piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 21.

Dni mijały. Nieubłaganie zbliżał się październik. Jesień wkroczyła na szkolne błonia szybciej, niż w zeszłym roku. Dyrektor McGonagall z bólem serca musiała przyznać, że w całym zamku nie ma już nic czym osoby mogłyby się zająć na szlabanach, więc na razie mają spokój.  Luna po bardzo wielu ważnych przemyśleniach, przeprosinach ze strony Rona i obietnicach, że teraz wszystko już będzie dobrze zgodziła się wrócić do niego. Tylko, że ona wątpiła w to, że cokolwiek się zmieni, a gdy dziewczyna zaczyna wątpić stopniowo przestaje kochać. Teodor wyleczył skaleczenia spowodowane atakiem trytona i ostatnimi czasy chodzi bardzo przygnębiony. Jego przeciwieństwem był Terence, który miał tak dobry humor, że ostatnio nawet przeprosił jakąś pierwszoroczną Puchonkę co było niedopuszczalne dla wychowanka domu Węża. Blaise zrozumiał zachowanie Draco i wybaczył mu ten cios w brzuch, lecz niestety kompletnie zapomniał o podejrzanej postaci szwendającej się po Błoniach późnym wieczorem. Harry wraz z Pansy potajemnie spotykali się w jakiś pustych klasach i długo rozmawiali lub robili inne ciekawsze rzeczy. Hermiona większość czasu spędzała w bibliotece zajęta poszukiwaniami jakichkolwiek informacji na temat połączeń między ludzkich. Wiele razy zdarzyło się, że Bestia musiał ją wyciągać stamtąd siłą. Ginny coraz częściej znikała i pojawiała się późnym wieczorem tłumacząc się jakimiś błahymi rzeczami, które Herm kompletnie zbagatelizowała. Sam Draco chodził nabzdyczony jak osa. Powodem tego była porażka w wyścigu mioteł. Nie dość, że musiał zafundować dwie skrzynki Ognistej jakiemuś pożal się Merlinowi Krukonowi, to na dodatek zmuszony był oddać swoją wejściówkę na tajną imprezę w Pokoju Życzeń. Do tego dochodziła jeszcze gorycz porażki, i kto był temu winny? Nic niewarty szmaciarz Weasley. Smok nadal nie mógł uwierzyć jak taka gnida mogła mieć przyjaciół a co dopiero dziewczynę. Ba! Aż trzy dziewczyny. Spokojnie, on coś wymyśli aby zemścić się na tej wszy.

*                                      *                                          *                                             *                            *

Teodor przechadzał się po opuszczonych korytarzach w zachodniej części zamku. Może nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie fakt, że otwierał on każde drzwi po kolei jakby zawzięcie czegoś szukał.
-Ile jeszcze?-ponuro spytał samego siebie. Spędził tutaj już chyba pół soboty i z jego poszukiwań nic nie wyszło. Przeklinał w duchu samego siebie, że ma tak krótką pamięć. Powolnym krokiem ruszył na przód usilnie starając odtworzyć drogę do tego pokoju, którego aktualnie tak bardzo potrzebował.
-Teodor!-krzyknął ktoś za nim. Chłopak jęknął w duchu, bo dobrze wiedział kim ten głos jest i czego od niego chce. Tylko, że ona jest ostatnią osobą, którą on pragnie zobaczyć. Zatrzymał się, ale nie odwrócił.
-Czego chcesz?-warknął. Doskonale wiedział, że taki ton ją zniechęci, a on właśnie o to się starał. Przyśpieszyła kroku i zrównała się z nim.
-Wszystko dobrze?-Luna delikatnie się zmieszała.
-Oczywiście.-prychnął.
-Teodor...-zaczęła ale on jej przerwał.
-Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać Lovegood.-mruknął i ruszył przed siebie, zostawiając osłupiałą dziewczynę w tyle. Wiedział, że zabolało ją to, ale nie mógł od nowa przechodzić tego wszystkiego. Potrzebuje oczyszczenia. Chodził tak długo aż w końcu znalazł to pomieszczenie, którego szukał przez prawie pół dnia. Wszedł do środka i chicho zamknął za sobą drzwi. Pokój był bardzo duży a w nim poustawiane były setki luster. Każde było takie same. Przechodził obok nich i zerkał na złote napisy widniejące na ramach.
-Nie, to też nie...-mruczał pod nosem. Może to dziwne ale poczuł wewnętrzną potrzebę wygadania się komuś. Ma przyjaciół, ale jest takim typem człowieka, że nie chciał sprawiać nikomu niepotrzebnego kłopotu. Draco zresztą też mu o niczym nie mówi.
-Tutaj jesteś, samotność.-powiedział na głos. Czasem nie mogli się zrozumieć, czasem pragnął tylko samotności. Tylko, że kiedy nie było jej przy nim, wszystko go w okół złościło. W odbiciu lustrzanym pojawiła się dziewczyna. Zupełnie inna od tej poprzedniej. Ta miała długie kruczoczarne włosy sięgające, aż do pasa, jasnoniebieskie oczy, tak przenikliwe, iż wydawało mu się że przeszywa go nimi na wskroś, rumiane policzki i pełne brzoskwiniowe usta. Była tak samo piękna jak i smutna.
-Cześć Teodorze.-przywitała się i usiadła na podłodze.
-Cześć.-odpowiedział i powtórzył jej czynność. Teraz siedzieli naprzeciw siebie i patrzyli sobie w oczy.
-Pomożesz mi, czy będziesz tak siedzieć?-spytał poirytowany. Obrócił się przez ramię i zdziwiony zauważył, że stare drzwi cały czas są na swoim miejscu. Dziewczyna pokręciła głową.
-Wyjdź za drzwi i poczekaj na mnie chwilę.-Teodor zmarszczył brwi ale bez żadnych pytań wykonał jej polecenie. Zdziwił się jeszcze bardziej kiedy po wyjściu na korytarz wcale się na nim nie znalazł.
-Co do..-zdążył tylko wydukać. Stał na małym pomoście nad jeziorem.
-Strasznie zimna woda.-dobiegł go głos za nim. Obrócił się i zobaczył tą samą dziewczynę tylko, że teraz nieudolnie starała  wyjść na brzeg.
-Skąd tu się wzięłaś?-Ślizgon otrząsnął się z szoku i poszedł jej pomóc.
-Można wyjść tutaj tylko przez lustro wody. Chyba rozumiesz o co mi chodzi?-skorzystała z jego pomocy. On niemrawo pokiwał głową.
-Mógłbyś mnie osuszyć?-zapytała a on ponownie jej pomógł. Osuszył jej mokry podkoszulek i szarek jeansy.
-Dziękuję.-uniosła lekko kąciki ust w górę a Teodor dziękował za to, że tym razem nie trafiło mu się odbicie rozchichotanej dziewuchy.
-Jak masz na imię?-spytał krótko, po prostu chciał wiedzieć.
-Annabelle jeśli chcesz możesz mówić mi Bella.-podała mu swoją dłoń, bardzo zimną dłoń.- A więc opowiedz mi o niej.-zagadnęła go idąc powolnym krokiem w stronę zamku.
-O kim?-spytał nie za bardzo rozumiejąc o co jej chodzi.
-O Lunie.-odpowiedziała i ukradkiem spojrzała na jego profil.
-Luna, ja chyba ją kocham.-mruknął tak aby grupka zaciekawionych piątoklasistek z Ravenclawu ich nie usłyszała.
-A więc co to za miłość skoro jej nie okazujesz?-spytała.
- Tak właśnie wygląda miłość nieegoistyczna. Cieszę się szczęściem ukochanej osoby mimo to, że nie jestem nim ja.-odpowiedział i tym razem to on spojrzał na czarnowłosą. Lekko drżała więc oddał jej swoją czarną bluzę, lecz to on teraz miał problem, bo na jego lewym ramieniu odsłonięty był mroczny znak, którego od zawsze się wstydził. Przycisnął mocno rękę do ciała.
-A od kiedy Ty nie jesteś egoistą?-uniosła do góry brwi.
-Od kiedy mój egoistyczny ojciec posłużył się mną jak żywą tarczą podczas bitwy.-ryknął a ona na chwilę zamilkła. Szli tak w milczeniu kompletnie zajęci swoimi myślami.
-Jak długo tu będziesz?-wypalił niespodziewanie.
-Mogę być tylko tydzień.- odpowiedziała i weszła do zamku gdzie dobiegły ją zaciekawione pary oczu osób stojących na korytarzu.

          *                                        *                                                  *                                         *


-Hermiono błagam, jestem głodny.-blond włosy chłopak jak zawsze marudził. On razem z Gryfonką spędził całe popołudnie w szkolnej bibliotece na szukaniu jakiś bzdur o połączeniach między ludzkich. Dziewczyna zawzięcie czytała jakiś artykuł, raz po raz marszcząc nosek.
-To idź już, dogonię Cię.-mruknęła zajęta czymś zupełnie innym, niż potrzeby fizjologiczne Terence'a.
-Na pewno?-zapytał wstając.
-Na pewno.-odpowiedziała.
-Zobaczymy się później?-pocałował ją w czubek głowy co wywołało zazdrosne spojrzenia grupy dziewcząt z Hufflepuffu.
-Wyślę Ci sowę.-podniosła na niego wzrok.
-No to czekam.-powiedział na odchodne i zniknął za jednym z regałów. Hermiona ponownie przeniosła tęczówki na drobne literki w książce. Bardzo ciekawi ją temat związany z uczuciami i ich więzami ale  kompletnie nie wie gdzie go znaleźć. Jest jeszcze możliwość zapytania o to Malfoy'a ale ta opcja to jest już ostateczność. Przecież nie pójdzie do tego dupka płaszczyć się o coś w czym sama sobie poradzi. A po za tym już znalazła kilka informacji, do tego doszły jeszcze informacje uzyskane od Bestii no i zebrało się całkiem sporo danych. Ogólnie to ostatnio wszystko ją zaczyna bez jakichkolwiek podstaw denerwować. Wczoraj nawet nakrzyczała na Terence'a za to, że nie posłodził jej herbaty, mimo, że nigdy tego nie robi. Nie ma pojęcia co się z nią zaczęło dziać. Taka nagła zmiana nastroju nie przychodzi sobie od tak. Może jednak z tym coś wspólnego ma Malfoy? On przecież zawsze chodzi wkurzony i jak tylko ma okazje warczy na kogo popadnie. Kilka dni wcześniej Bestia nawet jej coś o tym opowiadał ale jakoś nie miała ochoty słuchać o problemach tej fretki. Ona już faktycznie chyba zaczęła za dużo czytać, bo dostaje jakiejś chorej paranoi. Gwałtownie zamknęła książkę i przesunęła ją w odległy kąt stolika. Potarła dłonią zmęczoną twarz i westchnęła. Miała bardzo dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, ale już dawno biblioteka zaczęła się wyludniać, bo większość szkła na kolację. Faktycznie zrobiło się już późno, bo za oknami zapadał zmierzch. Pozbierała książki ze stolika i udała się porozkładać je na regały. Nie spieszyła się, bo wiedziała, że i tak nie zdąży na kolacje. Najwyżej wstąpi do kuchni po coś do jedzenia. Ostatnie tomiska musiała odłożyć na jedną z najwyższych półek. Ostrożnie wspięła się na drabinę i zaczęła je odkładać.Gdy już skończyła jej uwagę przykuła złota księga, którą widziała tutaj po raz pierwszy. Zmarszczyła brwi i sięgnęła po nią. Otworzyła tom, który okazał się być jakimś poradnikiem uprawy roślin. Przewróciła na kolejną stronę i z pomiędzy stron wypadła mała kartka, która od razu poszybowała na podłogę biblioteki. Gryfonka czym prędzej pognała po drabinie na dół i podniosła z podłogi pergamin. Zaczęła czytać.
Nie zaglądaj do książki naprzeciwko Ciebie, Granger.
Zdziwiona uniosła brwi do góry. Skąd ktoś mógł wiedzieć, że akurat otworzy tą książkę? No i teraz została jeszcze sprawa tomu z półki przed nią. Była to Historia Hogwartu, jej ulubiona książka. Zagryzła lekko wargę i rozejrzała się dookoła jakby robiła coś złego. Upewniona, że nikogo tu nie ma sięgnęła po książkę. Na pierwszej stronie przyklejona była kolejna kartka.
Skoro już to czytasz, to zapraszam Cię dzisiaj o 19:00 na Wieżę Astronomiczną.
Wstrzymała oddech i drżącymi rękoma odłożyła egzemplarz. Ta cała sytuacja jest więcej niż dziwna. Długo się nie zastanawiając złapała swoją torbę i wybiegła z biblioteki.

*                                         *                                                   *                                       *


Było kilka minut przed 19:00. Hermiona skradała się opustoszałymi korytarzami Hogwartu. Zwykła ludzka ciekawość zwyciężyła nad rozsądkiem jednej z najinteligentniejszych uczennic Hogwartu od czasu samej Roweny Ravenclaw. Tak bardzo chciała się dowiedzieć kto zostawił jej te listy w książkach, że nie zważała nawet na to, że jeżeli zostanie złapana to mogą wyrzucić ją ze szkoły. Była coraz bliżej Wieży Astronomicznej kiedy zatrzymała się koło jednej zbroi stojącej przy oknie. Niby jedna nic niewarta rzecz a wiąże się z nią wspaniałe wspomnienie.
-Wspaniałe.-prychnęła cicho niemal wypluwając to słowo. Spojrzała ostatni raz w stronę okna i weszła po schodach na górę. Ukryła się za półką z teleskopami i przebiegła spojrzeniem po wieży.
Stał nonszalancko opierając się o barierkę. Jego blond grzywka targana była przez wiatr a oczy utkwione w odległy koniec horyzontu nie poruszały się. Na zazwyczaj blade policzki wpełzł rumieniec dodając mu uroku. Granatowe niebo obsypane było miliardem odległych gwiazd a księżyc wydawał się być dziś większy niż zawsze. Jasnawa poświta była tutaj jedynym źródłem światła. Wszystko wyglądało tak pięknie.
-Nie chowaj się, i tak Cię widzę.-dobiegł ją jego głos. Poczuła jak coś nieprzyjemnie opada na dno jej żołądka. Przełknęła ślinę i wyszła z ukrycia chcąc stawić czoła tym jego magnetycznym niebieskim oczom.

*                                                           *                                                               *



                                                       Annabelle- dziewczyna z lustra.


Witajcie,
jest nowy rozdział, byłby wczoraj ale musiałam jeszcze go troszeczkę poprawić. W następnym rozdziale pojawi się wiele wyjaśnień, więc zachęcam do wyczekiwania. Mam nadzieję, że zostawicie po sobie jakiś komentarz :)

~~ Pozdrawiam Mopsicaa ;**

3 komentarze:

  1. Wspaniały rozdział ♥ nie mogę doczekać się następnego.. ale czy naprawdę musiałaś przerwać w takim momencie :C no cóż poczekam, bo chyba nie mam innego wyjścia :) po przeczytaniu końcówki ułożyłam dalszą część.. ciekawe czy będzie choć trochę podobna :) Nie każ mi czekać długo..

    Pozdrawiam :*

    Ps. mogłabyś przeczytać mojego bloga i dać jakieś wskazówki? byłabym bardzo wdzięczna :3 http://stare-nowe-zycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdzial jak zwykle świetny ;) Zgadzam sie z Dragon Eye musisz konczyc w takim momencie? Dobra ide czytac te wyjasnienia :) ;*~Tencza

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ci wychodzą :P Pisz dalej i zgadzam się z moimi przedmówcami :P

    OdpowiedzUsuń