środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 28.

Teodor czuł delikatne mrowienie w palcach rąk i nóg. Wydawało mu się, że nie był zdolny do wykonania najmniejszego ruchu. Zdawał sobie sprawę, że musiał być nieprzytomny wyjątkowo długo. Powieki zdawały mu się wyjątkowo ciężkie i nie mógł ich otworzyć. Dopiero po paru albo paręnastu minutach udało mu się uchylić swoje  niebieskie oczy. Było całkowicie ciemno.  Zamrugał kilka razy, aby przystosować się do panujących tutaj warunków. Powoli zaczął rozróżniać pojedyncze kształty. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Rzędy łóżek ustawione były pod ścianami, obok każdego stał mały stolik. Skrzydło Szpitalne. Ostrożnie uniósł się na łokciach i dopiero teraz zauważył, że  na samym końcu jego  łóżka ktoś jest. Wytężył wzrok jeszcze bardziej.
-Draco.-szepnął. Delikatnie kopnął przyjaciela w rękę. Blondyn potrząsnął głową i otworzył oczy. Najwyraźniej się zdrzemnął.
-Teo.-ucieszył się blondyn i wlepił swoje platynowoniebieskie tęczówki w przyjaciela. Na twarzy obu chłopaków błąkały się delikatne uśmiechy.
-Na długo odleciałem?-zapytał brunet poprawiając sobie poduszkę.
-Około siedmiu dni.-odparł smętnie Smok. Nott zamyślił się na chwilę a potem spytał.
-Piątek?-Draco przytaknął mu.-Długo tu jesteś? Strasznie wyglądasz.-zaśmiał się cicho.
-Ty za to jesteś chodzącą ślicznotką.-zakpił blondyn.-Przychodziłem codziennie po lekcjach.-dodał.
-Wydarzyło się coś w ostatnim czasie?-zagadnął przyjaciela Nott.
-Opisali to wydarzenie w Proroku. ale oczywiście Ministerstwo wszystko próbuje zatuszować. McGonagall prawiła kazanie i zajmowali się niewyjaśnioną przyczyną twojego odlotu. No właśnie, co się stało?-Draco zaczął uporczywie się w niego wpatrywać. Problem tkwił w tym, że  nawet sam Teodor nie miał pojęcia, co się stało. Jedynym, co pamięta to melodyjny głos Annabelle a potem jej krzyk. Przeraźliwy wrzask, którego nie zapomni do końca swojego życia. Miał nieodparte wrażenie, że coś jej się stało. 
-Nie mam pojęcia. Poczułem ogłuszający kobiecy krzyk a potem była już tylko ciemność.-wyjaśnił.
-Nikt nie krzyczał, przecież Terence zatkał Pomylunie usta.-wyjaśnił Draco kręcąc głową.
-Nie mów tak o niej.-skarcił go Teo. Brwi blondyna podjechały samoczynnie w górę.-Nie ważne.-machnął ręką. Nie miał najmniejszej ochoty tłumaczyć mu swoich kontaktów z Krukonką. Malfoy ziewnął przeciągle.
-Idź spać, nic mi nie będzie.-brunet machnął rękoma w stronę drzwi dając mu do zrozumienia, że ma sobie iść.
-Wyrzucasz mnie?-blondyn udał oburzonego, lecz posłusznie zgramolił się z łóżka, które cicho zaskrzypiało.
-Najwyraźniej.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
-Ty też idź spać, nie wyglądasz najlepiej. Przyjdę jutro, dobranoc.-pożegnał się Draco i ruszył w stronę wyjścia.
-Do jutra.-odpowiedział Teodor. Odczekał dostateczną ilość czasu i gdy odgłos kroków Draco ucichł, on wyskoczył z łóżka. Pogrzebał w najniższej szufladzie szafki i wynalazł w niej czarne bambosze. Nałożył je szybko na stopy i zaczął skradać się do drzwi. Mimo, że był wykończony tak długim snem musiał coś sprawdzić. Starając się nie obudzić Pani Pomfrey wyszedł na zewnątrz. Swoje kroki skierował w stronę wieży Zachodniej.
-Annabelle nadchodzę.-szepnął i przytrzymując się poręczy zaczął wspinać się po schodach.


                                   *                           *                                 *

 Hermiona wraz z Ginny szła do Wielkiej Sali na śniadanie. Od samego rana w zamku panowało dziwne poruszenie.  Uczniowie żywo ze sobą dyskutowali, gestykulując przy tym rękoma. Jedna z Puchonek nawet zrobiła się bardzo blada i powachlowała dłońmi przed twarzą.
-Myślisz, że to znowu jakiś napad?-spytała cicho Hermiona, gdy mijały Blaise'a Zabini'ego pędzącego w przeciwną stronę. Najwyraźniej ich nie zauważył, ponieważ nawet się nie zatrzymał, gdy Ginny warknęła na niego za to, że łazi jak tur.
-Nie mam pojęcia.-Różowowłosa rozmasowywała swoje ramię.-No, ale Zabini wyglądał na zmartwionego.-dodała. Obie dziewczyny weszły do jadalni i skierowały się do swojego stoły.  Nie doszły jednak zbyt daleko, ponieważ usłyszały głośną kłótnię.
-Jak to kurwa nie ma go?-Hermiona zamarła słysząc głos Draco.
-Panie Malfoy, minus pięć punktów dla Slytherinu, i proszę nie robić scen.-skarciła go dyrektor McGonagall. Blondyn zacisnął dłonie w pięści boleśnie wbijając sobie paznokcie w wewnętrzną stronę ręki. Rozejrzał się po sali.
-Na co się tak kurwa patrzycie?-krzyknął a uczniowie momentalnie powrócili do czynności, które jeszcze chwilę temu bardzo ich interesowały. Wyjątkiem była tylko Hermiona, która wpatrywała się w Malfoy'a jakby był kimś naprawdę ważnym. A może właśnie tak było?
Chłopak pokręcił głową na boki, odwrócił się na pięcie i ignorując wywody McCnotki wybiegł z Wielkiej Sali. Gryfonka wreszcie usiadła przy stole tuż obok Harry'ego.
-Co jest?-zagadnęła Wybrańca, który również nie wyglądał najlepiej.
-Nott zniknął.-odpowiedział smętnie.-Pansy cały czas płaczę,  spodziewają się najgorszego.-dodał.
-Myślisz, że Ron..-nie dokończyła, ponieważ zielonooki przerwał jej.
-Nie, myślą, że to jego ojciec.-odłożył sztućce na stół i wytarł usta serwetką. Hermiona zamrugała kilkakrotnie.
-To jest niemożliwe.-zaprzeczyła a widząc uniesione brwi przyjaciela dodała.-Hogwart jest zbyt dobrze strzeżony.-Oboje wstali od stołu mimo, że praktycznie nic nie zjedli.
-Dumbledore też tak mówił.-rzucił od niechcenia Okularnik.
-Macie dziś trening Quidditcha?-zmieniła szybko temat. Harry i tak nie da sobie niczego wytłumaczyć. Musi znaleźć i porozmawiać z Draco. Wybraniec zmarszczył brwi.
-Mamy, a co?-spytał podejrzliwie.
-Nic, współczuję.-zaśmiała się i wskazała mu na okno za którym padał deszcz.-Cześć.-pożegnała go szybkim buziakiem w policzek i ruszyła na Wieżę Astronomiczną w poszukiwaniu Dracona.


                                *                                             *                                   *

 Miała rację. Stał oparty o barierkę i, o zgrozo palił papierosa. Powolnym krokiem ruszyła w jego stronę. Starała się być jak najciszej, lecz mimo to on i tak wyczuł jej obecność.
-Nie mam dziś ochoty na rozmowy.-warknął nie odwracając się. Ona jednak nie zniechęciła się, podeszła do barierki i oparła się o nią. Chłodny wiatr niosący pojedyncze krople deszczu obwiał jej twarz.
-To niezdrowe.-wreszcie się odezwała patrząc wymownie na papierosa, którego trzymał w dwóch palcach. Jakby na przekór jej słowom, znów się zaciągnął. Po dłuższej chwili wypuścił dym z ust, będąc przynajmniej na tyle kulturalnym, by nie robić tego prosto w jej twarz.
-Jeśli Ci to przeszkadza to wyjdź.-rzekł sucho. Domyśliła się, że to wszystko go przerasta. Teodor jest jego najlepszym przyjacielem. To3 wiadome, że się o niego boi.
-Nie udawaj tego złego, Malfoy.-chwyciła papierosa, którego trzymał i wyrzuciła go.
-Ja jestem tym złym.-odpowiedział a ona się roześmiała. Szczerz,  tak jak kiedyś.
-Wyjdź stąd.-zacisnął zęby ze złości. Nienawidził, gdy ktoś podważał jego zdanie. Perlisty śmiech ucichł.
-Słucham?-uniosła do góry brwi.
-Nie rozumiesz krótkiego polecenia?-odwrócił się w jej stronę. Ich spojrzenia się spotkały.
-Wiem, że martwisz się o niego ale..-zaczęła ale jej przerwał.
-No tak, bo Ty zawsze wszystko wiesz.-prychnął. Mimowolnie odsunęła się od niego na kilka kroków. Wiedziała, że ten chłopak jest nieobliczalny.
-Jesteś idiotą.-powiedziała nim zdążyła ugryźć się w język.
Jeśli można było powiedzieć, że wcześniej blondyn był zły, to teraz najzwyczajniej w świecie był wściekły. Zmrużył gniewnie oczy i zaczął się do niej niebezpiecznie zbliżać. Odruchowo zaczęła się cofać.
-Jestem idiotą tak? Bo się martwię?-wysyczał a ona wpadła na zimną ścianę.
-Nie to miałam na myśli.-spuściła wzrok na swoje buty. Draco  podszedł do niej, a potem uwięził miedzy swoimi rękami opartymi o ścianę po bokach jej głowy. Poczuła się jak w klatce.
-Po co tu przyszłaś?-szepnął wpatrując się w nią intensywnie. Nie odpowiedziała.  Chłopak westchnął.
-Idź.-powiedział i odsunął się od niej. Odszedł i z powrotem oparł się o barierkę. Będzie musiał wytrzymać z nią, bo ona nigdzie się nie wybiera. Ten gryfoński upór.
-Czuję się tak dziwnie.-zaczęła podchodząc i stając tuż obok niego. Ich palce minimalnie stykały się ze sobą.-Zawsze chcę więcej niż mogę unieść.-zapatrzyła się w dal. Deszcz nadal miarowo padał a wiatr targał jej włosami.
-Chodź, pójdziemy na dół może się znalazł.-złapała za jego chłodną dłoń. Zmuszony spojrzał na nią. Skinął lekko głową i rozłączając ich palce, zeszli po kręconych schodach. Wygrała. 


                                          *                             *                       *


Przeciągnął się rozkosznie i uchylił powieki. Uśmiechnął się delikatnie. Jest tutaj. Mimo, że dzieli ich szkło to on i tak odczuwa jej bliskość. Rozmasował obolały kark i usiadł na podłodze. Zaczął przyglądać się jej budzącemu ze snu ciału. Otworzyła oczy.
-Dzień dobry.-na jej usta wkradł się uśmiech.
-Dzień Dobry.-Teodor mimowolnie spojrzał na małe pęknięcie powstałe na lustrze Annabelle. Dlatego krzyczała. Z bólu, jaki sprawiła jej rysa na szkle. Gdy chwilowo wdarła się do umysłu Ślizgona zabrało jej to zbyt dużo energii i efektem była skaza na ramie i pęknięcie szkła.
-Nie patrz na to.-powiedziała i przeczesała ręką włosy. Odwrócił wzrok.
-Muszę iść.-szepnął smutno.
-Wiem.-nie wyglądała na zbytnio przejętą tym, co powiedział. Przez tyle lat zdążyła się przyzwyczaić, że każdy ją opuszcza. Chłopak wstał, przytrzymał się lustra, ponieważ zakręciło mu się w głowie.
-Przyjdę, ale już nie dzisiaj.-spojrzał w jej głębokie, błękitne oczy. Kiwnęła głową.
-Cześć.-pożegnał się. Dziewczyna pomachała do niego i rozpłynęła się. Powoli ruszył do drzwi. Wyszedł na zewnątrz i przytrzymując się ściany ruszył wzdłuż korytarza. Nie było tutaj nikogo, prócz Teodora. Był w najrzadziej odwiedzanej części zamku, więc nawet gdyby zemdlał nikt by go nie znalazł przez najbliższy tydzień, ponieważ nawet Filch tu nie przychodzi zbyt często. Jest Ślizgonem da radę. Jeszcze tylko kilka metrów. Powtarzał sobie w myślach. Dotarł do schodów. Zapewne Pani Pomfrey zorientowała się, że go nie ma. Jeden stopień, drugi, trzeci, stop. Zakręciło mu się w głowie. Odetchnął głęboko i odpędził mroczki sprzed oczu. Znów ruszył w dół. Może jednak uda mu się uniknąć szlabanu.
-No dalej Nott.-szepnął. Kroczek, kroczek, jeszcze jeden, dwa, pięć, siedem, dziesięć.
-Nareszcie.-odetchnął chwilę i zszedł na korytarz. Na jego drugim końcu dostrzegł kogoś. Wytężył wzrok.
-Zabini!-powiedział najgłośniej jak potrafił.  Nie dość, że był głodny, wyczerpany drogą, obolały od spania na podłodze, to dodatkowo miał sucho w gardle.
-Teo!-Blaise zaczął biec w jego stronę, by już po chwili zarzucić sobie jego rękę na ramiona.
-Dobrze, że jesteś.-szepnął słabo niebieskooki. Świat w jego oczach ponownie zawirował. Stracił ostrość i zaczął ciemnieć. Znów stracił przytomność. 


                              *                                   *                                  *

Witajcie,
taki tam rozdział na nowy rok ;> Dedykuję go mojej kochanej Kwas *w*

~~  Całuję Mopsicaa 

3 komentarze:

  1. Aaaaaaa! Ojejku :3 dziękuję! ♡♡
    Teodor jest świetną postacią, ale strasznie lekkomyślnie postąpił wychodząc ze szpitala! Ah ci ślizgoni, po prostu musiał ją sprawdzić! Swoją drogą dość duży wpływ miała Annabelle na jego mózg, skoro był uśpiony aż tydzień!
    Draco zachował się chamsko wobec Hermiony tam na wieży, ale no cóż :\
    Wszyscy tak się o Teo martwili, że aż miło było :33
    Jest parę literówek, ale żadnego większego błędu może tylko "pomuluna" zamiast pomyluna ^^
    biedny Teo no.. a ja czekam niecierpliwie na kolejny rozdział! :3 mam nadzieję, że dodasz jak najszybciej! ♡
    Wenyyyy!! I dziękuję jeszcze raz ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. ZABIJE CIE!!!!!! Dlaczego skończyłaś w takim momencie?! Dla Rona powinna być surowsza kara taka bardziej brutalna by została choć jakaś blizna wiesz :) A Hermi musi każdemu pomagać, dlatego tak ja lubie. W sumie to ja uwielbiam prawie każdego, ale nieważne :) Mam nadzieje, że Teo wyzdrowieje i że da jeszcze popalić Ronowi ;* czekam na następny~Tencza

    P.S. Szczęśliwego roku 2014!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest świetne. Szkoda, że musiałaś kończyć w takim momencie, ponieważ tak się wciągnęłam. Anonim ma racje, Ron powinien dostać jeszcze nauczkę :)

    P.S. Niech ten rok będzie sto razy lepszy od poprzedniego ;*

    OdpowiedzUsuń