czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 34.

Po wczorajszym balu pozostało jedynie zmęczenie na twarzach nastoletnich czarodziejów. Chcąc, czy nie każdy uczeń musiał przyznać, że bal był udany. Dzisiejszego dnia zaczynała się długo wyczekiwana przerwa świąteczna. Hermiona ciągnąc wielki kufer za sobą zmierzała do Sali Wyjściowej. Umówiła się z Draco, że spotkają się dopiero na peronie 9 i 3/4. W ten sposób nie wzbudzą zbędnego zamieszania i afery. Nie chodziło o to, że się go wstydziła, tylko bała się reakcji innych. Nawet nie wiedziała, jak wyjaśnić Harry'emu i Ginny ich dziwne połączenie. 
- Hermiono? - usłyszała cichy głos. W drzwiach od jednej z nieużywanych klas stał Terence Higgs. Na sam jego widok coś ścisnęło ją w żołądku. Tak dawno z nim nie rozmawiała. 
- Tak? - wlepiła w niego spojrzenie swoich brązowych oczu. W niewyjaśniony sposób czuła się skrępowana. 
- Możemy porozmawiać? - Od ostatniej ich rozmowy minęło sporo czasu. Terence stał się jeszcze chudszy, niż zawsze, jego skóra przybrała nienaturalnie biały odcień, a dotychczas zielone, rozbawione oczy przygasły. Skinęła krótko głową i taszcząc kufer za sobą, weszła do klasy. Gdy tylko drzwi zamknęły się za nią, chłopak przemówił. 
- Hermiono, chciałbym Cię przeprosić. Nie wiem, co wtedy we mnie wstąpiło. Zazwyczaj taki nie jestem. - jego głos przepełniony był smutkiem. Na pierwszy rzut oka widać było, że jest mu bardzo przykro.
- Teraz przynajmniej wiem, dlaczego jesteś w Slytherinie. - próbowała rozluźnić sytucaję. Bestia uśmiechnął się krzywo. 
- Zgoda? - wyciągnął w jej stronę dłoń. 
- Pewnie, nawet już nie wiem o co się pokłóciliśmy. - podeszła i bez zbędnych ceregieli, przytuliła się do niego. Prawda była taka, że po części jej także go brakowała. Jedyną przeszkodą do załagodzenia ich sporu, była jej duma. Terence był jedną z tych osób, które rozumiały ją. Potrafił słuchać i poradzić w ciężkich chwilach. Kto by pomyślał, że dzięki II bitwie o Hogwart zyska przyjaciela. 
- Pokłóciliśmy się o Smoka. - wyszeptał cicho, ledwo dosłyszalnie. Na całe szczęście dziewczyna go nie usłyszała. Odsunęli się od siebie a na twarzy chłopaka pojawił się ten prawdziwy, szczery uśmiech.
- Dobrze, koniec tego dobrego. Zaraz spóźnię się na świstoklika! - wykrzyknął spoglądając na poręczny zegarek. Hermiona do teraz nie miała pojęcia, jak czarodzieje mogą korzystać z zegarka bez cyfr i wskazówek.
- Czekaj, jakiego świstoklika? - potrząsnęła głową, dopiero po chwili rozumiejąc sens jego słów.
- Z chłopakami spędzamy święta w Norwegii. - cmoknął ją krótko w policzek. - Wesołych Świąt Mionka. - wykrzyknął i wybiegł. Dziewczyna zaśmiała się krótko, lecz już po chwili i ona wzięła kufer i ruszyła w stronę Hogsmeade. 

                               *                                               *                                               *

 - Jesteśmy umówieni Potter. - chłopak uścisnął dłoń Wybrańca. Ten tylko skinął mu głową i wyszedł z pociągu. Blondyn chwycił swój kufer i zszedł po schodach. Peron 9 i 3/4 całkowicie opustoszał. Przy bramce prowadzącej do świata mugoli, stała tylko jedna dziewczyna, a mianowicie Hermiona. Ze zniecierpliwieniem spoglądała na duży zegar wiszący na przeciwległej ścianie. W jednej chwili Draco poczuł, że jest rozdrażniony. Domyślił się, że Granger jest dzisiaj nie w humorze. Odetchnął głęboko i skierował się w jej stronę.
- Cześć Granger. - przywitał się. Starał się być jak najmniej ironiczny. Dziewczyna burknęła coś pod nosem i przeszła przez barierkę. Draco uczynił to samo i już po chwili znajdowali się w świecie mugoli. Blondyn skrzywił się znacząco widząc jak pewien mężczyzna dłubie w nosie. Zmrużył powieki i starając się na nich nie patrzeć, ruszył śladami Hermiony. Widząc jej nerwowe kroki utwierdził się w przekonaniu, że jest zła. Zrównał się z nią.
- Coś się stało, Granger? - starał się na bardzo uprzejmy ton głosu.  
- Suka Astoria się stała. - wysyczała. Teraz już nie dbała o to, że jest dobrze wychowana i nie powinna używać takiego słownictwa. Draco zakaszlnął.
- Co Ci zrobiła? - Astoria jest bardzo specyficzną osobą. Wygląda bardzo niewinnie a w rzeczywistości wcale taka nie jest. 
- Pomyślmy.. - udała, że się zastanawia. - Złamała kilka paznokci, powyrywała włosy i podarła płaszcz. - machnęła ręką. Malfoy zmrużył gniewnie oczy. Cała Astoria. 
- Stój. - złapał ją za nadgarstek i obrócił w swoją stronę. - Nie przejmuj się nią. Nie pozwól, aby popsuła Ci dzień swoim dziecinnym zachowaniem. - mówił patrząc prosto w jej bursztynowe oczy. Skinęła głową.
- Chodź, stamtąd się deportujemy.  - skierowali się w stronę ciemnej alejki. Hermiona chwyciła dłoń Draco. Zignorowała dreszcz, który przebiegł wzdłuż linii jej kręgosłupa. Skoncentrowała się na odpowiedniej ulicy. Poczuła znajome szarpnięcie w okolicy pępka i już po chwili poczuła jak jej stopy uderzają o twardy grunt. Znaleźli się w zacisznej alejce znajdującej się niedaleko domu Hermiony. W ciszy przeszli kilka metrów, by znaleźć się przed małym domkiem. Nie zmienił się od czasu, gdy byli tutaj ostatni raz. Hermiona rozejrzała się naokoło, czy aby ktoś ich nie obserwuje. Upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu wyciągnęła różdżkę i zdjęła z budynku zabezpieczające go zaklęcia. Oboje przeszli żwirową alejką w stronę drzwi. Odryglowała je i już po chwili oboje byli w korytarzu. Mały, skromny ale gustownie umeblowany korytarz prowadził do salonu. Ściany o kawowym odcieniu idealnie komponowały się z ciemną podłogą, która przykryta była białym puchowym dywanem. Na samym środku stała duża biała kanapa z której był idealny widok na telewizor. Obok kanapy stała mała szafka, a na niej czerwona lampka nocna. Kawałek dalej stała duża drewniana komoda na której była masa fotografii. Hermiona z westchnieniem opadła na duży fotel.
- Rozgość się w sypialni gościnnej na górze. - powiedziała i położyła sobie poduszkę na kolanach. Draco skinął niemrawo głową i taszcząc wielki kufer za sobą, zaczął wspinać się po schodach. Bez problemu trafił do sypialni wskazanej przez Gryfonkę. Czuł się bardzo dziwnie i nieswojo. Wszystko w domu Hermiony było takie inne. Miał dziwne wrażenie, że jest tutaj intruzem. Mimo, że stąpali z Granger po neutralnym gruncie on i tak wiedział, że w jakimś stopniu mu nie ufa. Podszedł do biurka na którym coś było. Owym czymś był metalowy prostokąt. Przejechał po chłodnej powierzchni palcem wskazującym. 
- GRANGER! - krzyknął nie odwracając wzroku od przedmiotu. Dało się usłyszeć szybkie kroki na schodach i już po chwili dziewczyna z różdżką w ręku stanęła w drzwiach. 
- Co się stało? - spojrzała na niego. 
- Co to jest? - spytał spokojnie, unosząc jedną brew w górę. Hermiona odetchnęła głęboko i schowała różdżkę. Wyminęła go i usiadła na krześle stojącym obok biurka. 
- To jest l a p t o p, Malfoy. - otworzyła klapkę urządzenia i oczom blondyna ukazała się klawiatura. Dziewczyna nacisnęła na jeden z przycisków i ekran rozbłysł światłem. Arystokrata z podziwem obserwował jak wszystko po kolei uruchamia się. 
- Mhm. - mruknął z podziwem. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Jednak coś potrafi go zafascynować. Dodatkowo ciekawiło go coś, co wyprodukowali mugole.
- Chcesz? - spytała wstając z miejsca. Draco pokiwał ochoczo głową i usadowił się wygodnie na obrotowym fotelu. 
- Patrz, tutaj musisz dotknąć, żeby ten kursor przesunął się. - zademonstrowała mu. Była bardzo blisko niego. Czuł jej ciepły oddech blisko swojego policzka i zapach intensywnych perfum. 
- Co by ci tutaj włączyć. - mruczała cicho, przeglądając różne strony internetowe. 
- O mam. Włączyłam ci grę dla początkujących. - Draco ze zdziwieniem patrzył na chomika, który wyświetlił się na ekranie. - Musisz zrobić tak, aby chomik pozbierał wszystkie części pizzy. Jakby coś się stało, to jestem na dole. - dotknęła jego ramienia, lecz tylko na moment. Mimo, że wyszła z pokoju Draco nadal czuł dotyk jej drobnej dłoni na swoim barku. Z wielkim podekscytowaniem zaczął grać.

                                        *                                 *                               *

- Teo, wszystko dobrze? - zapytał Blaise, kładąc dłoń na ramieniu przyjaciela. Kilka godzin wcześniej zjawili się w domu rodziców Terence'a. Od tego czasu Nott znacznie zbladł i ciężej mu się oddycha. 
- Jasne. - wysilił się na lekki uśmiech i odepchnął się od ściany, której się wcześniej przytrzymał. Czuł się znacznie gorzej. W Hogwarcie było dobrze. Tłumaczył to sobie zmianą klimatu. Otarł kropelki potu ze skroni i usiadł na kanapie.
- Coś mi się nie wydaje. - bąknął Zabini i usiadł koło niego. 
- To ta zmiana klimatu mi nie służy. - oparł się o podgłówek i przymknął powieki. Szumiało mu w głowie i czuł się tak, jakby nie spał przez dobre kilkanaście godzin. 
- Chcecie coś do jedzenia? - do salonu weszła mama Terence'a. Była to wysoka blondynka o zielonych oczach, które wręcz emanowały ciepłem. 
- Niech się pani nie kłopocze. - uśmiechnął się Blaise. Oboje bardzo lubili tę kobietę. Teodorowi w pewnym sensie zastępowała matkę, której tak naprawdę nawet nie pamięta. Wszyscy wiedzą, że jego matka zmarła na skutek wycieńczenia, spowodowanego zbyt częstym rzucaniem na nią klątwy cruciatus. Oczywiście Ministerstwo Magii wszystko zatuszowało, dzięki owocnej sumie pieniędzy, którą jego ojciec 'podarował' Ministrowi. 
- Teodor, dobrze się czujesz? - spytała, przykładając mu dłoń do czoła. 
- Chyba pójdę się położyć. - wstał, lecz momentalnie zakręciło mu się w głowie. Nie utrzymał równowagi i gdyby nie Diabeł upadłby na podłogę.

                       *                                                    *                                            *


Mimo późnej pory ulica Pokątna zdawała się tętnić życiem. Po oficjalnej klęsce Voldemorta znaczna część czarodziejów odetchnęła z ulgą. Mimo mrozu panującego na dworze, każdy wydawał się być w dobrym humorze. Przygotowania do zbliżających się Świąt szły pełną parą. Astoria obładowana różnymi, kolorowymi paczkami szła pośród tłumu, oglądając przepiękne wystawy magicznych sklepów. Delikatne płatki śniegu wplątane w jej włosy, dodawały jej uroku. Mało kto wiedział, że kochała zimę. Uwielbiała w niej dosłownie wszystko. Nagle jej uwagę przykuł bardzo specyficzny sklep znajdujący się kilka metrów przed nią. Litery znajdujące się na szyldzie migotały wszystkimi kolorami tęczy.
- Magiczne Dowcipy Weasley'ów. - przeczytała cicho. Przypomniała sobie, że Blaise uwielbia produkty z tego sklepu. Jeśli kupiłaby mu coś stąd, to może Zabini i jego przyjaciele, w tym Draco jeszcze bardziej, by ją polubili. Uśmiechnęła się szeroko i w duchu pochwaliła swój dobry pomysł. Żwawym krokiem ruszyła w stronę budynku. Gdy przekroczyła próg lokalu poczuła jak jej twarz obwiewa ciepły podmuch. W środku, jak zawsze było pełno ludzi. Rozejrzała się po stosach piętrzących się pudeł z najróżniejszymi produktami. Kosze z samopiszącymi piórami ustawione były niemal w każdym końcu pomieszczenia. Astoria stała w osłupieniu przyglądając się wszystkim pudłom w krzykliwych kolorach. Dzieci biegające po sklepie wydawały się być bardzo podekscytowane i zafascynowane. Teraz już wiedziała, dlaczego Diabeł lubi tutaj przychodzić. To jest definitywnie coś dla niego. 
- Witam piękną panią, w czym mogę pomóc? - znikąd pojawił się Fred Weasley we własnej osobie. Chwycił ją pod ramię i zaczął prowadzić w głąb sklepu.
- Co ty wyprawiasz ?  - wysyczała i wyszarpnęła się z jego uścisku. Rudzielec uśmiechnął się szeroko. Mimo owej pory roku miał na sobie koszulkę z krótkim rękawkiem i zwykłe jeansy. 
- Jestem Fred. - wyciągnął do niej dłoń. Nie przejmował się jej wrogim nastawieniem.
- Wiem kim jesteś. - prychnęła i ruszył dalej. Przyglądała się wszystkiemu naokoło, byle tylko nie spojrzeć na młodego mężczyznę. Niezniechęcony poszedł za nią.
- Czego szukasz? - zajrzał jej przez ramię. Dziewczyna właśnie podziwiała rubinową bransoletkę. Mieniła się ona najróżniejszymi kolorami. 
- Jeśli ją założysz, to przez kwadrans będziesz niewidzialna. - wyszeptał tuż przy jej uchu. Odwróciła się w jego stronę i gniewnie zmrużyła powieki. 
- Słuchaj! - dźgnęła go palcem w tors. Była wyraźnie poirytowana. - Masz się do mnie nie zbliżać, nie dotykać, nie mówić. Przestań się tak głupio śmiać! - krzyknęła zła. Fred tym bardziej zachęcił się do dalszych sprzeczek. 
- Dobrze Kwiatuszku. - posłał jej perskie oczko i zniknął za kilkoma regałami. Astoria odetchnęła głęboko i poszła dalej. Obserwowała każdy produkt z wielką uwagą. Wreszcie udało jej się znaleźć coś odpowiedniego. Mianowicie był to mały, czarny kwiatek, który przyczepiało się do koszulki. Gdy ktoś był w pobliżu zabawka pryskała w niego atramentem. Na jednej z lad zauważyła także drewnianą figurkę, która powoli wchodziła po stopniach kierując się w stronę szubienicy. Wszystko to spoczywało na pudle z napisem: ,, Powtarzalny Wisielec - Zgadnij, albo zawiśnie! " Gdy tylko to zobaczyła od razu przyszedł jej na myśl Teodor. On przecież uwielbia łamigłówki. Nie mogła się oprzeć i też zgarnęła to do koszyka. 
Draco kupiła jeden z teleskopów, który po przyłożeniu do niego oka, robił wokół niego czarną obwódkę. Terence'owi postanowiła podarować kryształową kulę z fajerwerkami w środku. Z tymi przedmiotami ruszyła w stronę kasy. Zmrużyła powieki widząc Freda i George'a za ladą. Odetchnęła głęboko i z niezadowoloną miną podeszła do nich. Położyła na blat produkty, które zamierzała kupić. Fred mruknął coś do George'a i ten odszedł.  Rudzielec spojrzał na przedmioty i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Dwa galeony, Kwiatuszku. - postukał palcami w blat.
- Przestań tak do mnie mówić, plugawy zdrajco! - nie potrafiła już utrzymać nerw na wodzy. Uśmiech z twarzy Freda momentalnie zniknął. Wpatrywał się w blondynkę, nie mogąc uwierzyć, że taka delikatna dziewczyna mogła wykrzyczeć takie coś. Obserwował jak pospiesznie rzuca pieniądze na ladę i ucieka z pomarańczowym pudełkiem w ręku. Chyba pierwszy raz w życiu Fred Weasley nie wiedział, co powiedzieć. Jego uwagę przyciągnął szalik, leżący na podłodze. Podszedł i podniósł materiał. Spojrzał na metkę na której widniało nazwisko blondynki. 
- Astoria Greengrass. - przeczytał cicho. Z postanowieniem, że odda jej go, ruszył na poszukiwania brata. 

                         *                                                     *                                               *


Witajcie,
mam dobre wieści. Udało mi się przekonać mamę i nie mam kary, juuupi ;3
W ferie zdążyłam napisać, aż dwa rozdziały, a to dopiero pierwszy tydzień. Komentarze dokarmiły moją wenę <3 Kocham was normalnie *-*
~~ Buziaki Mopsicaa.

No tak, zapomniałam. 


Otrzymałam zwiastun i chcę się wam nim pochwalić <3 
Bardzoo dziękuję Naomi <3

5 komentarzy:

  1. Czytałam rozdział na polskim i muszę stwierdzić, iż był taki świetny, że nie umiałam się skupić na lekcji.. Miłych ferii. Moje się już skończyły.. :C Weny! Też cie kocham ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nadal na te ferie czekam :CC
    Rozdział świetny! Fred ♥ jak na mój gust coś się między nimi kroi :3 chociaż "suka Astoria" mnie wkurza :D
    I ojj, Miona, jeszcze się Draco od sieci uzależni i co biedna zrobisz! :C czekam na jakąś akcję między nimi ♥
    Co się stało Teodorowi :CC
    Jak zawsze mega ciekawie! :3 cała ta opowieść jest niezwykle emocjonująca! Czekam na kolejny rozdział ♥
    Normalnie aż Cię uwielbiam za to opowiadanie! Jest cudne, boskie i w ogóle genialne ;33 piszaj nam tam kolejne twory! Nie mogę już się doczekać by je przeczytać :3
    Pozdrawiam! I więcej weny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. hej! Rozdział bardzo fajny :) Ja (tak samo jak kwas) nadal czekam na ferie :( Jeszcze tydzień, jeszcze tydzień... Co się stało Teo?Weź zmień Astorię i spiknij ją z Fredem ♥ Chcę Drramioone... dużo, dużo dramione :) A co tam z Lunką? Zdecydowała się, którego wybierze?
    Czekam na nn i pozdrawiam :)
    Luar Princesa ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo, Hermiona w końcu pogodziła się z Terencem! <3 Jaaak fajnie :3 Ojojoj, co sie dzieje z moim Teo? :c Tylko nie rób mu krzywdy bo Cię znajdę i utłukę xd Mmm, Astoria i Fred, ciekawe połączenie, mogłabyś ich spiknąć ^^ Nie mogłam przestać się śmiać, kiedy wyobrażałam sobie przestraszonego Draco widzącego laptopa xD Tylko patrzeć i będzie z niego noł-lajf xd Co będzie z Lunką? Niech w końcu wybierze Teodora i wszyscy będą happy! <3 Ogółem rozdział świeetny ^^
    Ja mam ferie dopiero za tydzień :cccccc
    Pozdrawiam i weny życzę ;* : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham cie!! Rozdzial super :) Ta ciekawosc Draco laptopem. Czemu Teo ciagle cos jest? A i spiknij Freda i Astorie prosze!!! Weny~ Tencza

    OdpowiedzUsuń