeszcze niczego konkretnego nie przygotowali. Nawet nie ustroili domu. Wstyd. W dzieciństwie wraz z rodzicami robili to razem. To była ich coroczna tradycja. Teraz do pomocy musi wystarczyć jej Malfoy. Usłyszała chrząknięcie. Spojrzała na blondyna, który ewidentnie liczył na dolewkę trunku. Westchnęła, lecz posłusznie nalała mu  porcję.
- Zagramy w prawda czy wyzwanie, żeby się lepiej poznać? - spytał upijając łyk. 
- Możemy. - odpowiedziała. Usiadła po turecku twarzą w jego stronę. Draco odstawił szklankę na blat i wyciągnął różdżkę. 
- Ej, co ty wyrabiasz? - krzyknęła gdy machnął nią krótko. 
- Jeśli skłamiesz nad twoją głową pojawi się czerwony obłoczek. - uśmiechnął się iście ślizgońsko. Zmrużyła gniewnie powieki i prychnęła.Czy on zarzuca jej, że jest kłamczuchą?
-  Panie mają pierwszeństwo. - teatralnie się ukłonił. Zastanowiła się, co chciałaby o nim wiedzieć. Malfoy nie jest osobą przesadnie skrytą. 
- Prawda czy wyzwanie? - spytała. - Czy to prawda, że masz na lewym pośladku znamię w kształcie pudla? - zadała pytanie, gdy zgodził się mówić prawdę. Kiedyś głośno mówiono na temat rzekomej podobizny na pośladku młodego arystokraty. 
- Mam. - odparł bez zastanowienia. Hermiona zachichotała. - Teraz ty, prawda czy wyzwanie? - zapytał. - Jesteś dziewicą? - zadał pytanie, gdy wybrała prawdę. Skoro ona mogła spytać go o takie rzeczy, to on nie omieszka odwdzięczyć tak samo. Brązowowłosa zaczerwieniła się po cebulki włosów. 
- Nie. - powiedziała cicho kręcąc głową. 
- CO!? - wykrzyknął Draco na cały głos. Nie spodziewał się usłyszeć takiej odpowiedzi. Przecież to Granger. 
- Z kim? - dopytywał.
- Jedno pytanie na kolejkę. - upomniała go.
- Dobra Granger odpowiedz, a potem możesz spytać mnie kilka razy pod rząd. - zdeklarował się.
- Z Harrym. Co łączy cię z Astorią. - zapytała bardzo szybko. Nie chciała, aby poruszał ten delikatny temat, lecz on najwyraźniej miał inne plany. 
- Jak to? Z Potterem? - jego oczy były wielkości galeonów. Hermiona znów zrobiła się czerwona. Odetchnęła głęboko.
- Obiecaj, że nikomu nie powiesz. -  rozkazała. Położyła na kolanach jedną z poduszek i zaczęła skubać jej rant. 
- To było podczas wyprawy po horkruksy. Ron nas wtedy zostawił, czułam się bardzo samotna, Harry również. Pewnego wieczory, gdy siedzieliśmy w namiocie, w radio zaczęła lecieć nasza ulubiona piosenka. Zaczęło się od tańca, a skończyło na, sam wiesz. - pierwszy raz od tych wydarzeń komuś o tym opowiedziała. To już nie chodziło tylko o grę, to był coś więcej. W momencie, gdy ją przytulił nawiązała się między nimi nić porozumienia. 

                       *                                                                    *                                                       *




Witajcie, 
wydaje mi się, że ten rozdział jest sztuczny. No cóż, bywa. czekam na wasze komentarze. 


Buziaki Mopsicaa.

5 komentarzy:

  1. Awww mój mopsik dodał rozdział! :3
    A mój pierwotny komentarz gnije w piekle :C się głupek nie wysłał :/
    W każdym razie Malfoy *to jest Malfoy a nie Draco! Draco, kto? :D * to taki uroczy ułom! Nieźle się wkręcił w mugolskie sprzęty :D a ta akcja z tosterem mnie rozwaliła. Leżę ze śmiechu hah! ♥
    Biedny Teodor! Dlaczego tak się nad nim znęcasz :C mam nadzieję że rana nie jest głęboka i że będzie dobrze :c
    No i Luna! Chce dla innych dobrze, a sama o siebie nie dba. To nie jest szlachetne, tylko głupie, niestety. Trzeba dbać po pierwsze o siebie, bo nikt tego za nas nie zrobi! Ehh ale Luna to Luna :C
    No i końcówka... dosłownie mnie rozwaliła na malutkie kawałeczki.. nieźle mnie zszokowałaś! Hermiona... Harry... moja mina pewnie wygląda jak ta Malfoya ;o; nieźle! Nie spodziewałam się tego zupełnie ;-;
    Mooopsiiiik, a ktoś Ci już pisał, że jesteś genialna? I że masz talent, mega wielką wyobraźnię i genialny styl pisania? :3 i że Twoje pomysły powalają na kolana? :3 w każdym razie piszę ja! :D
    ŻADEN SZTUCZNY! Boski, nie ma co narzekać! :3 znalazłam trochu błędów, ale jako że jestem na fonie, to nie mam jak Cię o nich powiadomić :C
    Czekam na kolejny! *w*
    Ściskam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju <3 Dziękuję za tak miłe słowa. Kocham Cię normalnie <3<3

      Usuń
  2. brdzo fajny ;) czekm na nastęny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sztuczny? Kobieto! O czym ty mówisz? Jestem bardziej niż pewna, że nie pobije długości komentarza Kwas. :) Ach... szkoda. No nic :)
    Co do rozdziału: mm... załatw mi takiego Draco do domu, co? Zrobisz to dla mnie? ;} No a po Mionie i wybrańcu to nigdy bym się tego nie spodziewała. Ron ledwo co gdzieś idzie a oni już takie rzeczy wyprawiają! Nie to żebym lubiła rudzielca, bo szczerze to od niego wolę już Voldka :) Ja i moje pozytywne myślenie...
    Luna. Jak mi jej szkoda. Bardzo lubię ją jako postać i to nie tylko w twoim opowiadaniu. Uwaga pytam się: Po co ona jest z Ronem?! Czemu ty ją tak karzesz?! Za co? Dobra teraz swoje żale podałam to przechodzimy dalej:)
    Teodor. Moje kochanie. ♡ Co się z nim dzieje? Będzie z nim dobrze? Obiecaj. Proooszę... No będzie z Lunką prawda? Zobacz, tyle pytań a tak mało odpowiedzi. Wniosek? Dawaj szybko następny rozdział ^^
    Podsumowując- baaardzo lubię twojego bloga, wchodzę na niego i nie zamierzam z tego rezygnować. Masz stałą czytelniczkę! Niestety nie mogę Ci obiecać, że będę regularnie komentować, bo czasami jestem tak padnięta, że nie mam na nic siły, a później zapominam :( Mimo wszystko będę się starała komentować a odwiedzać to napewno =>
    Liczę na nn i cieplutko pozdrawiam
    Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z przedmówczyniami. JAKI SZTUCZNY?? Kobieto wiesz co to znaczy?? (Pewnie wiesz, ale jakby co to pytanie retoryczne;) ) Draco uczy się używać mugolskich rzeczy :) Słodko!! Mam nadzieje, że Miona będzie miała na tyle cierpliwości i ich dobre stosunki przetrwają ;D Przechodząc do smutniejszych spraw: Co się dzieje z Teodorem??!! O co chodzi z tym jego ciągłym mdleniem?? Nie nie rozumiem już, co się dzieje w tej twojej główce? Weź trochę rozwiej te wszystkie pytania. Nie tylko moje ale też innych. Dobra wracając do opowiadania, czemu dziewczyny nie pomogą Lunie?? Ja się pytam czemu?! Nie lubię jak ona cierpi, tak samo jak z Teo :( Jestem strasznie uczuciowa i prawie sie popłakałam. Prosze cie zrób coś z tym (z Luną i Teo). Zawsze czytam ale niezawsze komentuje~Tencza

    OdpowiedzUsuń