piątek, 27 września 2013

Rozdział 15.

-Pamiętacie co mi obiecaliście?-westchnęła McGonagall obierając ręce o blat swojego biurka.
-Tak, pamiętamy.-odpowiedział Nott patrząc na nauczycielkę.
-No właśnie chłopcy, obiecaliście, że nie będziecie sprawiać kłopotów.-ponownie westchnęła.-A ten ostatni wybryk był powyżej waszych oczekiwań. Nie spodziewałam się tego po Tobie Teodorze.-popatrzyła surowo na Notta, nie zwracając w ogóle uwagi na Draco, który hamował nagły atak kaszlu.
-Wiem Pani Profesor.-udał skruszonego przy okazji kopiąc Dracona w piszczel. Blondyn cicho jęknął w duchu planując zemstę na przyjacielu.
-A Pan, Panie Malfoy- tu skierowała swoje przenikliwe spojrzenie na blondyna. Zostaje zawieszony w wykonywaniu obowiązku Prefekta Naczelnego.-oznajmiła surowo.
-COO?!-wykrzyknął Smok zrywając się z miejsca.
-Panie Malfoy, proszę się uspokoić.-powiedziała spokojnie a on spełnił jej polecenie, mimo że nie miało trwać to długo.
-Tak się składa, że według reguł panujących w tej szkole taka jest kara za wybryk którego się dopuściliście. Powinniście się cieszyć, że nie wyrzucę was ze szkoły.
-A co z Granger?-ponownie się oburzył.
-Panna Granger to co innego..
-Co innego? No tak bo ja jestem śmierciożercą a ona uratowała Świat!-prychnął.-Niech mi Pani nie przerywa!-ostrzegł zatrzymując ją ruchem ręki.-Ona dostała tylko szlaban a mnie najchętniej byście wywalili na zbity pysk!-odwrócił się w stronę wygasłego kominka i poirytowany pokręcił głową na boki.
-Panie Malfoy! Proszę się uspokoić!-podniosła głos nauczycielka pokazując palcem fotel. Teodor tylko wbił się bardziej w oparcie siedzenia z postanowieniem nie wtrącania się. Natomiast Draco odpiął ze swojej szaty odznakę prefekta i cisnął nią wprost pod biurko dyrektorki.
-Żegnam.-powiedział ze stoickim spokojem i ruszył ku wyjściu.
-Malfoy gdzie ty się wybierasz?-zapytała zdziwiona McGonagall podnosząc się z miejsca.
-Odchodzę ze szkoły nie widać?-spytał nie oczekując odpowiedzi. Ponownie nacisnął klamkę kiedy usłyszał głos dyrektorki.
-Wróć, dogadamy się. Starsza kobieta z westchnieniem opadła na siedzenie przykładając palce do skroni. Draco na te słowa uśmiechnął się chytrze ale już po chwili się opanował. Spokojnym krokiem ruszył w stronę biurka i usiadł tam gdzie poprzednio. Kątem oka zauważył, że Nott mu się przygląda ale zignorował to.
-Będziecie Panowie odbywać szlaban aż do odwołania a zaczniecie już od jutra.- głos dyrektorki znów był opanowany.-A Ty Draco możesz nadal; pełnić obowiązki prefekta.-kobieta westchnęła a Smok w duchu zaśmiał się na samą myśl o naiwności tej staruchy.
-Tak Pani Profesor.-przytaknął potulnie Teodor z ledwością powstrzymując nutkę triumfu w głosie.
Proszę rozdajcie to innym osobom które razem z wami były poza Hogwartem i możecie już iść.Dyrektorka oddała w ręce Notta plik kremowych karteczek na których zapisane były godzinny i miejsca odbywanie się poszczególnych szlabanów.
-Do widzenia.-pożegnał się czarnowłosy ślizgon i pociągnął Dracona za skraj szaty tym samym wyprowadzając go na zewnątrz.
-Nieźle Stary.- skwitował brunet klepiąc przyjaciela po plecach. Blondyn w odpowiedzi zaśmiał się tylko i zaczął biec przed siebie.
-Kto pierwszy.-krzyknął tylko na odchodne.
-Nie tym razem Smoku, muszę to jeszcze rozdać.Teodor pomachał karteczkami ale Draco już tego nie zauważył, bo zniknął za rogiem korytarza. Teo westchnął i udał się pod Portret Grubej Damy. Kobieta ta strzegła wejścia do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Problem był tylko jeden. Mianowicie była to nieznajomość hasła, które potrzebne było do wejścia. Chłopak westchnął i nonszalancko oparł się o barierkę. Poczochrał ręką swoje czarne kosmyki i przygryzł warkę. Teodor był wspaniałym aktorem. Już z daleka zauważył jakąś samotną gryfoneczkę która zmierzała do wieży. Postanowił więc użyć swojego uroku osobistego i zdobyć informację która go interesowała. Osiągnął zamierzony efekt, bo dziewczyna z zachwytu aż westchnęła.
-Cześć, mam taki problem pomogłabyś mi?-spytał powolnym krokiem podchodząc do niej.
-J-jasne.-wyjąkała.
-Muszę rozdać do u was ale niestety nie znam hasła.-stanął naprzeciw niej i w geście rezygnacji spuścił głowę.
-Wiesz, to nie problem.-dziewczyna odzyskała pewność siebie i od niechcenia zaczęła bawić się swoim blond puklem.-zawsze możemy się dogadać.-przejechała palcem wskazującym po jego torsie.
-Możemy ale nie musimy.szepnął utrzymując z nią kontakt wzrokowy. Blondynka przybliżyła się do niego na odległość minimum. Kiedy zbliżyła swoje wargi do jego ust on po prostu się odsunął i odszedł do portretu Grubej Damy.
-Pałka Lukrecjowa.-powiedział hasło i przelazł przez otwór w ścianie, zostawiając osłupiałą Gryfonkę na środku schodów. Gdy stanął w Pokoju Wspólnym Gryffindoru zapanowała w nim cisza. Teodor nie krępował się tego, że wszyscy na niego patrzą. Odszukał wzrokiem jakieś krzesło i wzedł na nie.
-Przyprowadźcie mi tu Pottera, Weasley'ów, Longbottoma i Granger.-rozkazał beznamiętnym tonem.
-Nie panosz się tak Nott.- z szeregu wyszedł McLaggen. Był to umięśniony blondyn który przez większość uczniów postrzegany był jako tępy osiłek.
-Słuchaj Wypłoszu, albo zrobisz to co mówię z własnej woli, albo ja Ci w tym pomogę.-odparł spokojnie podwijając prawy rękaw swojej zielonej bluzy. Cormac rozejrzał się po innych, lecz widząc że unikają jego spojrzenia wstąpił w tłum i już po chwili zniknął na schodach prowadzących do dormitorium chłopców z siódmego roku.
-I tak ma być.-skomentował Teo wygodnie rozsiadając się na krześle, które służyło mu za mównicę. Mimo tego, że dziesiątki par oczu patrzyły na niego nie mrugając, on się tym nie przejął i hardo patrzył po twarzach Gryfonów. Jego wzrok spoczął na blondynce którą spotkał pod portretem. Dobrze wiedział że nieprzyjemnie jest jak ktoś grzebie mu w myślach ale nie miał innego wyboru. Wykrzywił usta w drwiącym uśmiechu i puścił jej oczko. Tłum rozstąpił się ponownie i stanął przed nim Harry.
-Nott.- skinął mu głową.
-Potter.-Teodor niemrawo odwzajemnił ten gest i wstał. Wyciągnął w jego stronę pięć równych kartek. Wybraniec zabrał je od niego i przejrzał. Teodor miał już zamiar wyjść, ale Okularnik zatrzymał go i pociągnął w kierunku jednego z kątów.
-Mógłbyś przekazać to Pansy?-spytał błagalnie Potter wyciągając w jego stronę karmazynową kopertę.
-Cóż ja będę z tego miał.- zastanawiał się Ślizgon oglądając swoje równo przycięte paznokcie.
-A co chcesz?-spytał bez ceregieli.
-Teraz niż, ale pamiętaj, że masz u mnie dług.-wziął od Wybrańca list i wyszedł zostawiając po sobie otoczkę tajemnicy. Swoje kroki skierował do Wieży Zachodniej. Postanowił wstąpić jeszcze do pokoju Krukonów. Doskonale znał każdy kawałek zamku, więc nie miał problemu z odszukaniem go. Po dobrych dziesięciu minutach marszu znalazł się przed gładką ścianą. Zapukał w nią i moment później pojawiła się w niej głowa wielkiego orła.
-Nie je, nie pije a chodzi i bije?-melodyjny głos rozdarł ciszę na korytarzu. Chłopak uderzył pięścią w ścianę. W duchu przeklinał wszystkich Krukonów i ich wybujałe pytania. Z rezygnacją poczochrał swoje włosy i zmarszczył nos.
-To zegar.-rozmarzony głos odpowiedział za niego. Obrócił się i zobaczył Lunę Lovegood. Dziewczyna miała na sobie czarną sukienkę z wyszytym na piersi krukiem. Długie, blond włosy spięte miała w warkocz, a czerwone jak krew usta kontrastowały z jej mleczną cerą.
-Teodorze?- jej głos był ciepły i czuły, ale nie to zdziwiło go najbardziej. Zaintrygował go fakt, że zwróciła się do niego po imieniu.
-Mam coś dla Ciebie i Chang, jak ona się w ogóle czuje?- sam nie wiedział dlaczego o to zapytał, może dlatego żeby móc jeszcze pobyć w jej towarzystwie? No ale cóż, udało mu się. Razem z Krukonką spędził dobre kilka godzin spacerując po najrzadziej uczęszczanych korytarzach Hogwartu.

* * *

-Widziałeś dziś Draco i Notta?-Pansy wraz z Terenem rozgrywała wieczorną partyjkę w szachy czarodziejów.
-Koń na G5, nie wiem gdzie oni się szlajają, rano wyszli i już nie wrócili. Westchnął Terence uważnie obserwując szachownicę.
-Martwię się o nich. Królowa na E4.-pionek Pansy przemierzył kilka pól i jednym, zgrabnym ruchem strącił gońca Higgsa.
-Nie masz o co, poradzą sobie.-chłopak jak zawsze był spokojny. Nagle do przyjaciół podszedł jakiś pierwszoroczny chłopiec i wręczył Terenowi różową kopertę. Brwi młodego czarodzieja automatycznie podjechały do góry. Wziął do ręki przesyłkę i otworzył ją. W środku było zdjęcie. Fotografia przedstawiała Terence'a który w samych bokserkach przechodził przez pokój Wspólny. Odwrócił ją i przeczytał notatkę od nadawcy.
''Czekam na Ciebie dzisiaj w pokoju życzeń. 22;00, nie spóźnij się''
Chłopak poczochrał włosy i zaklął szpetnie. Spojrzał na Pan, której wyraz twarzy był nieodgadniony. Podał jej zdjęcie i czekał aż coś powie. Teren był szczerze przekonany, że już gdzieś widział ten charakter pisma, ale nie mógł sobie przypomnieć gdzie.
-Oczywiście, że tam idziemy.-oznajmiła Mopsica składając szachy.
-Nie chcę oglądać jakiejś napalonej idiotki.-mruknął.
-Ale ja chcę.- uśmiechnęła się złośliwie.-Słuchaj zrobimy tak..

* * *



Draco przechadzał się właśnie pustymi korytarzami Hogwartu. Cały dzień spędził na błoniach rozmyślając o swoim ojcu. Kompletnie nie wiedział co ten stary tchórz zdziała tym, że uciekł. Prędzej, czy później i tak złapią go i będzie gorzej potraktowany niż wcześniej. Tym razem może skończyć się to pocałunkiem dementora. W sumie Draco nie miałby nic przeciwko takiemu zwrotu akcji. Koniec końców już od dawna nie ma ani jednego pozytywnego uczucia którym mógłby darzyć Starego Malfoy'a. Chociaż jest jeszcze możliwość że nie zostanie złapany. Lucjusz jest sprytny. Draco dobrze o tym wie. Od wczesnego dzieciństwa kształtowane były u niego takie cechy. No ale był także inne, ale lecz o nich wiedzieli tylko nieliczni. Sam Draco rzadko się do tego przyznawał i ukazywał swoje talenty nawet przed samym sobą.
Chciał już wracać do lochów, kiedy usłyszał szloch. Najprawdopodobniej dochodził on z opuszczonej klasy przy której drzwiach się zatrzymał. Zaciekawiło go to kto może o tej godzinie siedzieć i beczeć gdzieś w środku opuszczonej części zamku. Postanowił to sprawdzić. Pchnął drzwi i jego oczom ukazała się klasa, najprawdopodobniej transmutacji. Na jednej z ławek siedziała dziewczyna, którą poznałby wszędzie. Była to Granger. Szczerze mówiąc już dawno chciał z nią porozmawiać. Chciał trafić na nią kiedy będzie sama a teraz los tak chciał, że mu się to udało. Nie mógł zmarnować takiej okazji. Bezszelestnie podszedł i usiadł kawałek od niej na jednym z krzeseł. Uważnie jej się przyjrzał. Miała na sobie szatę szkolną do której przypięła odznakę Prefekta Naczelnego. Włosy spięte w luźny koczek odsłaniały jej zgrabną szyję. Pociągnęła nosem i otarła łzy ręką. Uniosła różdżkę w górę i drżącym głosem powiedziała.
-Expecto Patronum.- z jej magicznego patyka wystrzelił srebrny słup światła by już po chwili rozpłynąć się w powietrzu. Hermiona załkała głośno ponownie opuszczając rękę. Draco pokręcił głową na boki. Wyciągnął swoje drewienko i niewerbalnie wypowiedział regułkę. Z jego różdżki wypłynęła świetlista kula która uformowała się w pięknego smoka. Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na patronusa który krążył nad nią i energicznie machał skrzydłami.
-Dlaczego smok?-szepnęła spoglądając na niego ze zdziwieniem. On tylko zaśmiał się szczerze i przeczesał włosy. Myślał, że nakrzyczy na niego, rzuci jakąś klątwą albo po prostu wyjdzie, a ona zadała najnormalniejsze w świecie pytanie. Ta dziewczyna go coraz bardziej zadziwia. Wstał i podszedł do okna.
-Podejdź, nie gryzę.- zwrócił się do niej a ona niepewnie wykonała jego polecenie. Stanęła niedaleko i podążyła wzrokiem za jego palcem.
-To jest konstelacja smoka czyli po łacinie Draco, stąd mój patronus.-wyjaśnił.-A jaki jest twój?-spytał patrząc na nią kątem oka.
-Żaden.-mruknęła i usiadła na krzesło koło okna.
-Jakiś musi być, no więc?-był nieugięty, nadal drążył temat.
-To wydra, ale chyba się na mnie obraziła.-uśmiechnęła się smutno. W tym czasie blondyn pozapalał wszystkie świece znajdujące się w sali. Wrócił do okna i nonszalancko oparł się o parapet.
-Nie ona stawia opór tylko twoje serce.-zaskoczył ją. Prawie tak samo, jak fakt że Draco Malfoy rozmawia z nią, ponownie i z własnej nieprzymuszonej woli.
-Co to znaczy?-spytała cicho. Dobrze wiedziała, że stąpa po bardzo kruchym lodzie, który lada chwila a może pęknąć. Od tamtej pamiętnej chwili, kiedy spotkali się podczas bitwy wywrócił jej całym życiem. Ona sama rzadko wracała do tamtego wspomnienia tłumacząc sobie, że była to jego chwila słabości. W końcu każdy takie miewa.
-To znaczy, że twoje serce jest rozdarte.-odparł spokojnie bawiąc się płomieniem jednej ze świec. Unikał jej spojrzenia, jak widać on znowu stchórzył i nie chce powiedzieć jej co czuje. No właśnie co on do niej czuje? Czuje więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Nikomu o tym nie mówi. Nawet Teodor, jego najlepszy przyjaciel o niczym nie wie. Nigdy mu tego nie powiedział, bo po prostu nie miał na to odwagi. On Draco Malfoy, naczelny tępiciel szlam żywi jakiekolwiek pozytywne uczucie do jednej z nich. Cały Slytherin wyśmiałby go. Wytykaliby go palcami przy każdej możliwej okazji. Właśnie dlatego musi grać. Przy każdej możliwej okazji obraża ją wiedząc, że te słowa wbijają się w jej serce jak nów i powoli rozkrawają je. Przez całe wakacje miał złudne nadzieje, że mu przejdzie i zapomni o niej. Liczył na to, że Granger odpuści sobie i nie wróci do Hogwartu wybierając karierę aurora, magomedyka lub kogokolwiek innego byle by nie musiał jej oglądać. Jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył ją w pociągu. Przechodziła szukając przedziału i przypadkowo na niego wpadła. Od razu wszystkie wspomnienia powróciły a jej widok był dlla niego czymś czego od tak dawna potrzebował. Usłyszał jej westchnienie i wyrwał się z letargu.
-Ja już pójdę.-szepnęła nieśmiało i wziąwszy torbę skierowała się do wyjścia.
_Jasne.-usłyszała na odchodne jego głos w którym dało usłyszeć rozczarowanie. Nie zwarzając na to wyszła zamykając za sobą drzwi. Draco potarł dłonią twarz, jednym zaklęciem pogasił świece i ruszył jej śladami. Gdy stanął na korytarzu zobaczył oddalającą się sylwetkę, która znikła za rogiem. Spojrzał tęsknym wzrokiem za dziewczyną i ruszył w przeciwnym kierunku.





Miłego czytania! Przeczytałeś zostaw komentarz. Dla Ciebie to krótka chwila a dla mnie godziny radości ;* 
~~ Pozdrawiam Mopsicaa ;*

6 komentarzy:

  1. HAHAHAHAHAHA PIERWSZA !!!!!! Super rozdzial. Niemoglam sie go doczekać ;D ~ Tencza

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział.;)
    Czekam na kolejny ;D
    Życzę weny ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny :) Bardzo fajnie piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział tyle czekałem ale na szczęście już jest to teraz na następny czekam ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz <3 Zazdroszczę talentu :*
    Weny, weny i jeszcze raz weny!!!!
    ~Ginny

    OdpowiedzUsuń