niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 31.

Hermiona żwawym krokiem zmierzała w stronę Wielkiej Sali na obiad. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż miała na głowie wielki, meksykański kapelusz. Miało kto wiedział, że właśnie pod tym nakryciem głowy ukryte były jej loki w kolorze platynowego blondu. Tak, jak obiecała wywiązała się z zakładu złożonego Malfoy'owi. Sama musiała przyznać, że nawet pasował jej ten kolor, ale oczywiście na głos tego nie powie.
Czuła na sobie palący wzrok innych uczniów. Słyszała ich przyciszone szepty, lecz nie obchodziło to ją. Dzisiaj miała wyjątkowo dobry humor. Zaraz po przebudzeniu wyczuła ów zamianę nastroju. Domyślała się, że może to mieć jakiś związek  z Draco. Ich magiczne połączenie nadal trwało a pozbyć się go mają dopiero podczas wspólnych świąt. Nie chciała przyznać tego nawet przed samą sobą ale podobała jej się perspektywa wspólnych świąt. Z delikatnym uśmiechem na ustach wkroczyła do Wielkiej Sali. Dzisiaj oficjalnie miał zostać ogłoszony konkurs magiczny w Grecji. W jadalni zebrali się niemal wszyscy uczniowie. Na twarzach niektórych  z nich, było jeszcze widać skutki wczorajszej domówki z okazji wygranego meczu Ślizgonów. Odruchowo spojrzała w stronę ich stołu. Draco jak zawsze siedział obok Teodora i Blaise'a. W pewnym momencie ich spojrzenia skrzyżowały się a na jej policzki mimowolnie wpłynął zdradziecki rumieniec.
                     
                              *                                              *                                         *

Siedział w Wielkiej Sali i dyskutował z Teodorem. Dzisiaj dopisywał mu wspaniały humor. Nie przeszkadzał mu nawet Diabeł, który mlaskał i Astoria gadająca o sukience na bal. Wyrzucił nawet  z głowy myśl o swoim ojcu czyhającym na niego, gdzieś po za Hogwartem. Dzisiejszego dnia nic mu nie popsuje. Odczuł, że ktoś mu się przygląda. Odwrócił się i uśmiechnął kpiąco na widok Hermiony w wielkim kapeluszu na głowie. On doskonale wiedział dlaczego, go ubrała. Bardzo go ciekawiło jak wygląda po takiej drastycznej przemianie.
Gdy Draco zajęty był nachalnym wpatrywaniem się w Granger, Teodor wziął do ręki bitą śmietanę w sprayu i potrząsnął nią kilka razy. Ściągnął wieczko i przystawił puszkę do głowy przyjaciela.
- Smoku? -  zagadnął go. Młody Malfoy odwrócił się i niemal od razu poczuł na swojej twarzy coś lepkiego i chłodnego. Otworzył jedno oko, które przedtem automatycznie zamknął. Zauważył przed sobą roześmianą twarz Notta. Chłopak wył ze śmiechu, co przyciągnęło wzrok innych. Blondyn starł białą pianę z twarzy i uśmiechnął się  szeroko. Sięgnął na stół po dużą tackę z szarlotką.
- Nie! - niestety, było już za późno. Teodor oberwał w twarz z całego kawałka ciasta. Oblizał usta, co wywołało u większości dziewcząt w Wielkiej Sali tęskne westchnienie.
- Panowie? - dobiegł ich głos Blaise'a, który się im przyglądał. Odwrócili się w jego kierunku i zamarli. Obok niego stała dyrektor McGonagall a wyraz jej twarzy nie wróżył nic dobrego.
-  Odbieram Slytherinowi 20 punktów za każdego z was. - Ślizgoni jęknęli. Na domiar złego ciasto z twarzy Teodora odkleiło się i upadło na  czystą posadzkę.
- Sprzątnijcie to. - dodawała i odeszła w stronę stołu nauczycielskiego.
- Imbecyl. - mruknął Draco do Teodora, który wyciągał różdżkę z kieszeni bluzy. Machnął nią krótko i nikły strumień wody wystrzelił z jej końca, mocząc twarz blondyna. Draco zmrużył oczy, lecz po chwili dołączył do przyjaciela, śmiejąc się na cały głos. Blaise pokręcił tylko głową i wrócił do konsumowania swojego posiłku. Terence, który siedział niedaleko uśmiechnął się blado. Ostatnio stał się przygaszony. Dużą rolę w tym wszystkim odgrywała pewna Gryfonka z którą się pokłócił. Wiele razy układał sobie w myślach słowa, które chciałby jej powiedzieć, ale i tak nic z tego nie wychodziło. Do rozmowy nigdy nie doszło.

                                
                              *                                      *                                          *

- Mionka, co Ty masz na głowie? - zapytała Ginny uważnie przyglądając się przyjaciółce.
- Włosy. - odparła tamta, wzruszając ramionami.
- Dobra, spytam inaczej. Po co Ci ten kapelusz? - zmrużyła oczy, obserwując uważnie dziewczynę.
- Wprowadzam nową modę. - odpowiedziała. Ginny przez chwilę wyglądała jakby chciała coś powiedzieć, lecz w ostatniej chwili się rozmyśliła.  Poczekała na odpowiednią chwilę i ściągnęła nic nieświadomej Hermionie kapelusz z głowy. Jej długie, blond loki opadły swobodnie na ramiona. Ginny rozszerzyła oczy ze zdziwienia.
- Co Ty wyprawisz? - syknęła starsza gryfonka i próbowała wyszarpnąć Ginevrze swoją własność z rąk. Niestety, było już za późno. Większość ciekawskich zauważyła już zmianę panny Granger. Hermiona ukryła twarz w dłoniach. Od czasu II bitwy o Hogwart nienawidziła być w centrum uwagi. Wtedy krępowała się i czuła, że jest osaczona. Robiło jej się niebezpiecznie gorąco i słabo. Zaczęła głęboko oddychać i w myślach liczyć do dziesięciu.
- Nie macie co robić? - warknęła pewnym głosem Ginny. Po kilku szmerach, szeptach wszystko wróciło do normy. Każdy zajął się swoim talerzem i jego zawartością.
- Mionka przepraszam, naprawdę nie wiedziałam. - szepnęła cicho Ruda głaszcząc przyjaciółkę po plecach. Brązowooka podniosła na nią spojrzenie i uśmiechnęła się blado.
- Nie szkodzi. - w międzyczasie do podestu na środku pomieszczenia podeszła McGonagall z rolką pergaminu w dłoni.
- Proszę o uwagę! - zabrała głos. Uczniowie zamilkli i z zaciekawieniem zaczęli przyglądać się dyrektorce. Starsza kobieta opowiedziała o konkursie w Grecji. Po skończonej przemowie zachwytom nie było końca. Dwójka prefektów naczelnych dostała za zadanie przeprowadzić spis chętnych na to przedsięwzięcie. Po skończonej uczcie Draco i Hermiona z czterema rolkami pergaminu i dwoma piórami szli w stronę skrzydła zachodniego, gdzie mieścił się pokój wspólny Krukonów.
- Fajne włosy. - zagadnął ją Draco, który był wyraźnie zadowolony z faktu, że dziewczyna się zmieszała.
- Zamilcz. -  zmrużyła gniewnie oczy.
- Bawisz się w bazyliszka, Granger? - jeden kącik jego ust uniósł się znacznie w górę.  Zignorowała jego uwagę i zapukała w gładką ścianę z której po chwili wysunął się łeb orła. 

-  Mam pięć stóp, ale na ulicy minęlibyście mnie, nie zwracając na mnie uwagi. Dlaczego ? - melodyjny głos przedarł ciszę panującą na korytarzu. Oboje zamyślili się. Chcieli udowodnić, które z nich jest lepsze. 
- Masz pięć stóp wysokości. - odparł po chwili Dracon. Drzwi otworzyły się. Smok uśmiechnął się triumfalnie i jak na mężczyznę przystało, przepuścił ją przodem. Dziewczyna prychnęła i wyminęła go, wchodząc do Pokoju Wspólnego Krukonów. 

                                      *                                               *                                      *

W poniedziałkowy poranek zaspany Draco biegł w stronę sali od eliksirów. Pierwszy raz w tym roku spóźnił się na lekcję. Na dodatek tę lekcję miał z tymczasowym postrachem Hogwartu. Przed wejściem do klasy poprawił grzywkę i torbę na ramieniu. Zapukał w dębowe drzwi i nie czekając na zaproszenie, wszedł. 
- Dzień Dobry. - rzucił od niechcenia i ruszył w stronę ławki. 
- Zaczekaj. - zza biurka wstała Profesor Kaufman. Jak zawsze ubrana w czarną suknie z obcisłym gorsetem. Smok przystanął i uśmiechnął się kpiąco. W pomieszczeniu panowała nieprzenikniona cisza. 
- Dlaczego się spóźniłeś? - spytała patrząc na niego z pogardą. Blondyn uniósł w górę jedną brew.
- Sprawdzałem czy, aby ktoś nie robi niedozwolonych rzeczy w schowku na miotły. - Oczywiście, że Draco nie zapomniał o zdarzeniu  w składziku na składniki do eliksirów. Morticia chwilowo zamarła.
- Słucham? - wykrztusiła.
-No wie Pani, jeśli kobieta i mężczyzna.. - zaczął,  lecz mu przerwała. 
- Masz szlaban Malfoy. - odrzekła chłodno. Skoro Draco już i tak zarobił szlaban, to czemu, by nie dodać jeszcze czegoś?
- Dobrze, Pani Payne. - uśmiechnął się wrednie i usiadł obok Teodora, który z ledwością hamował śmiech. 
- Dwa tygodnie szlabanu. - dodała kobieta łamiąc pióro, którym właśnie coś notowała. Wyprowadził ją z równowagi. Nott i Malfoy przybili pod stołem piątkę. 

                                  *                                                   *                                                *

 Draco zapukał w duże, dębowe drzwi, gdy usłyszał ciche 'wejść' nacisnął na klamkę. W pomieszczeniu panował przyjemny dla oka półmrok. Za dużym, mahoniowym biurkiem siedziała profesor Kaufman. Podniosła głowę znad papierów, które przeglądała i spojrzała na młodego arystokratę. Jej spojrzenie nie wyrażało żadnych emocji. Czarne jak węgiel oczy były całkowicie puste, lecz nie to zaciekawiło chłopaka. Mógłby przysiąc, że kobieta miała brązowe oczy. Był tego całkowicie pewien.
- Połóż różdżkę na stole i wyczyść tamte kociołki. - wskazała palcem na stertę brudnych kotłów leżących w kącie pomieszczenia. Malfoy spojrzał na nie z obrzydzeniem. Nie pokazując niczego po sobie z uniesioną głową odłożył swój magiczny patyk we wskazane przez kobietę miejsce. Zgarnął kilka szmatek i wiadro stojące nieopodal i zabrał się do pracy. Niestety, nie mógł się skupić na wykonywanej czynności, ponieważ cały czas czuł na sobie palący wzrok kobiety. Starał się go ignorować, lecz w końcu na nią spojrzał. Jej krwistoczerwone usta były lekko uchylone, twarz bledsza niż zazwyczaj, a paznokcie wbite w twarde drewno oparcia krzesła.
- Wszystko dobrze? - spytał od niechcenia. Wcale go to nie obchodziło, ale nauczony był dobrych manier, jak na arystokratę przystało. Nauczycielka drgnęła na dźwięk jego głosu. Gwałtownie wstała z miejsca i ostatkiem sił podeszła do regału z najróżniejszymi fiolkami. Wyszukała małą buteleczkę z czerwonym płynem i odkorkowała ją. Wypiła zawartość jednym łykiem i chwyciła się za głowę.
- Wynoś się stąd! - warknęła wskazując mu wyjście. Draco zamrugał kilka razy. Ta sytuacja wydawała mu się nad wyraz dziwna. Podniósł się z klęczek i podszedł do drzwi. Gdy wychodził usłyszał jeszcze drżący głos ciemnowłosej kobiety.
- Czysta...zbyt intensywna... 


                                            *                                             *                                          *

Witajcie, 
zagląda tutaj jeszcze ktoś? Rozdział dłuższy niż przewidywałam, no ale to chyba nic złego, prawda?
Czytasz - komentujesz!
Pozdrawiam Mopsica :*

5 komentarzy:

  1. Przez cały rozdział ryczalam ze śmiechu! :D ach ten Draco ♡ taki idealny z tymi swoimi odzywkami :3
    Ten kapelusz przyciągnął na Hermionę więcej uwagi niż same włosy :D
    Ale padłam jak zaczęli się smarować żarciem na obiedzie hahahhaha ♡ jesteś genialna! I ten tekst o zamienianiu się w bazyliszka :33
    O i jeszcze upierdliwy Draco jak się spóźnił, nieźle jej dowalił! :D
    Ciekawi mnie co się tak właściwie stało na tym szlabanie ;-; czo to za eliksir, o co chodzi? Z pewnością coś poważnego!
    Mistrzostwo no ♥ nie dość że zabawny, to na dodatek przeszyty nutką tajemnicy! Ta historia zawładnęła moim sercem :3
    Czekam na kolejny rozdział! Jestem głodna wydarzeń :33
    Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszcie rozdział! Czekałm i czekałam, aż wreszcie się doczekałm! Świetny rozdział. Nie mogę się przestać śmiać! Na koniec jeszcze ta secena na szlabanie.. Skojarzyło mi się z przemianą w wampira. Nie wiem skąd taki pomysł, ale nie będę się kłóciła z włsną wyobraźnią. Wyobraziłam sobie Mione wchodzącą w wielkim kapeluszu.. Od razu wielki śmiech, aż mnie sąsiadka walnęła kijem przez podłoge XD Czekam na rozdział! Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie kolejny!! Świetny jak zawsze rozdział,szczególnie akcja z włosami Miony.Ciekawe co się dzieje z prof.Kaufman...Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! Śmiałam się przez cały czas ;D nieźle wymyśliłaś to z tymi włosami ;) Ale o co chodzi z profesorką? Czekam na następny ;) ~Tencza

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahah, nie mogę przestać się śmiać z Hermiony w tym kapeluszu! :D
    I jeszcze walka na jedzenie, hahahahahha ;D
    Draco jest taki mrrraśny <3
    Uhuhu, co się porobiło z tym szlabanem! Ta nauczycielka jest straaasznie podejrzana! Może jest wampirem, hm? Albo Bellatrix pod wpływem eliksiru wielosokowego? Pozostaje mi tylko się zastanawiać ...
    Czekam na kolejny :3
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń