środa, 9 października 2013

Rozdział 16.

Bose stopy Terence'a uderzyły w zimną posadzkę. Zaczynało już świtać. Chłopak tej nocy nie mógł zmrużyć oka ani na chwilę. W jego obecnej sytuacji każdy by tak miał. Po wczorajszych wydarzeniach w Pokoju Życzeń będzie miał traumę do końca życia. Dlaczego zgodził się na propozycję Pansy i poszedł tam. Już nigdy więcej nie da jej się namówić na takie szaleństwo. Ślizgon westchnął. Zrobił to trochę za głośno, bo śpiący na łóżku obok Teodor obudził się. Podniósł głowę i spojrzał na przyjaciela.
-Przepraszam.-mruknął smutno Teren. Teo zmarszczył brwi.
-Co jest Stary?-spytał siadając naprzeciw współlokatora.
-Nic.-Bestia silil się na lekki uśmiech ale wyszedł mu szpetny grymas. Teraz to już na pewno Nott wiedział, że coś go trapi.
-Accio paczka fajek.- czarnowłosy przywołał zaklęciem papierosy i poczęstował przyjaciela. Blondyn z westchnieniem wziął jednego i zapalił.
-No mów.-ponaglił go a Teren potarł twarz dłonią.
-Wczoraj z Pansy...
WSPOMNIENIE.
Terence i Pansy przemykali się ciemnymi korytarzami Hogwartu. Było kilka minut przed 22;00. Po długich namowach ze strony dziewczyny chłopak zgodził się na spotkanie z tajemniczą osobą od której dostał wiadomość. W końcu czego nie robi się dla przyjaciół? Nareszcie znaleźli się na korytarzu siódmego piętra. Na samym jego końcu znaleźli lewitującą karteczkę w kształcie serca.
-Pomyśl o swoim dormitorium.-przeczytał na głos chłopak.
-Pamiętasz jaki jest plan?-zapytała go jeszcze Pansy.
-Ja wchodzę pierwszy a Ty po kilku minutach za mną.-wyrecytował perfekcyjnie.
-Powodzenia.-dziewczyna wysłała mu pokrzepiający uśmiech. Terence niepewnie stanął pod gładką ścianą i głośno przełknął ślinę. Pomyślał o swoim pokoju i już po chwili zmaterializowały się przed nim ogromne drzwi które prowadziły do pokoju przychodź-wychodź. Wziął głęboki oddech i pchnął je. Pierwszą rzeczą którą ujrzały jego niebieskie oczy były płatki róż porozsypywane na podłodze. Potem uderzył w niego charakterystyczny zapach mleczka kokosowego i kadzidełek. W pomieszczeniu panował półmrok.
-Już myślałem, że nie przyjdziesz.-i wtedy doznał szoku. Wielbicielka okazała się być mężczyzną i to takim z którym Teren przebywał na co dzień. Mianowicie był to Vincent Crabble, były goryl Malfoy'a. Tępo wpatrywał się w niego nie mogąc uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.
-Kochanie odjęło Ci mowę?-wyciągnął różdżkę i zaczął obracać ją w palcach.
-Nie nie, ja stąd wychodzę.-oznajmił i obrócił się w kierunku wyjścia. Niestety nie zrobił ani jednego kroku, bo upadł na puchowy dywan. Skrępowały go niewidzialne liny, które wystrzeliły z różdżki Crabble'a.
-Nigdzie nie wychodzisz.-powiedział słodko i przelewitował go na ogromne zielone łoże które spokojnie mogłoby pomieścić z cztery osoby.
-Kurwa, zostaw mnie pedale.-warknął Terence.
-Cicho, za godzinę Cię wypuszczę i uwierz spodoba Ci się.-mówiąc to oblizał lubieżnie usta i usiadł koło niego. Bestia szarpał się, krzyczał ale było to na nic, liny ani drgnęły.
-Błagam wypuść mnie.-wyjęknął kiedy Vincent zaczął gładzić ręką jego krocze.
-Oj, bo użyję Silencio a tego byśmy obaj nie chcieli.-mówiąc to zaczął odpinać rozporek jego spodni. Jedyne co Terence mógł teraz zrobić to cierpliwie czekać na Pansy.
-Przewidywalny Ślizgon.-wymruczał oprawca widząc zielone bokserki swojej ofiary. Przejechał swoim grubym paluchem po ich materiale a Terence miał ochotę rozpłakać się z bezsilności i wstrętu.
-Zobaczymy co tu masz.- Vincent jednym ruchem zerwał śnieżnobiałą koszulkę którą Bestia dostał an urodziny od Dracze. Bardzo lubił ten element garderoby więc już planował zemstę na tym grubym bez
mózgu. Crabble zamruczał widząc umięśniony tors a na nim czarny tatuaż w kształcie serca. Zaczął masować ciało Higgsa pojękując i sapiąc. I wtedy kilka rzeczy stało się naraz. Drzwi do Pokoju Życzeń otworzyły się i stanęła w nich Pansy. Machnęła różdżką i zaklęcie ugodziło w byłego goryla Malfoy'a. Kolejny błysk i niewidzialne liny oplatające ciało blondyna zniknęły. Chłopak zerwał się z miejsca i podbiegł do czarnowłosej. Przytulił ją z całych sił chcąc przez to pokazać jak bardzo się cieszy, że nareszcie przyszła.
-Hej, już dobrze.-uśmiechnęła się delikatnie i wyswobodziła z uścisku przyjaciela.
-Już nic nie będzie dobrze.-mruknął i zaczął zbierać resztki swoich ubrań z podłogi.
KONIEC WSPOMNIENIA.
 Teodor wypuścił dym z płuc.
-Wymazaliście mu pamięć?-zapytał
-No.-mruknął tylko w odpowiedzi i zgasił niedopałek
-Przynajmniej Pan nie będzie musiała mieć z nim dzieci.-Nott westchnął i spojrzał na magiczną fotografię przedstawiającą jego, Pansy, Draco, Terena i Blaise'a.
-Ale i tak jej współczuję, że akurat jemu została pisana.-dodał Higgs.
-Zawsze może zginąć.-brunet poruszył sugestywnie brwiami.
-Dobrze wiesz, że nie możemy.-ziewnął przeciągle blondyn.
-Wiem, ale zemścimy się przyjacielu, nie bój nic.uśmiechnął się szeroko po czym padł na swoje łóżko i przykrył się kołdrą aż po same uszy.

                        *                                        *                                                 *

Głośny krzyk przerwał senną ciszę panującą w dormitorium dwóch Gryfonek. Brzdęk tłuczonego szkła i huk towarzyszący upadającemu ciału. Hermiona momentalnie zerwała sie z łóżka, złapała różdżkę i pognała do łazienki. Na podłodze leżała Ginny. Na około niej porozrzucane były potłuczone kawałki szkła i urwane drzwiczki od szafy. Ruda widząc zdziwioną minę przyjaciółki zaczęła się perliście śmiać. Brązowowłosa pokręciła głową na boki i wypuściła ze świstem powietrze. Machnęła różdżką i popsute rzeczy znów wyglądały ja nowe. Wyciągnęła rękę w stronę Wiewiórki a ta po chwili stała na przeciw niej.
-Przepraszam, że Cię obudziłam.-uśmiechnęła się zakłopotana. W takich momentach tak bardzo przypominała jej Rona. Zrobiło jej się przykro. Relacje między nią a rudzielcem znacznie się pogorszyły. Ostatnio zaczął jej unikać, już nie widuje go tak często jak kiedyś.
-Nic nie szkodzi.-bąknęła.
-Coś się stało?-spytała troskliwie Ruda.
-Oczywiście, że nie.-wysiliła się na lekki uśmiech. czy tak naprawdę wszystko było w porządku? Oczywiście, że nie! Nic nie było w porządku. Nic nie było, nie jest i nie będzie. Ona ma ochotę krzyczeć, płakać, śmiać się i smucić w tym samym czasie. Takie kłębowiska uczuć do normalnych nie należą.
-To dobrze.-uśmiechnęła się wesoło Ginny nie zauważając, że Miona kłamie.-Prawie zapomniałam Hermes wczoraj przyniósł nam list.-złapała przyjaciółkę i wybiegła do pokoju. Podeszła do komody i sięgnęła z niej charakterystyczną dla Harry'ego karmazynową kopertę. Wyciągnęła z niej dwie takie same karteczki i jedną z nich rzuciła Hermie. Gryfonka rozłożyła papier i zaczęła czytać tekst znajdujący się na niej.



                                           ROZKŁAD SZLABANÓW.
8-IX-17;00- składzik na eliksiry.
9-IX-17;00-toaleta męska 3 piętro.
10-IX-17;00-biblioteka.
11-IX-17;00-Zakazany Las.
12-IX-17;00-Sala Pamięci.
13-IX-17;00-składzik na miotły 5 piętro.
14-IX-17;00-lochy.
15-IX-17;00-łazienka na 2 pietrze.


-Tygodniowy plan.-mruknęła do siebie. Spojrzała na Ginny, która w milczeniu przeglądała swoje zapiski.
-Pokaż.-wzięła od niej kartkę i zatrzymała na chwilę na niej wzrok.
-Żadne szlabany się nam nie zgadzają.-szepnęła zaskoczona podając przyjaciółce obie notatki.
-Idziemy do Harry'ego.-wykrzyczała Ruda i jak strzała wybiegła z dormitorium ciągnąc Hermionę za sobą. Herm dobrze wiedziała, że te szlabany to tylko pretekst by Wiewiórka mogła zobaczyć Wybrańca. Zapominając, że obie są w piżamach przemknęły się przez Pokój Wspólny. Po spiralnych schodach do góry i wprost do sypialni chłopców z siódmego roku. Bez pukania wpakowały się do środka i popatrzyły na śpiących Gryfonów.
-Potter.-Ginny była naprawdę zła. W takim momencie tak bardzo przypomniała Molly. Wszyscy mężczyźni jak na zawołanie obudzili się.
-Ginn?-zaspany Ron uniósł się na łokciach i popatrzył po nowo przybyłych.
-dajcie ludziom się wyspać.-mruknął Seamus i przewrócił się na lewy bok uprzednio nakrywając głowę poduszką.
-Idziemy Potter.-warknęła Ginevra i wyszła do łazienki chłopaków a za nią podreptali Hermiona i Harry.
-Co wy chcecie o szóstej rano?!-spytał podenerwowany Wybraniec nieudolnie próbując zakryć swoje miejsce intymne, które było odziane w skąpe, bordowe slipki.
-Przestań!-wrzasnęła Ruda.-Widziałam lepsze rzeczy. O co chodzi z tymi szlabanami?-zapytała starając się by jej głos zabrzmiał spokojnie, mimo tego, że wewnątrz gotowała się ze złości, i czekać tylko aż wybuchnie.
-O co Ci znowu chodzi? Nic nie wiem o żadnych szlabanach. Wynocha już bo chcę się wyspać.-odparł sucho.
-Ty nigdy nic nie wiesz.-Weasley'ówna wyminęła go i z ruszyła do wyjścia. Hermiona z niedowierzaniem przyglądała się całej tej sytuacji. Co to miała być za akcja?
-Mionka?-chłopak pomachał jej ręką przed oczyma Gryfonka potrząsnęła głową i lekko się uśmiechnęła. Podeszła do Harry'ego i szepnęła mu coś na ucho, czym spowodowała rumieniec zawstydzenia na jego policzkach.
-Cześć.-pożegnała się wesoło i pobiegła szukać przyjaciółki. Szczerze, to nie tak trudno było ją znaleźć. Siedziała na kanapie przed kominkiem w Pokoju Wspólnym i płakała. Ostatnimi czasy bardzo często to robiła. Czuła się bardzo samotna. Rozstała się z Harrym, Hermiona coraz częściej gdzieś znika, Luna zabawia się z Ronem a ona całymi dniami samotnie włóczy się po zamku. Taka pustka zaczynała jej już ciążyć.
-Co jest Mała?-Hermiona usiadła koło niej i objęła ją ramieniem.
-Tak cholernie mi go brakuje.-wychlipała wtulając się w przyjaciółkę.
-Mi też nie jest łatwo.-mruknęła smutno Herma.
-A Ty znowy zaczynasz! Znowu zmieniasz temat! Znowu liczysz się tylko Ty i nikt więcej!-wykrzyczała jej prosto w twarz Wiewióra. Te słowa ją zabolały. Nigdy by nie pomyślała że, kiedykolwiek usłyszy od niej takie coś. Tyle razy dostała już Crucio ale tak naprawdę dopiero teraz zrozumiała, że to i tak mniej bolało niż te kilka zdań które usłyszała chwilę temu.
-Jaa..-nie wiedziała co powiedzieć. Chyba pierwszy raz w życiu coś takiego jej się zdarzyło.
-Nie ważne.-prychnęła Ruda i wstała z sofy.
-Ginn poczekaj..-próbowała ją zatrzymać.
-Nie oddzywaj się do mnie.- powiedziała głosem wypartym z wszelkich emocji i oddaliła się do swojego dormitorium.

                                   *                                  *                                   *



-Draco.-szept Pansy docierał do niego jakby przez mgłę.-Smoku proszę, to dla mnie ważne.-miała tak błagalny ton, że postanowił użyć sały woli jaką miał i zmusić się do otwarcia oczu. Jego stalowe tęczówki zatrzymały się na jej twarzy. Jej policzki były całe od łez, które żłobiły dróżki od jej oczu aż po jamą szyję. Coś musiało się stać.
-Codź.-dziewczyna usiadła koło niego na łóżku a on przyciągnął ją do siebie i przytulił. O dziwo Pansy była jedyną jego byłą dziewczyną do której nie czuł obrzydzenia.
-Co się stało?-szepnął kiedy Pan troszeczkę się uspokoiła.
-Zakochałam się.-odpowiedziała łamliwym głosem.
-I w czym problem?-spytał rozbawionym tonem Smok.
-On nie jest czystej krwi, jest Gryfonem a po za tym ja już od dziecka jestem przydzielona innemu, który okazał się być gejem.-kolejna fala łez wylała się spod kurtyny jej czarnych, gęstych rzęs.
-Cii, jakoś się ułozy.- próbował ją pocieszyć.
-Nie Draco, nie ułoży się i sam o tym dobrze wiesz.-chłopak podał jej pudełko chusteczek, którymi otarła łzy z policzków.
-Coś się wymyśli, a teraz wszystko mi wyjaśnij.-zażądał.
-Ale co?-Pansy już nie płakała, uspokoiła się.
-Crabble jest pedałem?-spytał spokojnie unosząc jedną brew do góry.
-No.-historii z wczorajszego wieczoru nie da się wyrzucić z umysłów kilku Ślizgonów już chyba do końca życia.
-Ty tak poważnie?-zapytał rozbawiony Dracze łapiąc się za brzuch.
-Zamknij się idioto, obudzisz Diabła.-skarciła go.
-Diabeł nie śpi.-czerwony na twarzy Blaise zaczął dusić się ze śmiechu.
-Podsłuchiwałeś nas?-spytała z niedowierzaniem czarnowłosa.
-Jestem Ślizgonem.-wzruszył tylko ramionami i zaczął wygrzebywać się z fałd satynowej pościeli.
-I ojcem piekieł.-dodał Smok i uśmiechnął si lekko.
-Oczywiście.-dumnie wypiął pierś.-A teraz przepraszam państwa ale szykuję się na śniadanie.-dodał uroczystym tonem i podszedł do szafy. Wyciągnął z niej komplet czystych ubrań i podążył do łazienki.
-Żegnam.-rzucił tylko przez ramię i zostawił przyjaciół samych.
-Ja też już pójdę.-Pan wstała i poprawiła swój szlafrok, który zsunął jej się z piersi.
-Ułoży się.-Smok podszedł do niej i otarł kciukiem łzę, której udało schować się przed chusteczką.
-Oby.-delikatnie się uśmiechnęła czując jego ciepłą dłoń na swojej twarzy. Kto by pomyślał, że podczas wakacji uda jej się uwolnić od tej chorej obsesji związanej z Draconem.
-Idź już.-chłopak poprawił jej koronkowy biustonosz, który był prezentem od niego i pocałował ją w czubek głowy.
-Do zobaczenia.-odwróciła się i już po chwili jej nie było.
-Idziemy na śniadanko.-zza pleców dobiegł go radosny głos Zabiniego.
-Czekaj moment.-powiedział blondyn i pobiegł do łazienki.

                                                              *                     *                           *



Dzień minął jej w bardzo przygnębiającej atmosferze. Poranna kłótnia z Ginny wprowadziła ją w jeszcze gorszy nastrój. Na dodatek podczas śniadania i obiadu czuła na sobie palący wzrok Malfoy'a co nie pomagało jej w żaden sposób. Do tego dochodzi jeszcze dzisiejszy szlaban, który zapewne jeszcze bardziej pogorszy jej stan emocjonalny. Długo zastanawiała się nad tym z kim będzie odbywać ten nieszczęsny areszt i doszła do wniosku, że chciała aby był to Terence. W sumie to stęskniła się za nim. Ostatni raz widzieli się jakieś dwa dni temu, a ona już poczuła brak jego obecności. czasami zastanawiała się czy z ich znajomości może wyjść coś więcej ale od razu dochodziła do wniosku, że to niemożliwe. Spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę 16;45. czas aby udała się do miejsca gdzie ma odbyć się jej pierwszy szlaban. Dziesięć minut później stała już pod składzikiem na składniki gdzie czekała już na nią nauczycielka eliksirów.
-Dzień dobry.-przywitała się.
-Dla kogo dobry dla tego dobry.-odpowiedziała jej chłodno. Hermiona zastanawiała się czy każdy nauczyciel tego przedmiotu musi być aż tak oziębły, ale od razu zaprzeczyła, przypominając sobie Horacego Slughorna. Miły dziadek z grubym brzuchem i wąsami morska, który był lekko świrnięty ale wielu uczniów go lubiło. Usłyszała stukot butów rozchodzących się echem po korytarzu. Zobaczyła blond czuprynę ale niestety nie tą którą chciała zobaczyć. W jej stronę pewnym siebie krokiem podążał Draco Malfoy we własnej osobie.
-Dzień Dobry.-powitał się chłodno.
-Oddajcie różdżki-odezwała się profesorka. Uczniowie posłusznie podali jej swoje magiczne patyki.-Posprzątajcie tam. Wszystko ma być zgodnie z literami w alfabecie.-dodała i oddaliła się zamiatając podłogę połami swojej czarnej szaty. Ślizgon i Gryfonka w milczeniu weszli do magazynu w którym znajdowały się składniki potrzebne do eliksirów. Panował tam istny chaos. Porozbijane słoiki, kotki z kurzu a nawet męskie stringi. Gdy tylko Draco to przyuważył wyburzł śmiechem, a dziewczyna zmroziła go wzrokiem, ale widząc, że chłopak wskazuje palcem czarne majtki sama zachichotała. Smok przeciągnął się i ziewnął. Dostrzegł krzesło i wygodnie się na nim rozsiadł.
-Co Ty wyprawiasz Malfoy?-brązowowłosa skrzyżowała ręce na piersiach i zmróżyła gniewnie oczy.
-Siedzę.-odparł spokojnie. Nastała chwila ciszy w której dziewczyna zaczęła zbierać porozsypywane, suszone pająki z podłogi.
-To wstań i mi pomóż.-rzuciła przez ramię.
-Przestań, jutro i tak nie mam tu dyżuru, więc nie ja będę te świństwa zbierał.
-No tak, bo jak coś zrobisz to korona z głowy Ci spadnie.-mruknęła niechcący zrzucając karton z górnej półki. Zawartość znajdująca się w nim wysypała się na Draco, niszcząc tym samym jego białą koszulę. Jeden z niedokręconych słoików wylał się na materiał pozostawiając na nim dużą, czerwoną plamę.
-Granger!-wrzasnął zdenerwowany.
-Ja przepraszam.-wyjąkała zaistniałą sytuacją. Zniszczyła Malfoy'owi koszule, do końca życia nie wypłaci się za jej odkupienie. W głowie Draco wykiełkował genialny pomysł. Przybrał na twarz szeroki usmiech i rozłożył ręce.
-Przytulmy się na dopełnienie zgody.-zaproponował i zaczął zbliżać się do niej.
-Najpierw to musisz mnie złapać.-dziewczyna umiejętnie wymknęła mu się i zaczęła biegać między regałami. Draco tylko pokręcił głową na boki. Czy ta dziewczyna naprawdę myśli, że uda jej się uciec? Nie ma z nim żadnych szans. Zauważył jak chowa się za jedną z szaf. Cichutko podszedł z drugiej strony i złapał ją za dłoń.
-Złapałem.-szepnął tak cicho, że Hermiona ledwo go usłyszała.
-Tak, złapałeś.-powiedziała tak samo zatapiając się w oceanie jego oczu. Za to on zagłębiał się w krainie gorącej czekolady, którą tworzyły jej tęczówki. To takie banalne, zakochać się w kogoś oczach.
Ich dłonie nadal były splecione a oddechy przyśpieszone. Atmosfera w składziku zaczęła się zagęszczać. Malfoy wymownie spojrzał na malinowe usta dziewczyny. Powoli zaczął zbliżać swoją twarz aż w końcu ich wargi połączyły się w subtelnym pocałunku. Teraz nikt nie przejmował się obecną sytuacją, która zaszła między nimi. Oboje dobrze wiedzieli, że gdy to wszystko się skończy będą sobie to wypominać przez długi czas. Całują się już trzeci raz, mimo to ich pocałunek jest tak samo piękny jak pierwszy. Po raz kolejny przeciwne żywioły połączyły się w jedno. Biel i czerń, ogień i woda, deszcz i słońce scaliły się w jedno tworząc ekspresową mieszankę wybuchową. Kto by pomyślał arystokrata i szlama, niemożliwe a jednak tak realne.

Witajcie,
huuura wygrałam internety. Posłuchałam się waszej rady i zostawiam bloga. Mam nadzieję, że spodoba wam się ta notka i zostawicie po sobie jakąś pamiątkę w postaci komentarza.
~~ Pozdrawiam Mopsicaa. ;*
PS; Jeśli macie chwilę czasu zajrzyjcie do zakładki bohaterowie. Zmieniłam wygląd niektórych postaci.

5 komentarzy:

  1. Nie usuwaj pod żadnym pozorem bloga!
    Przeczytałam dzisiaj całość i jestem nim zauroczona! ♥
    Piszesz bardzo ciekawie, lekko, kurczę tak, że aż chce się czytać! ^^
    Tak się zaczytałam, że nawet nie zauważyłam, że to koniec ;--;
    Zajrzałam do zakładki "bohaterowie" i chyba teraz bardziej mi się niektórzy podobają :3
    Współczuję takiego rozkładu szlabanów ://
    Heheh powodzenia xD
    Co tu ogólnie mówic?
    Malfoy, jest taki jaki powinien, Herma też, więc wszystko jest ok!
    Czekam na nn i życzę WENY ;*
    Pozdrawiam ♥
    http://dramione-milosc-przez-glupote.blogspot.com/
    Zapraszam też do mnie ;*
    (20. rozdział! )

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że nie usunęłaś bloga. :D
    Naprawdę go lubię. :D
    Rozbawiła mnie akcja z Crabbem. HAHAHA :D
    Czekam na nn i dodaję do ulubionych. :)
    A tymczasem zapraszam do mnie.
    http://vitalia-blog.blogspot.com/
    Może ci przypadnie do gustu.
    Pozdrawiam i życzę weny. :D
    ~Vitalia

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że nie usunęłaś bloga :)
    Rozdział jest świetny.
    Moja mina w pierwszej chwili gdy dowiedziałam się kto czekał w Pokoju Życzeń --> :o
    A potem śmiałam się do łez ;D
    Genialny fragment;)
    Życzę weny :)
    ~L.

    OdpowiedzUsuń