środa, 7 sierpnia 2013

Rozdzial 3.

  W przedziale siedziała szczupła dziewczyna o długich blond włosach. Jej duże, szare oczy były lekko wytrzeszczone. Jej usta były lekko różowe i wilgotne. Miała różdżkę wetkniętą  za lewe ucho. Ubrana była w zwiewną białą sukienkę z kołnierzykiem, pod którym zawiązany był niebieski krawat z srebrnymi refleksami. Sprawiała wrażenie ciągle rozmarzonej. Jak tylko zauważyła, że rudy chłopak jej się przygląda odłożyła gazetę, którą właśnie czytała.
- Cześć.- jej głos przywrócił go do rzeczywistości. Lekko się uśmiechnęła. Był to uśmiech tak piękny i tajemniczy, że trudno było go nie odwzajemnić. Ponownie przykuła jego spojrzenie.
-Czeeeść Luna, yy.. czy te miejsca są wolne?- Te kilka słów ledwo co przeszły mu przez gardło.
 -O hej Luna, możemy?- Całą tą sytuacje przerwała im reszta ich znajomych. Nie czekając na pozwolenie, Hermiona pociągła Rona za łokieć  i wprowadziła do przedziału.Wepchnął swój kufer na półkę bagażową i usiadł. Siedział na przeciw Hermiony i Krukonki od której nie mógł oderwać spojrzenia. Co chwilę spoglądał na nią to na Hermione i rozmyślał.  Nie mógł zaprzeczyć, że nie podoba mu się Luna. Była zupełnie inna niż przed wojną. To jak skupiała się na czytaniu, co chwila odgarniając długie blond kosmyki za ucho było takie urocze. Była zupełnym przeciwieństwem jego ukochanej. Nim się obejrzał za oknem robiło się coraz ciemniej. Pociąg turkocząc toczył się naprzód wioząc ich na coraz bardziej otwarte tereny. Krajobraz zmienił się na bardziej górzysty. Pogoda została zmienna kiedy tak podróżowali coraz dalej na północ. Najpierw słaby deszcz opryskał szyby, a potem słońce zajrzało do przedziału ale tylko na chwilę, bo potem znów skryło się za chmurami. W końcu pociąg zaczął zwalniać.
-Lepiej się przebierzmy.- oznajmiła Hermiona i każdy niechętnie wsunął na siebie swoje szkolne szaty. Ron i Hermiona przypięli do piersi swoje odznaki prefekta. Nim reszta się obejrzała dwójka prefektów zniknęła za drzwiami, aby wypełnić swoje obowiązki. Luna, Harry i Ginny wysypali się z przedziału i dołączyli do tłumu na korytarzu. Powoli ruszyli w kierunku drzwi wyjściowych. Gdy już wyszli na peron poczuli znajomy zapach sosen i usłyszeli głos Hagrida wołających pierwszorocznych uczniów. Poszturchiwani przez tłum próbowali dostrzec jakieś znajome sylwetki w ciemności. Dziś była bezksiężycowa noc, naokoło panowała ciemność jedne światło rzucała mała pochodnia trzymana przez gajowego i strażnika kluczy. Ruszyli na przód w kierunku ciemnej, zmytej deszczem drogi przy stacji Hogsmead. Stało tam coś około setki dyliżansów zaprzężonych w czarne testrale. Teraz po wojnie już prawie każdy mógł je ujrzeć. Podeszli do jednego z powozów w którym siedziała już jedna osoba. Był to chłopak. Gdy już podeszli bliżej ujrzeli uśmiechającą się twarz Neville'a.
- Cześć, szukałem was po pociągu ale niestety były takie tłumy wszędzie więć sobie odpuściłem.-powiedział nieśmiało przesuwając się aby zrobić im miejsce.
-Hej, nic nie szkodzi.- uśmiechnął się Harry po czym zatrzasnął drzwiczki dyliżansu i usiadł na miejscu obok Ginny. Od pamiętnej rozmowy w ogrodzie, postanowili być przyjaciółmi. Ciężko było im się do tego przyzwyczaić, ale się udało. Ruszyli. Jechali może z kilkanaście minut. Powozy szczęknęły zatrzymując się blisko kamiennych stopni wiodących do dębowych drzwi. Harry jako pierwszy opuścił swoje miejsce i stanął na ziemi, podając rękę Lunie która była tuż za nim. Poszli w ich kierunku. Sala wejściowa wypełniona była płonącymi pochodniami i rozbrzmiewała echem kroków uczniów chodzących po kamiennej posadzce. Weszli do wielkiej sali gdzie stały cztery długie stoły zastawione czystymi naczyniami. Sufit był takiego samego odcieniu jak dzisiejsze niebo które mogli dostrzec przez wysokie okna. Świece unosiły się wzdłuż stołów oświetlając twarze uczniów i srebrne poświty niektórych duchów. Gdy Harry szedł do swojego stołu bardzo dużo osób uchylało przed nim głowy a co po niektóry ściskali mu dłoń. Gdy już doszli do ławy spostrzegli oddalającą się sylwetkę Luny która zmierzała do stołu Krukonów. Usiadła koło Cho która pomachała w stronę Harry'ego. Chłopak posłał jej szeroki uśmiech po czym usiadł koło Deana Thomasa.
Chwilę później dołączyli do nich Ron i Hermiona.
-No dalej niech ta uczta juz się zacznie bo jestem strasznie głodny.- krzyknął Ron siadając pomiędzy Ginny a Harrym.
-yhym- mruknęli wszyscy zgodnie. Wzrok Harry'ego podążył na pulpit nauczycielski. Natrafił najpierw na profesor McGonagall siedzącą na złotym krześle. Po wojnie objęła stanowisko dyrektora. Jej głowa pochylona była w kierunku kobiety która szeptała coś jej do ucha. Była to bardzo młoda kobieta o długich czarnych włosach opadających na ramiona. Jej twarz była blada jak papier a usta krwisto czerwone. Oczy były pusto czarne. Coś w jej wyglądzie sprawiało że Harry'emu ciarki przeszły po plecach. Gdy Harry przyglądał się owej kobiecie do sali wszedł rządek pierwszorocznych prowadzonych przez profesora Flitwicka który w jednej ręce niósł mały stołeczek a w drugiej czarną tiarę. Wszelkie rozmowy ucichły wraz z ich przybyciem. Pierwszaki ustawiały się przed stołem nauczycielskim twarzami do innych uczniów. Gdy stołek i tiara znalazły się przed nimi jej (tiary) rozdarcie rozszerzyło się i zaczęła śpiewać. Po skończonym śpiewie tiara ponownie zastygła w bezruchu, by po chwili zacząć przydział. gdy już ostatnia osoba została przydzielona głos zabrała Dyrektorka.
-Witam was pierwszoroczni po raz pierwszy w naszych szkolnych murach. Musicie wiedzieć że wstęp do Zakazanego lasu jest absolutnie zabroniony. Pan woźny Filch prosił mnie o przypomnienie że używanie magii na korytarzach także jest zabronione, tak samo jak produkty ze sklepu Weasley'ów.No a teraz po tych wszystkich ogłoszeniach życzę wam smacznego.- Klasnęła w dłonie po czym na stołach pojawiło się pełno jedzenia.
-No i to ja rozumiem!- wrzasnął Ron po czym szybko zabrał się za nakładanie na swój talerz masy jedzenia.
Po skończonej kolacji wszyscy udali się do swoich pokojów wspólnych. Gdy już tam dotarli pożegnali się i rozdzielili idąc do swoich dormitoriów. Hermiona od razu poszła do łazienki zostawiając Ginny w pokoju. Wzięła gorącą kąpiel po czym włożyła piżamę i poszła do łóżka. Leniwie się na nie wgramoliła.
-Dobranoc Ginn.- szepnęła przykrywając się kołdrą.
-Branoc Herm.- odpowiedziała po czym sama weszła do łazienki. A gdy już z niej wyszła jej przyjaciółka pogrążona była w śnie. Uśmiechnęła się na ten widok i sama ruszyła w kierunku swojego posłania. Nie minęła chwila a sama już spała.

No i mam 3 ;)
Jak wam się podoba?
Posłuchałam waszej rady i dodałam więcej opisów.

~~ Pozdrawiam Mopsicaa















4 komentarze:

  1. Świetny rozdział;)
    Czytam dalej ^^
    ~Lumos

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się podoba opis uczuć Rona;) rozdział dobry:) myślę, że powinnaś zmienić szablon na bloga;P czytając go teraz bez zapalonego światła przy 3 rozdziale zaczynają boleć oczy;/
    pozdrawiam szaneyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo. Czyżby Ron i Luna? Uwielbiam ten paring.
    em.

    OdpowiedzUsuń