sobota, 19 października 2013

Rozdział 17.

Po pewnym dormitorium roznosił się głośnym echem płacz pewnej brązowowłosej Gryfonki o pięknych bursztynowych oczach. Było bardzo wcześnie rano, mimo to ona nie spała tylko wylewała kryształowe łzy w poduszkę. Była sama, całkiem sama w ogromnym pokoju. Przynajmniej nie musiała się obawiać, że ktoś ją usłyszy. Ginny nie wróciła na noc. Chyba obraziła się na dobre. Hermiona po wczorajszym szlabanie nie mogła zmrużyć powiek ani na chwilę. Oczy zmęczone od łez nie mogły zapaść w sen. Nie mogła sobie wybaczyć tego pocałunku z Malfoy'em. Odkąd położyła się w łóżku przeklinała go na wszystkie znane jej sposoby a zarazem tak bardzo chciała znów poczuć jego zimne wargi na swoich. Dlaczego to musi być aż takie trudne? Może dlatego, że oboje są z dwóch innych światów. Ona jest zwykłą mugolską dziewczyną, w której żyłach nie płynie ani krzta krwi magicznej, a on zaś, jest zimnym i cynicznym arystokratą, któremu od dziecka wpajano, aby nie miał litości do takich osób jak ona i żeby od razu je eliminował z magicznego świata. A może on faktycznie się zmienił? Przecież po wojnie przeprosił Harry'ego, ją, Rona i innych którym wyrządził tyle krzywdy. Mimo to nadal go nic nie usprawiedliwiało. Mógł po prostu grać. Malfoy był zawsze dobrym aktorem, a przede wszystkim jest Ślizgonem, a oni zawsze coś knują. A po za tym Malfoy'owie nigdy nie przepraszają, no chyba, że chodzi tu o ich zycie. Tak, wtedy była właśnie taka sytuacja. Draco miał zostać zamknięty w Azkabanie na dobre kilka lat. Przecież to jasne, że nie mógł do tego dopuścić, bo nie wytrzymałby tam nawet kilku dni. Musiał coś wymyślić, a to było jedne wyjście. Harry mu wybaczył a on znowu stał się zarozumiały i złośliwy. Może nie dla wszystkich, ale się stał. Hermiona w ogóle  go nie rozumiała. Zastanawiała się czy on czasami nie ma rozdwojenia jaźni, albo po prostu w pewnych momentach ktoś się pod niego podszywa używając eliksiru wielosokowego. Kto mu tam wie, Malfoy jest przecież dziwny, nawet bardzo dziwny. Usłyszała jak drzwi dormitorium otwierają się. Usiosła głowę do góry i spojrzała w brązowe tęczówki Ginny. Dziewczyna stanęła  w półkroku a delikatny uśmiech błąkający się po jej piegowatej twarzyczce zniknął. Hermiona zagryzła wargę i z powrotem ukryła twarz w poduszce, nie chcąc jej pokazać jaka jest słaba. Od pamiętnych wydarzeń podczas bitwy o Hogwart jej życie uległo diametralnej zmianie. Stałą się cicha, nieśmiała i samotna. Wyparowała z niej cała jej gryfońska odwaga, a gdy już wracała, to tylko na chwile, po to aby opuścić ją w najmniej oczekiwanym momencie. Usłyszała pojedyncze skrzypnięcia starej podłogi co oznaczało, że Ginevra zmienia swoje położenie. Po chwili poczuła ciężar drugiego ciała na swoim łóżku. Drobna rączka Rudej odgarnęła jej włosy z policzków, ukazując tym samym rzeczki łez, które na nich były. Hermiona z ociąganiem spojrzała na nią.
-Mionka co się stało?-spytała troskliwie Wiewiórka. Jej mina wyrażała skruchę i żal. Ginny tez było przykro, że przez jedną nic nie wartą kłótnie straciła przyjaciółkę.
-Ginn, ja chciałabym cię przeprosić.-Hermiona złapała ją niepewnie za rękę.-Głupio wyszło, nie chciałam Cię zaniedbywać.-dodała cicho.
-To ja przepraszam Hermi, poniosło mnie.- Ruda  przytuliła przyjaciółkę i delikatnie się uśmiechnęła.
-Gdzie byłaś przez całą noc?-spytała zaciekawiona brązowowłosa. Wiewiórka na te słowa ogniście się zarumieniła.
-W skrzydle szpitalnym.-wymamrotała niezrozumiale.
 -Po co?-Miona dalej pytała.
-Bo Zabini miał przeze mnie wypadek.- powiedziała na jednym wydechu.
-Jak to?- Hermiona już nie płakała, teraz za to była bardzo zaciekawiona tego co się stało na szlabanie Rudej i Zabini'ego.
-No wiesz mieliśmy ten cholerny szlaban w składziku na przyrządy do wróżbiarstwa i no tak jakoś wyszło, że jedna z kul kryształowych tej starej wariatki spadła mu na głowę.-opowiedziała zmieszana i spuściła głowę.
-Samo wyszło?-Hermiona uniosła do góry brwi wyraźnie rozbawiona cała tą sytuacją.
 -No dobra! Przez przypadek strąciłam tą kule na niego.- uniosła głos poirytowana Wiewiórka.
-Ej spokojnie, wiesz dobrze, że tylko się z Tobą droczę.- starsza gryfonka szturchnęła ją lekko w ramię.
- To wcale nie jest zabawne, ten palant naprawdę mnie wystraszył.- westchnęła i opadła na łóżko.
-Mamy jeszcze godzinę do śniadania.-Hermiona spojrzała na zegarek.-Musimy się ogarnąć i psychicznie przygotować, bo pierwsze są eliksiry z tą wredną jędzą.-mruknęła przypominając sobie wczorajsze spotkanie z Morticią.
-Tak, tak, tylko piętnaście minut.- ziewnęła Ruda i wtuliła twarz w czerwoną poduszkę z wyszytym na przedzie lwem Gryffindoru.

                                          *                                        *                                  *

Zabini żwawym krokiem wszedł do dormitorium które dzielił z Draco. Nucił pod nosem wesołą piosenkę a uśmiech rozjaśniał jego przystojną twarz. Zerknął na łóżko blondyna i uśmiechnął się przebiegle pocierając ręce jak złoczyńcy z mugolskich filmach. Na palcach zbliżył się do zielonych kotar i lekko uchylił je. Malfoy spał niczym małe dziecko. Jego platynowa grzywka delikatnie unosił się na skutek płytkich oddechów chłopaka. Wyciągnął z kieszeni spodni czarny mazak i ściągnął z niego zakrętkę. Jak najdelikatniej tylko mógł obrysował wokół oczu blondyna dwa kółka oraz pod nosem zakręconego wąsika. Na widok swojego dzieła wykrzywił usta w szatańskim uśmiechu i jak najbardziej poważnym i lodowatym głosem, którego nie powstydziłby się nawet sam Severus Snape powiedział. 
-Jakieś ostatnie życzenie Malfoy?-reakcja niemal była natychmiastowa. Draco spadł z łóżka i wturlał się pod nie. Blaise wszedł na łóżko i zaczął po nim skakać śmiejąc się na cały głos. Pomiędzy skrzypnięciami i krzykami Zabiniego dało się usłyszeć siarczyste przekleństwa Smoka. W końcu brunet postanowił mu odpuścić i spokojnie usiadł na brzegu materaca pozwalając współlokatorowi się otrząsnąć. 
-Ty idioto!-wykrzyknął blondyn i zaczął rozmasowywać sobie obolały kark.
-Też Cię kocham ty mój zielony książę.-brunet zamrugał do niego zalotnie. Ten tylko pokazał mu środkowy palec i podszedł do dużej mahoniowej szafy. Wyciągnął z niej czyste ubrania  i udał się do łazienki.
-Trzy, dwa, jeden.-mruczał pod nosem Zabini uśmiechając się złośliwie.
-ZABINI!-blondyn wrzasnął ile sił w płucach widząc dzieło swojego przyjaciela. Tyle razy zastanawiał się już, dlaczego nadal koleguje się z tym palantem. Zawsze dochodził do wniosku, że jest on jedną z tych osób w których towarzystwie dobrze się czuje. Ale czasami naprawdę miał ochotę trzasnąć go w ten głupi łeb i wrzucić do jakiegoś składziku na miotły skąd nie miałby jak uciec.
-Tak żabciu?-odpowiedział mu przesłodzony głos Blaise'a. Chłopak świetnie naśladuje nim Astorię.
-Wpierdolę Ci jak to się nie zmyje!-odkrzyknął mu zezłoszczony Draco.
-Poważnie myślisz, że dałbyś radę ze mną?-brunet uniósł jedną brew a blondyn wychylił się z framugi łazienki. Naprawdę wyglądał przekomicznie.
-Chcesz się przekonać?-uśmiechnął się kpiąco.
-Wiem, że chcesz się na mnie rzucić, ale spokojnie to dopiero wieczorem.-Diabeł puścił mu oczko a Draco skrzywił się nieznacznie na samą myśl o Blaisie w roli jego kochanka.
-A idź się pałuj Zabini.-powiedział chłodno i zatrzasnął drzwi łazienki.
-A Ty znów tylko o jednym.-Jak on uwielbiał tak drażnić się z Draco. To jedna z jego ulubionych rozrywek. No ale teraz jego ulubiona rozrywka poszła się kąpać więc musi znaleźć sobie jakieś inne twórcze zajęcie.
-Hmm. Smoku się pierze, Terence i Teo pewnie śpią, Pansy mal... zaraz zaraz, Terence i Teo pewnie śpią.-Zabini uśmiechnął się złośliwie, wziął różdżkę i wyszedł na korytarz. Przeszedł kilka kroków i już po chwili stanął na przeciw drewnianych drzwi z inicjałami T.H i T.N.
-Alohomora.-szepnął a w panującej tutaj ciszy wydawałoby się jakby mówił to na cały głos. Zamek cichutko kliknął i drzwi ustąpiły. Ślizgon jak najciszej otworzył je i wszedł. Na dwóch łóżkach spali jego koledzy. Nawet się nie obudzili, spali twardym snem. Nie, spokojnie Blaise wymyślił coś bardziej kreatywnego, niż ten głupi żart którym potraktował Draco. Wszedł do ich łazienki i przetransmutował jakąś butelkę po szamponie w duże wiadro. Potem rzucił na nie proste zaklęcie dublujące i oto w taki sposób był posiadaczem dwóch kubełków, które wykorzysta do swojego planu.
-Aquamenti.-z jego różdżki wydobył się strumień wody który powoli zaczął napełniać dwa pojemniki. Gdy już były pełne za pomocą zaklęcia przeniósł je do pokoju. Wyciągnął sznurówki z butów Terence'a i zmienił je w grube liny. Jedną przerzucił przez baldachim łóżka Higgsa. Jeden koniec delikatnie przywiązał mu do stopy a na drugim zawiesił wiadro pełne płynnej cieczy. Tą samą czynność powtórzył przy łóżku Teodora. Zadowolony z siebie, nie wydając żadnych odgłosów podszedł do drzwi i cicho je otworzył.
Uśmiechnął się szeroko i z całej siły którą posiadał trzasnął nimi  w futrynę. Teren i Teo zerwali się z łóżka ale uniemożliwiły im to liny. Wiadra z wodą przechyliły się i ich zawartość wylała się na niczego nie oczekujących chłopaków. Zimna woda ochlapała ich twarze i zmoczyła zielone, aksamitne pościele w których spali.
-No to kąpie macie z głowy.-zaśmiał się Blaise zadowolony ze swojego żartu. Teo i Teren dopiero teraz go zauważyli. Stał nonszalancko opierając się o ścianę z założonymi na torsie rękoma. Tak, Blaise Diabeł Zabini był dzisiaj w wyśmienitym humorze. A co go w owy nastrój tak wprowadziło? Niejaka rudowłosa Gryfonka z którą spędził niemal całą noc. Do teraz pamięta jej minę kiedy udawał, że jest nieprzytomny. Pamięta troskę i strach jaki malował się na jej twarzy. Słowa które wypowiedziała, cały czas krążą po jego umyśle.
-WYNOŚ SIĘ ZABINI!-w stronę chłopaka poleciał jaskrawo żółty promień który wypchnął go za drzwi.
-TEŻ WAS KOCHAM!-zdążył tylko krzyknąć. Uśmiechnął się szeroko pod nosem i swoje kroki skierował na śniadanie.

                                                                *                                             *                                *

Siedziała przy swoim stole podpierając głowę na lewej ręce. Drugą zaś zawzięcie grzebała w swojej owsiance. Katem oka zauważyła jak wchodził do Wielkiej Sali w asyście Pansy i Astorii, która, O zgrozo!  szeptała mu coś do ucha. Poczuła jakieś nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej ale od razu je zlekceważyła, przecież to tylko Malfoy.
-Proszę o chwilę spokoju!-echem po Wielkiej Sali rozniósł się głos dyrektorki, natychmiast wszystkie rozmowy umilkły. Hermiona niechętnie przeniosła wzrok na nauczycielkę transmutacji.- 1 Października odbędzie się anonimowy bal maskowy. Gdy wszystko dokładnie zostanie ustalone podamy więcej informacji. Dziękuję za uwagę.-powiedziała sztywno McGonagall i usiadła na swoim miejscu.
-Mionka, to niesamowite prawda?-dobiegł ją głos rozentuzjazmowanej Parvati.
-Jasne.-mruknęła.-Przepraszam ale śpieszę się na eliksiry. Parvati zrobiła tylko naburmuszoną minę i wróciłą do swojego posiłku. Odkąd Lavender zginęła w bitwie o Hogwart została sama. Nikt już praktycznie z nią nie rozmawia, dlatego ona na siłę poszukuje znajomych.


                                    *                                        *                                      *

Lekcje minęły jej nad wyraz szybko.  Teraz właśnie biegła przez korytarze by nie spóźnić się na swój drugi szlaban.  Toaleta męska na 3 piętrze, czy może być coś gorszego? Chyba nie, ale gdy zobaczyła osobę która stała koło Filcha mimowolnie się uśmiechnęła. Stał tam. Kłócił się z woźnym wyraźnie rozbawiony tą sytuacją. Jego blond włosy były niesfornie rozwiane a lekkie rumieńce na polikach dodawały mu uroku. Szeroki uśmiech wpłynął na jej twarz. Przyśpieszyła bieg aby jak najszybciej znaleźć się blisko niego. On też ją zauważył. Wyglądała zjawiskowo. Jej długie brązowe loki opadały na ramiona, na ustach gościł szczery uśmiech a w oczach skakały wesołe ogniki. Nie słuchał już Filcha, który marudził mu nad uchem jakieś głupoty. Biegła wprost do niego.
-Dzień dobry.-przywitała się grzecznie i stanęła koło Terenca.
-Oddajcie swoje różdżki.-mruknął ochryple stary woźny. Posłusznie podali mu swoje magiczne patyki i bez zbędnych słów weszli do łazienki w której czekały już na nich środki czystości i wiadra z wodą.
-Mionka.-odezwał się chłopak i rozłożył szeroko ramiona. Dziewczyna przytuliła go. Był od niej o wiele wyższy więc ledwo sięgała mu do brody. Słyszała rytmiczne bicie jego serca. A więc Ślizgoni jednak mają serce.
-Czemu ty nie jesteś w Ravenclawie?-wyszeptała gdy już ją od siebie odsunął.
-Bo jestem w Slytherinie.-uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Dziewczyna prychnęła i zabrała się do pracy. Chłopak już po chwili udał się w jej ślady. Ona myła podłogę a on wszystkie lustra. Rozmawiali i co jakiś czas wybuchali szczerym śmiechem. Ale zawsze każda rzecz musi się znudzić i tak też było w tym przypadku. Znudzony chłopak dla urozmaicenia sobie pracy wziął gąbkę zamoczył ją w wodzie i pianie. Podszedł do Herm która stała do niego tyłem i wydrzemnął jej ją nas głową. Zaskoczona dziewczyna pisnęła i zaczęła przed nim uciekać. W pomieszczeniu słychać było jego gardłowy śmiech. Przez jej głowę przeszła myśl, że mogłaby słuchać go przez całe życie. Chciała wbiec do jednej z kabin ale poślizgnęła się na mokrej posadzce i gdyby nie szybka interwencja chłopaka upadłaby z łoskotem na podłogę. Spojrzała w jego niebieskie oczy. Były takie ciepłe, pełne emocji. Takie inne niż te które ma ten dupek Malfoy.
Chciał ją pocałować ale ona odwróciła twarz tak, że musnął wargami tylko jej policzek.
-Przepraszam, nie potrafię.-wyszeptała, zabrała torbę i uciekła.
Terence stał jeszcze tak przez chwilę patrząc w drzwi za którymi zniknęła.
 Nie mogła go pocałować, po prostu nie potrafiła. Sama nie wiedziała czy ma to coś wspólnego z Malfoy'em. Czuła się jakoś z nim powiązana. Musi się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.





Witajcie,
jest rozdział, ale uważam go za swoją osobista porażkę. Nie miałam czasu go wczoraj tutaj wklepać ale dzisiaj już jest.
Proszę o wasze szczere komentarze ;*
~~ Pozdrawiam Mopsicaa ;*

4 komentarze:

  1. Czekałam i czekałam na kolejny rozdział i się doczekałam! :) Bardzo mi się podoba ;)
    Zapraszam do mnie stare-nowe-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nierozumiem dlaczego tak sadzisz?! Rozdzial jest super. Niemoglam sie go doczekac, a teraz czekam na kolejny. Pozdrowionka i usciski~ Tencza

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog jest świetny co prawda za dużo miłości a za mało akcji :P ~~WiX

    OdpowiedzUsuń