piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 30.

Dzisiaj w zamku panował ogólny gwar. Wraz z grudniem nadszedł pierwszy w tym roku szkolnym mecz Quidditcha. Ślizgoni przeciwko Gryfonom. Odkąd Ginny została nowym kapitanem drużyny Gryffindoru obmyśliła nową strategię, pozmieniała pozycje graczy oraz podwoiła ilość treningów. Chciała aby w tym roku to jej dom stanął na podium. Nie wzięła jednak pod uwagę, że Malfoy również zakasał rękawy do pracy. Późnymi wieczorami wraz z Blaise'm, który jest wspaniałym strategiem ustalalił nową taktykę. Teodor w pełni sił, znów mógł dosiąść miotły i zawisnąć przed trzema pętlami wysokimi na około 180 stóp. Luna jak zwykle przechadzała się korytarzami Hogwartu z wielkim kapeluszem w kształcie lwa na głowie. Hermiona ubrana w ciepły sweter szalik i rękawiczki w barwie jej domu szła wolnym krokiem w stronę stadionu, z którego dochodziły już pierwsze krzyki.
Drużyna Ślizgonów w wyśmienitych humorach weszła właśnie do szatni. Ubrani w zielone szaty do gry czekali tylko na Pansy, która postanowiła pożegnać się ze swoim chłopakiem.
-Złapię dla Ciebie znicz.-uśmiechnął się Harry stojąc niedaleko zielonego namiotu. 
-Lepiej będzie jak go nie złapiesz.-Czarna poczochrała mu włosy, które i tak były w nieładzie. Mimo, że Harry zrezygnował z bycia kapitanem, postanowił, że zostanie na pozycji szukającego. Pansy załapała się do drużyny jako ścigająca. 
-Powodzenia.-pocałował ją w czoło i ruszył w przeciwnym kierunku. Za niecałe pięć minut miał zacząć się mecz. Na stadion wniesiono dużą, czarną skrzynie w której ukryte były piłki.

                                                       *                        *                    *

-UWAGA, UWAGA!-po całym stadionie rozniósł się głos Dennisa Creevery'ego, który w dzisiejszym spotkaniu był komentatorem. 
-A oto drużyna Gryffindoru!-trzy sektory głośno za wiwatowały, gdy z czerwonej szatni zaczęli wylatywać zawodnicy wymienionego domu.
-Na pozycji obrońcy zagra Ronald Weasley, Ścigający: Ginny Wesley, Katie Bell oraz Dean Thomas. Pałkarze: Jimmy Peakes oraz  Ritchie Coote. A na pozycji Szukającego zagra niezastąpiony Harry Potter.-kibice na trybunach znów zaczęli krzyczeć a Harry poczuł jak jego policzki nieznośnie pieką.
-A teraz wznieśmy brawa dla Ślizgonów.-Uczniowie w zielonym sektorze zaryczeli potężnie i wznieśli głośne brawa. Na boisko w wyznaczonej kolejności zaczęli wlatywać gracze domu Węża.
-Na pozycji obrońcy zagra Teodor Nott.-na twarz bruneta wpłynął kpiący uśmieszek a w jego umyśle było miejsce tylko dla jednej rzeczy. Mianowicie planował zniszczyć Weasley'a. pokazać mu kto jest lepszy.- Ścigający: Blaise Zabini, Terence Higgs oraz Pansy Parkinson. Pałkarze: Vincent Crabbe oraz Patrick Roberts. Jako Szukającego będziemy podziwiać Dracona Malfoy'a.-oklaskom i brawom nie było końca. Każdy chciał, aby to jego drużyna wygrała dzisiaj mecz. Obie reprezentacje ustawiły się na jeszcze zielonej murawie obok Profesor Hooch. Kobieta z krótko przystrzyżonymi włosami i złotymi oczami zabrała głos.
-Proszę aby to była  ładna i czysta gra. Kapitanowie uściśnijcie sobie dłonie.-Malfoy i Ginny niechętnie uścisnęli swoje dłonie. W sumie to Draco nie miał nic do Rudej ani ona do niego. Dzięki towarzystwu Blaise odnalazła kilka pozytywów w osobie Dracona.
-Dosiąść mioteł!-Pani Hooch przytknęła gwizdek do ust i dmuchnęła. Piłki zostały uwolnione a czternaścioro graczy wystrzeliło w górę z prędkością błyskawicy. 
-I oto Ginny Weasley ma kafla, wspaniała ścigająca z tej dziewczyny! Mija Zabini'ego,  unika Parkinson... OHH została trafiona tłuczkiem. Higgs chwyta kafla, leci wprost w stronę obręczy Gryfonów, podaje do Zabini'ego, wspaniały tłuczek ze strony Jimmy'ego. Zabini traci kafla, którego przejmuje Katie Bell, podaje do Weasley która leci wprost ku obręczy Ślizgonów. NIE TRAFIA! Nott obronił.-po trybunach rozszedł się pomruk niezadowolenia a Teodor uśmiechnął się triumfalnie. Komentarz Dennisa rozbrzmiewał ponad stadionem i Draco wsłuchiwał się w niego tak mocno jak tylko mógł przez wiatr świszczący mu w uszach i zgiełk tłumu. Zapatrzył się w prost na Teodora, który mimo nieobecności na każdym treningu był w wspaniałej formie. Jak dotąd obronił każdy strzał, nawet te najtrudniejsze. Wytężył wzrok jeszcze bardziej i wtedy ją zobaczył. Mała złota piłeczka fruwająca nad jedną z obręczy po lewej stronie boiska. Szarpnął za trzonek miotły i ruszył w tamtą stronę. Nie minęło kilka sekund a Potter mknął  po prawej jego stronie. Wyglądał czerwono-złota plama leżąca płasko na swojej miotle. Znicz okrążył jedną  z obręczy i popędził w kierunku drugiej strony, niczym strzała. Zmiana kierunku pasowała Potterowi, ponieważ teraz to on był bliżej celu. Draco pociągnął swojego Nimbusa 2001 i uderzył w bark Wybrańca. 
-Pansy raczej się nie pogniewa, jak go trochę uszkodzę.-pomyślał Smok. Znicz pomknął ku ziemi z zawrotną prędkością. Stopę nad ziemię Draco uniósł lewą rękę wyciągając ją w kierunku znicza. Po lewej jego stronie również wyciągnięte ramie Pottera  sięgało, chwytało.
Po dwóch desperackich sekundach grozy, było już po wszystkim.

                                  *                                      *                                        *

Hermiona siedziała jak na szpilkach. Tak bardzo nie chciała, aby to Malfoy złapał znicz. Dzień przed meczem założyła się z nim o to kto wygra. Teraz pluła sobie w brodę za swoją głupotę.
-Dalej Harry.-szeptała gorączkowo, miętosząc w rękach bordowe rękawiczki. Od tych emocji zrobiło jej się, aż gorąco. Nigdy nie przepadała za Qudditchem ale teraz chodziło o coś zupełnie innego. Nic innego nie wchodziło w grę, tylko wygrana Gryffindoru. W przeciwnym razie będzie musiała ufarbować swoje włosy na identyczny kolor, jaki ma Malfoy. Dlaczego ona się na to zgodziła? Zauważyła Draco nad samym środkiem boiska. Jego blond włosy można było zauważyć nawet z tak dalekiej odległości. Przełknęła głośno ślinę i zacisnęła mocniej palce na rękawiczkach. Smok wystrzelił w stronę trzech pętli ale na szczęście Harry w porę się zorientował. Siedziała jak na rozżarzonych węglach, czekając, aż wszystko się wyjaśni. Ramie w ramie gnali ku ziemi. I wszystko stało się tak nagle.
-MALFOY ZŁAPAŁ ZŁOTY ZNICZ!-wykrzyknął Dennis.-SLYTHERIN WYGRAŁ!-Hermiona z szeroko otwartymi oczami patrzyła jak Draco z gracją prawdziwego arystokraty ląduje na murawie. Tuż obok niego pojawił się Nott z szerokim uśmiechem. Hermiona westchnęła i w duchu musiała przyznać, że Ślizgoni są naprawdę przystojni. Przystojni i strasznie cwani. Wstała z ławek i powolnym krokiem udała się w stronę Ginny.  

                           *                                            *                                       *

Gdy tylko Draco Malfoy złapał znicz, Luna poczuła jak coś ciężkiego opada jej na dno żołądka. 
-Ron będzie wściekły.-pomyślała. Od czasu wyjścia Teodora ze Skrzydła Szpitalnego nie rozmawiali ze sobą. Młody Nott nie rozumiał, dlaczego ona nadal jest z Ronem, skoro ten traktuje ją gorzej od skrzata domowego. Ostatnio Weasley poprawił się trochę. Znów stał się miły, czuły i troskliwy. Nawet zaprosił ją ostatnio na spacer po błoniach. Tylko, że ona doskonale wiedziała, że to dopiero cisza przed burzą. Na drżących nogach wstała z ławki i udała się na murawę boiska, gdzie zlatywali się zawodnicy. Gdzieś między tłumem gratulującym zwycięzcą zauważyła Teodora, którego ściskała jakaś niska brunetka. Była to Ślizgonka, ponieważ miała na sobie zielony szalik i szarą bluzę.  Bluzę Teodora. Uśmiechnęła się smutno i ruszyła w stronę czerwonego namiotu z flagą Gryffindoru. Stanęła przy wejściu i huśtając się z palców na pięty, zaczęła wyczekiwać na Rona. Rudzielec wyszedł po jakiś pięciu minutach z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Pocałował ją w policzek i chwytając za ręke ruszyli razem w stronę zamku. Lunę zdziwiło trochę jego zachowanie. Sądziła, że będzie zły, a on najwyraźniej był obojętny.
-Dobrze grałeś.-uśmiechnęła się do niego. Najwyraźniej starał się panować nad swoimi emocjami. Blondynka w głębi serca ucieszyła się. Przechodzili właśnie obok grupki Ślizgonów. Ron porwał Lunę w ramiona i namiętnie pocałował. Niczego nieświadoma blondynka tylko pisnęła i utonęła w jego silnych ramionach. Przymknęła powieki. Teraz wiedziała dlaczego pokochała tego Gryfona. Tylko nie wiedziała, że wśród zawodników Slytherinu stał Teodor przyglądający się temu całemu zdarzeniu. Nie wiedziała, że kilka dni temu Weasley i Nott urządzili sobie małą rozmowę na jej temat. Nie wiedziała, że to wszystko to tylko żałosna gra. 


                         *                                         *                                                 *       
Witajcie,
szczerze jestem ciekawa waszych min po przeczytaniu rozdziału :D Stwierdziłąm, że dopiero w następnym podam jakieś konkrety.
Wyznaję zasadę czytasz - komentujesz :)

~~ Całuję Mopsicaa ;*

3 komentarze:

  1. O cholera. Według mnie jeden z najlepszych rozdziałów! Grę świetnie opisałaś, siedziałam zupełnie jak Hermiona, śledząc ciekawie tekst! Hahah swoją drogą to biedna Hermiona! Teraz będzie słodką blondyneczką! A razem z Malfoyem to jak para królewny Śnieżki xD
    Nareszcie ktoś nie opisał kolejnej wygranej Gryfonów! Slytherins pride, bitches! ♡
    Ojeju biedna Luna, ciekawe w co pogrywa ten cholerny Ronald. Nienawidzę zabawy niewinnymi osobami! Uda słodkiego chłopaka i nagle urządzi 3 wojnę światową?! Cisza przed burzą, racja c;
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ♡ To, co piszesz to jedno z moich nielicznych ulubionych opowiadań Dramione! Jest takie oryginalne, pełne emocji i napięcia, a także sprawia, że czytelnik chce wiedzieć już, natychmiast, co się dalej wydarzy! No uwielbiam Cię ♥
    Czekam i czekam c: pozdrawiam, weny i więcej takich perełek spod Twojego pióra :33
    ~ no-rules-in-my-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę, przez ostanie 2 dni siedziałam i czytałam Twojego bloga. Jest niesamowity i strasznie wciąga! Matko, Ron to palant! Potraktowałabym go avadą gdybym go tylko spotkała! Powiem Ci, że po kilku rozdziałach wręcz zakochałam się w postaci Teodora jest taaki kochaany i w ogóle i taki słodki, że brałabym go! Skombinuj mi takiego w realu, porszęę <3 Hahahha, już sobie wyobrażam Hermionę w blond włosach xd Taak, Hermiona ma rację - ślizgoni są cholernie przystojni! Co teraz będzie z biedną Luną? :c Powinna już dawno rzucić Rona! W co on sobie teraz pogrywa?! Brakuje mi ostatnio wątków Hermiona x Terence :c Awww, nie mogę się doczekać świąt Draco i Hermiony! <3 Będą jak taka kochaną, szczęśliwa rodzinka! Jeszcze tylko dzidzi im brakuje! Pisze strasznie dużo wykrzykników, nie sądzisz? xd Och, rozpisałam się nieco, kończę będę się produkować pod kolejnymi rozdziałami ^^ Także pisaaaj szybciutko <3 Pozdrawiam ; *
    http://our-time-is-short.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. K*RWA MAĆ!!! Dosłownie. TO JEST PO PROSTU MEGA. Normalnie brak mi słów. Czekam na następny i proszę by był szybko.~Tencza

    OdpowiedzUsuń