piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 33. + ZAWIESZAM?

Od samego rana uczniowie Hogwartu mieli wyśmienite humory.  Nawet Harry, który nie lubił tańczyć tryskał radością. Każdy z uczniów potrzebował tego balu. Wreszcie mogli odpocząć od kilku miesięcy bezustannej nauki. Czasami odrobina rozrywki każdemu się przyda. Wszystkie dziewczęta z zniecierpliwieniem czekały, aż paczki z ich sukienkami się samoczynnie otworzą. Dyrektorka zaczarowała je tak, aby można je było odpakować dopiero o odpowiedniej godzinie. Po obiedzie pognały do swoich dormitoriów, by zacząć należyte przygotowania. Hermiona wzięła długą, odprężającą kąpiel. Gdy wyszła z łazienki w pokoju zastała Ginny, która odliczała ostatnie sekundy. Nie mogła się doczekać, aż zobaczy swoją kreację. Ruda została zaproszona na bal przez Neville'a Longbottoma, który miał zbyt mało odwagi, by zaprosić Cho. Wiedziała, że jeśli poszłaby z Blaisem wywołałaby ogromną aferę, a tego najmniej teraz potrzebowała. 
- JUŻ! - pisnęła i rozdarła czerwony papier. Jej oczom ukazał się delikatny, biały jak śnieg materiał. Ręce w których ją trzymała wyciągnęła przed siebie, tak aby i Hermiona mogła podziwiać sukienkę.  Sięgała ona mniej więcej do połowy ud i cała pokryta była różnorakimi, srebrnymi brylancikami. Do kompletu dołączone były białe buty na obcasie, również ze srebrnymi akcentami, złota maska obsypana brokatem oraz wianek upleciony z białych kwiatków. 
- Przepiękna. - wyszeptała Hermiona.
- Pokaż swoją! - zapiszczała Weasley'ówna i podbiegła do wysokiej szafy, na której umieszczona była paczka szatynki. Granger wzięła od niej pakunek i powoli go otworzyła. Gdy zobaczyła, co znajduje się w środku zaniemówiła. W paczce równo ułożona była identyczna sukienka, jaką ma Ginny. Cała zawartość była taka sama, niczym się nie różniła. 
- McGonagall chyba się pomyliła. - powiedziała poważnie Ginny. 
- Wydaje mi się, że to nie pomyłka. - zmarszczyła brwi Miona. Usiadła wygodnie na łóżku i dłońmi przejechała po delikatnym materiale. 
- W takim razie, chodź uczeszę Cię. - wzruszyła ramionami i podeszła do toaletki. 

                                 *                                                    *                                         *

Ron stał przed dużym lustrem w swoim dormitorium i nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. Wreszcie wyglądał porządnie. Nowa szata, którą miał w swoim komplecie idealnie do niego pasowała. Poczochrał swoje rude włosy i założył na twarz czarną maskę ze srebrnymi akcentami. Poprawił biały krawat a następnie spryskał się męskim zapachem, który dostał od Freda i George'a. Był naprawdę zadowolony z efektu końcowego. Nie mógł się już doczekać, aż zobaczy Lunę. Rzucając ostatnie spojrzenie na swoje odbicie, wyszedł. Szybkim krokiem ruszył przed Wielką Salę, gdzie umówił się ze swoją partnerką. Gdy już tam dotarł natknął się na Harry'ego. Młodzi mężczyźni pogodzili się, ponieważ obaj uznali, że nie warto marnować tylu lat owocnej przyjaźni. Ron bardzo zirytował się widząc, że jego przyjaciel ma takie same ubrania, jak on. Jednakże przemilczał tę uwagę, nie chcąc psuć nikomu humoru.  Skinęli sobie głowami na powitanie. Mijały minuty, w których czekali przed Wielką Salą na swoje partnerki, przy okazji obgadując każdego ucznia przechodzącego obok nich. Co chwile wybuchali cichym śmiechem, aż  podszedł do nich wysoki brunet, który ustawił się obok. Próbowali zgadnąć kim jest, lecz nie udało im się. Rzucali sobie ukradkowe spojrzenia do czasu, gdy na schodach  pojawiła się kolejna trójka uczniów. Po bliższych oględzinach okazało się, że byli to Neville, Ginny i Hermiona. Trudno było ich odróżnić od pozostałych, ponieważ dzisiejszego wieczoru każdy ubrany był tak samo. Wszyscy domyślali się, że ma to być coś w stylu integracji. 
- Cześć! - przywitali się wesoło, lecz Ron już ich nie słuchał. Właśnie wtedy zobaczył swoją partnerkę schodzącą ze schodów. Uśmiechała się nieśmiało a zarazem bardzo uroczo. Nie tylko on przyglądał się Lunie. Każdy w promieniu kilku metrów podziwiał ją  z niemałym podziwem w oczach, ponieważ wyglądała zjawiskowo. 
- Hej. - podeszła do nich i ucałowała Rona w kawałek odsłoniętego policzka. W międzyczasie dołączyła do nich Pansy. Nikt nie zdziwił się widząc ją. Zdążyli przyzwyczaić się do jej związku z Harrym. 
- Idziemy? - zapytała Ginny łapiąc Nevilla za rękę. Młody Gryfon miał bardzo spocone dłonie czym ją trochę obrzydził. Przemilczała ten fakt i starała delikatnie uśmiechnąć. 
- Idziemy - powiedział stanowczo Harry i całą grupą przekroczyli próg jadalni. Wielka Sala wyglądała przepięknie i wydawała się być jeszcze większa, niż zawsze. Dzisiejszego wieczora królowała tutaj biel. Dosłownie wszystko było w tym kolorze. Okrągłe, sześcioosobowe stoliki ustawione były pod ścianami, na miejscu stołu nauczycielskiego była teraz ogromna scena, a  na niej ustawione zostały różne instrumenty. Pod prawą ścianą ustawiono barek z napojami, oczywiście nieprocentowymi. Hermiona od razu ruszyła w tamtą stronę, aby usiąść na jednym z wysokich krzeseł. Nie chciała być ciężarem dla swoich przyjaciół. Życzyła im, aby się dobrze bawili, a ona po kilku godzinach czmychnie do swojego dormitorium i poczyta jakąś ciekawą książkę. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca na środek wyszła dyrektor McGonagall i uciszyła ich gestem ręki.
 - Witajcie! - uśmiechnęła się lekko. - Życzę wam udanej zabawy. A więc niech bal się rozpocznie! - założyła na twarz maskę i oddaliła się do odległego kąta sali, gdzie siedzieli nauczyciele. Hermiona prześledziła dokładnie wzrokiem każdego z nich, lecz nigdzie nie zauważyła profesor Kaufman. Stwierdziła, że kobieta po protu nie lubi zabaw i nie przyszła. 
- Dziękujemy Pani Profesor za miłe słowa. - w głośnikach zabrzmiał głos Dennisa Creevy'ego. Nie trudno było go poznać, ponieważ to on prowadził mecze Quidditcha i niemal każdy znał jego głos. - Zapraszam na parkiet pierwsze pary. - Hermiona przyglądała się jak panowie zabierają swoje partnerki na środek parkietu. W tle zaczęła lecieć nieznana jej melodia. Westchnęła i obróciła się przodem do barmana. Obok niej przysiadł się ciemnowłosy chłopak. Była niemal pewna, że jest nim Teodor Nott. 
- Granger. - odezwał się, a ona teraz już wiedziała, że to on. 
- Nott. -skinęła mu głową. Uważała Teodora za bardzo mądrego i rozważnego człowieka. Owszem, miał typowo ślizgońskie cechy, lecz jej to nie przeszkadzało. Skoro potrafi wytrzymać z Malfoy'em, to taki Nott to dla niej błahostka. Chłopak zamówił szklankę ponczu. 
- Dlaczego się nie bawisz? - zapytał  z czystej ciekawości. Wzruszyła ramionami bawiąc się jednym ze swoich loków.
- Pewnie z tego samego powodu co ty. - odpowiedziała po chwili i uchwyciła jego spojrzenie. Zaśmiał się ironicznie.
- Także uciekasz przed swoją partnerką? - uniósł prawą brew w górę.  Pokręciła głową i zaśmiała się cicho.
- Malfoy nie przyszedł? - spytała lekko się czerwieniąc. Cieszyła się, ze maska zasłania jej część policzków.
- Przyszedł. Tańczy o tam. - wskazał palcem gdzieś w tłum, lecz ona i tak nie mogła go odszukać. Nie śmiała prosić Teodora o kolejne wskazanie, więc tylko kiwnęła głową na znak, że widzi go. Potem oboje uparcie milczeli. Pierwsze pół godziny minęło w spokojnej atmosferze. Z głośników płynęły wolne rytmy znanych piosenek. Zadziwiająca liczba osób znajdowała się na parkiecie. Kątem oka zauważyła, że Teodor podnosi się z miejsca i rozprostowuje plecy.
- ZAPRASZAM WSZYSTKICH NA PARKIET! - przekrzyczał tłum Dennis. - Jeśli usłyszycie dźwięk trąbki zmieniacie partnerów. - dodał i z głośników  znów popłynęła muzyka. 
- Zatańczysz Granger? - drgnęła na dźwięk głosu Notta. Skinęła głową i ujęła jego dłoń, którą miał wyciągniętą w jej stronę. Wmieszali się w tłum na parkiecie. W milczeniu tańczyli do czasu, gdy usłyszeli dźwięk trąbki. Uśmiechnęła się lekko do Teodora i została przechwycona przez kogoś innego. Zupełnie nie wiedziała kto to. Był to dość pulchny, niższy od niej chłopak o jasnych włosach. Czuła się przy nim wyjątkowo dziwnie. W duchu modliła się, aby ten taniec już się skończył.

                                *                                             *                                              *



- Dracuuusiuu, chodź zatańczymy. - poprosiła błagalnie Astoria robiąc przy tym słodką minkę. Smok wzniósł oczu ku sufitowi, który dzisiaj ukazywał bezchmurne niebo z wielkim, okrągłym księżycem. Wstał ze swojego miejsca i wyciągnął dłoń do swojej towarzyszki. Dziewczyna pisnęła i ujęła ją, przepychając się przez tłum na sam środek parkietu. Astoria patrzyła prosto w jego oczy. Nadal nie mogła uwierzyć, że to właśnie ją zaprosił na bal. Była prze szczęśliwa. Czuła na sobie wzrok zazdrości innych. Każdy chciał mieć za partnera Draco. Spośród tylu dziewcząt on wybrał właśnie ją. Czuła się wyjątkowa. Jej rozmyślania przerwał odgłos trąbki. Niechętnie zawirowała w tłumie opuszczając Draco, który zaczął tańczyć z Hanną About. Czekał na zbawienny odgłos, lecz jak na złość nie mógł się doczekać. 

                                  *                                              *                                       *

Gdy wreszcie została odbita trafiła w ramiona dobrze zbudowanego bruneta. Miał na sobie elegancką szatę wyjściową i bardzo ładnie pachniał. Na samym początku kompletnie nie wiedziała kim jest ów chłopak, do czasu, aż spojrzała mu w oczy.
- Wiem kim jesteś. -  powiedziała tak, aby ją usłyszał. Na jego twarzy zawitał kpiący uśmieszek, który dobrze znała.
- Zaklęcie zmieniające kolor włosów nie wystarczy, Malfoy. - powiedziała uśmiechając się złośliwie. Teraz już wiedziała, dlaczego nie zauważyła go w tłumie. Cwany.
- Cóż mnie zdradziło? - udał urażony ton głosu i wykonali piruet. 
- Oczy. - prawda była taka, że młody Malfoy miał bardzo charakterystyczne tęczówki. Kto chociaż raz je zobaczył, już nigdy nie zapomni ich koloru. 
- Bardzo ładnie wyglądasz. - powiedział bez żadnego skrępowania i patrzył jak policzki dziewczyny zmieniają swój kolor.
- Dziękuję. - wyszeptała speszona. 
- Liczyłem na to, że uda nam się zatańczyć choć jeden taniec. - mówił dalej, a ona czuła, że zaraz spali się ze wstydu. Chciała coś odpowiedzieć, lecz przerwał jej dźwięk trąbki. Dracon ucałował wierzch jej dłoni i zaczął tańczyć z inną dziewczyną. Hermiona stała przez chwilę na samym środku sceny, aż do czasu, gdy wszyscy zaczęli klaskać. Okazało się, że Dennis wylosował spośród tłumu parę, która miała się pocałować.

                                    *                                             *                                     *

Wraz z Sophie został wylosowany spośród tłumu. Nigdy nie lubił być w centrum uwagi. Zawsze od tego stronił i starał się nie wyróżniać. Spojrzał na niską brunetkę uśmiechającą się do niego nieśmiało. Westchnął i chcąc mieć już to za sobą, pocałował ją. Nie trwało to jednak długo. Gdy się od siebie oderwali uchwycił spojrzenie Luny. Stała w bezruchu patrząc wprost na niego. Teodor nie rozumiał jej. Skoro coś do niego czuła, to dlaczego nadal jest z Rudym? Widział wszystko, jakby w zwolnionym tempie. Krukonka odwróciła się na pięcie, zarzucając swoimi długimi, blond lokami. Wybiegła z Wielkiej Sali. Zgromadził w sobie całą siłę woli na jaką było go stać. Nie pobiegł za nią.

                                                       *                             *                         *

Witajcie,
rozdział dedykuję Kwas, która poświęciła kilka minut, aby rozdział skomentować. Nie wiem, czy poprzedni rozdział był, aż tak słaby, czy co. Ehh ;c
Co do tego zawieszenia, to nie mam pojęcia kiedy notka się pojawi. Zależy to tylko i wyłącznie od mojej mamy, która stwierdziła, że jeżeli nie poprawię się w nauce, to nici z komputera. To mój pierwszy blog i nie chcę, aby zakończył się tak jak inne. Pragnę zakończyć go należycie. Postaram się kombinować na wszystkie możliwe sposoby, aby jakoś to wszystko uciągnąć :)

Czytasz-Komentujesz.

~~ Pozdrawiam Mopsicaa.

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Cały bal, po prostu idealny! Dopiero teraz zobaczyłam, ż komentarz do poprzedniego rozdziału się nie dodał.. Czasem szwankuje mi internet.. :c Prosz,ę postaraj się dodać rozdział jak najszybciej.. Nie mogę się doczekać rozdziału.. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka, baaaaaardzo fajny rozdział. Czekam na następny (mam nadzieję, że szybko dodasz).
    Pozdrawiam,
    HH

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to nie pobiegł :<<<<<<<<
    Aww Hermiona i Draco przetańczyli chociaż ten jeden taniec :33 ♥
    Podoba mi się pomysł z podobnymi kreacjami. Mimo że każda mimoza chce wyglądać niepowtarzalnie :D a sukienka jest wręcz cudowna :33
    Świetny bal, aż zachciało mi się iść na taką imprezę, chociaż jestem zdecydowanie nie tańcząca ;D
    Rozdział cudo - jak zawsze. A tamten wcale nie był słaby! Po prostu ludzie dziwni, albo zaniemowili haha ♡
    Aww no i dzięki za dedykację :3 Ty piszesz rozdział przez godziny, a my tylko kilka minut komentarze, które gotują autorki do pracy. Nie każdy jednak skomentuje i wymyśli miliard wymówek haha. :/
    I tak się przestraszyłam że całkowicie zawieszasz, że aż zaczęłam gadać bez sensu i oderwalam się od nauki *CUD*
    Mam nadzieję że jakoś zgadasz się z mamą ;> no i oceny są ważne! Ucz się ucz, bo odstawianie tego na ostatnią chwilę jest złe i kończysz jak ja - pod presją i w depresji że nie zaliczę :D
    Pozdrawiam, trzym się tam i wróć z kolejnym genialnym rozdziałem! :3
    ~ no-rules-in-my-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja przepraszam, ze nie skomentowalam poprzedniego rozdzialu. Przeczytalam go dopiero wczoraj, bo mialam male komplikacje. A co do tego to bajeczny. Pomoc Draco przy dekorowaniu :) odmowa Miony :( bal ;D ich taniec ;D ale Luna znowu pkszkodowana :'( Czekam na nastepny, i postaraj sie nie zawieszac. ~Tencza

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaaki Cuuuuuudonwny rodział! Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego, ale nie miałam internetu, ale wszystko nadrobiłam! Jak Hermiona mogła odmówić Draco?! No, ale przynajmniej zatańczyli ze sobą ten jeden taniec! Ten pomysł z jednakowymi sukienkami był na prawdę świetny! Ojeeju, biedna Luna, jak zwykle poszkodowana :c Co nie zmienia faktu ( to ma jakiś związek?), że Teodor jest IDEALNY *.* <3
    Powiedz mi czemu Twoje rozdziały są zawsze takie świetne, cudowne i wgl, wgl? :c Oddaj mi troche talentu, no! Czekam na kolejny cudniaśny (wtf, co to za słowo? xd) rozdział!
    Pozdrawiam! ; * <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie skomentowałam, bo dopiero przed chwilą przecztałam! Niestety nie mogłam przeczytac :( Rozdział ten jak i poprzedni świetny! Ja z nauką nie mam problemu (prócz historii- Historia to mój Wróg! ) więc przesyłam ci siły:)
    Szkoda mi Luny... To taka fajna dziewczyna, a ten Teo taki niefajny:( Tzn. Teo zawsze jest fajny ale czemu, pytam się Czemu (!) za nią nie pobiegł?! Och jakie te życie niesprawiedliwe...
    Czekam na nn i powodzenia w nauce! Całuski :-* Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń