wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 8.

Powoli zaczynało świtać. Blade promienie przebijały się przez zgliszcza Zakazanego lasu. Nie dawały one dużo jasności, ale choć trochę rozjaśniały te ciemności. Poruszali się bezszelestnie. Starali się odnaleźć drogę powrotną do zamku. Hermiona zdała sobie sprawę, że teraz, gdy sunęła przez Zakazany Las to miała wiele czasu na namysły. Słyszała najlżejsze dźwięki, które ją odprężały. Chłodne, poranne powietrze i ten szum drzew poruszanych wiatrem. Odprężało ją to. Ta zmiana była w pewnym sensie niepokojąca, ale Hermionie się podobała. Jednak, co oczywiste nie wierzyła w żadne głębiwtryski i tego typu wymyślone przez Lunę rzeczy. Nagle zarośla stały się rzadsze, a drzewa nie były tak wielkie jak wcześniej. Po chwili wyszli na polankę. Nie była ona duża. Słońce oświetlało dwa duże kamienie znajdujące się na niej.
-Zróbmy przerwę.-powiedziała błagalnie Cho. 
-Nie dam rady iść dalej.- szepnęła Pansy opadając na jeden z kamieni. Nie wyglądała najlepiej. Z jej nogą nie było najlepiej. Po długiej ucieczce przez trollem pogorszyło jej się. Kostka ponownie zaczęła puchnąć i boleć. 
-Dobra odpocznijcie a ja przejdę zobaczyć co dalej..- rzekł Teo. On jako jedyny nie wyglądał na zmęczonego.Wszyscy podziwiali jego wytrzymałość i zapał. Zawsze zachowywał spokój wtedy gdy inni panikowali. Nim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć chłopak już zniknął.
-Świetnie.- burknął Zabini kopiąc mały kamień który leżał przed nim. Zaczął ze zdenerwowaniem chodzić w tą i z powrotem. Draco zaczęło bardzo to irytować więc odszedł spory kawałek od niego. Usiadł na ziemi i zaczął się rozglądać. Kawałek dalej ujrzał sylwetkę Hermiony przysiadającą na kamieniu obok Ginny.Była ewidentnie zmęczona. Blada, cienie pod oczami i same oczy. Były takie puste.W sumie to każdy z nich tak wyglądał. Masowała obolały kark rozmawiając z Rudą. Gdy Draco tak przyglądał się Gryfonce, koło niego usiadł Terence. Chwilę się mu przyglądał a potem rzekł.
-Jeszcze Ci nie przeszło?-Draco wzruszył ramionami.
-Nie wiem o czym mówisz.- odparł. Higgs tylko pokręcił głową.
-Smoku, przestań udawać. Ja wiem co się stało w trakcie bitwy.- Teren uśmiechnął się lekko. On był inny niż wszyscy Slizgoni. Tiara zastanawiała się czy nie przydzielić go do Ravenclawu ale ostatecznie wybrała Slytherin. Draco westchnął.
-Dobra Stary, ale nie musisz mi tego wypominać, jasne?
-Jasne.- potwierdził Teren. Przez chwile panowała cisza. W oddali było słychać szepty innych i chichot Luny. Młody Malfoy mimowolnie spojrzał na Rona. Automatycznie skrzywił się na widok Rudego który szczerzy się do tej wariatki Lovegood. Jak on mógł zostawić Hermione dla niej. Czasami miał ochotę potraktować go najsilniejszym cruciatusem na jakiego go było stać. Te złowieszcze rozmyślanie przerwał im Nott który właśnie przedzierał się przez krzaki w ich kierunku.
-Znalazłem strumień.-oznajmił dumnie wypinając pierś. 
-Gdzie!?-Krzyknęła Cho która była w strasznym stanie. Widać że była głodna i spragniona.
-Chodźcie to wam pokaże.- Oznajmił i ruszył z powrotem w stronę z której przyszedł. Powoli podnieśli się i ruszyli za nim. Chwile później  stwierdzili że nie był to zbyt dobry pomysł. Ron który szedł jako ostatni nie zauważył wystającego pnia i z impetem padł przed siebie w błotną kałużę. Pobrudził się przy tym okropnie. Gdy wszyscy się zorientowali co przydarzyło się Rudemu Draco wpadł w niepohamowany śmiech. Jego głośny rechot przeszył prawie całą puszczę. Ronald zrobił się cały czerwony na twarzy.Był już na skraju wybuchu. Ostrożnie podniósł się i wytarł dłonią oczy. Pierwsze co zobaczył to stojącą przed nim blondynkę. Wyraz jej twarzy był nieodgadniony. Wychylił się za jej ramię i zobaczył Malfoy'a który trzyma się za brzuch i wyje ze śmiechu.
-Zaraz nie będzie Ci do śmiechu Ty tleniona pokrako!- wydarł się i wyciągnął pośpiesznie różdżkę. Nim blondyn się zorientował wisiał już do góry nogami. Mimo to zachował dumę. Przybrał na twarz swój kpiący uśmieszek i pokręcił głową.
-Ron opuść go.- Hermiona złapała Rudzielca za szatę. Skrzywiła się na smród jaki od niego emanował. To raczej nie było zwykłe błoto. 
-Bronisz go tak?!- krzyknął prosto w jej twarz. Dziewczyna opuściła wzrok. Nie chciała patrzeć mu w oczy po tym jaki dla niej był. Zostawił ją dla Luny. I na dodatek miał czelność podnieść na nią głos. 
-Nie bronie go ale zachowujesz się jak dziecko!- warknęła odsuwając się od niego. W tym czasie młody Malfoy machnął różdżką i niepostrzeżenie osunął się na ziemię. Wykorzystał nieuwagę Weasley'a i już po chwili to on wisiał nogami do góry. Blondyn zabrał mu różdżkę i stał przed nim z założonymi na tors rękoma. 
-No, no no.- uśmiechał się kpiąco.
-Puszczaj mnie ty Tleniona Fretko.- Krzyknął szamocząc się. Ron nigdy nie umiał zachować spokoju. Ginny w tym czasie chciała rzucić jakimś zaklęciem w Smoka, ale Blaise złapał ją i mocno przytrzymał. Dziewczynę przeszyło ciepło po całym ciele. Opuściła różdżkę i przyglądała się co będzie dalej.
-Silencio*-mruknął Malfoy. Ron nie mógł wymówić ani słowa.- Od razu lepiej. Aguamenti**.- wyszeptał i już po chwili z jego różdżki wytrysnął strumień zimnej wody. Skierował go w Rudzielca. 
- Może ochłoniesz i przestaniesz śmierdzieć.- te słowa wywołały śmiech. Nawet Harry zaśmiał się cicho. Chłopak do tej pory nie wtrącał się. Luna która stała kawałek dale przyglądała się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczami i zakrytymi dłonią ustami. 
-Starczy już.-wyszeptała. Malfoy powoli opuścił chłopaka i ten już po chwili stał na ziemi kaszląc. Blondyn nie za bardzo się tym przejął. Wziął swoją bluzę i poszedł przed siebie. Zanim ruszyła reszta. Luna wzięła pod rękę Rona, który ledwo łapał oddech. I skierowali się za innymi. Hermiona widziała kawałek przed sobą sylwetkę blondyna. Znów jest taki jak kiedyś. Cyniczny i bezczelny. No ale jakby patrzeć z innej strony przecież nic takiego nie zrobił. Całą drogę do strumienia po jej głowę zaprzątały myśli o pewnym Ślizgonie. Po dobrych pięciu minutach dotarli nad mały potok. Pierwsza do niego popędziła Cho. Nabrała wody w dłonie i zaczęła pić. Woda była chłodna i łagodziła pragnienie. Wszyscy skierowali się tuż za nią. Hermiona nabrała trochę cieczy w dłonie i nachyliła się. Nagle usłyszała krzyk Neville'a. Podniosła wzrok i ujrzała bezwładnie leżące ciało Cho na ziemi, obok niej kucał Longbottom. 
-Nie pijcie tego!.- krzyknął Terence. Grupa szybko odsunęła się od źródełka. Podeszli do Krukonki która bezwładnie leżała na glebie. 
-Żyje.- oświadczył beznamiętnie Nott. Znów był taki spokojny. Podszedł do strumyka i machnął nad nim różdżką. 
-Czarna magia. Ktoś zaczarował ten zbiornik..-mruknął pocierając skronie.-Jak najszybciej możemy się wydostać z tego lasu.-dodał.
-No co Ty nie powiesz? Geniusz normalnie.-prychnął Ron. Nott zastanowił się chwilkę. Po rozmyśleniach odwrócił się w stronę nieprzytomnej dziewczyny. Kucnął obok. Wyglądała tak spokojnie. Miała miarowy oddech i lekko rozchylone wargi. Jej cera była gładka jak porcelana, długie, czarne włosy rozrzucone były po całej trawie w okół jej twarzy. 
-Zapadła w jakiś rodzaj snu. Nie wiem ile może to potrwać.- rzekł po czym wstał.
- Chcę już do domu.- mruknęła Luna opierając się o nagi tors Rona. Chłopak ściągnął koszulkę kilka chwil wcześniej i przewiesił ją przez gałąź jednego z drzew. Była mokra i nie nadawała się do użytku.- Szkoda że się nie da stąd teleportować mruknęła smutno.
-No tak!- uderzył się w czoło Draco.- Teleportacja, deportujmy się stąd.!-krzyknął uradowany.
-Malfoy, gdybyś przeczytał Historię Hogwartu wiedziałbyś..-zaczęła Hermiona ale przerwali jej zgodną grupą Gryfoni.
-że nie można deportować się na terenie Hogwartu. taa..-mruknęli.
-No właśnie na terenie Hogwartu a my jesteśmy w Zakazanym Lesie, tu pole będzie osłabione.- do konwersacji dołączył się Nott.
- A jeśli się nie uda możemy przecież się rozszczepić.- zaperzyła się Hermiona.
-Granger uspokój się.-upomniał ją Malfoy.- Warto spróbować.-dodał.
-Niech wam będzie.-burknęła obojętnie. 
-To gdzie się wybieramy?-wyszczerzył się Zabini.-do Hogwartu nie możemy. Może deportujemy się najpierw gdzieś gdzie będziemy mogli się ogarnąć bo wujcio Blaise nie czuje się najlepiej.- dodał i powąchał się po czym się teatralnie skrzywił.- wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-A co z Cho.-spytała Ginny, patrząc na ciało Krukonki. 
-No a co ma być? Zabieramy ją. Miałem Cię za mądrzejszą od twojego brata.- mruknął Draco.
-Nie pozwalaj sobie Malfoy!-wydarł się Ron.
-Do cholery nie zaczynajcie znowu!-odezwał się Harry.
-Możemy deportować się do mnie do domu.-powiedziała cicho Hermiona. Wszystkie oczy skierowały się na nią.- No co? Nikt tam nie mieszka odkąd rodziców nie ma.-dziewczyna posmutniała na wspomnienie rodziny.
-No dobra. Longbottom pokrako weź tą lale i chodź tu.- rozkazał Draco. 
-Malfoy nie zachowuj się jak skończony dupek!-zażądała Ginny. Blondyn tylko prychnął. Neville wziął na ręce bezwładne ciało Krukonki i już po chwili wszyscy stali w kole trzymając się za ręce.
-No Granger dalej.- ponaglił ją Smok. Chwilę później okręcali się wokół własnej osi by po chwili wylądować w jakiejś brudnej mugolskiej uliczce Londynu. 

*- Zaklęcie uciszające przeciwnika.
**-zaklęcie wytwarzające strumień wody z różdżki.


Cześć Kochane.
Jednak nie zawieszę bloga, przekonałyście mnie.
Jeśli chodzi o wątek Terence'a z Hermioną będzie takie coś nie martwcie się.
Jest jeszcze jedna rzecz. Mianowicie zachowanie Hermiony względem Draco. Postanowiła, że na razie nie ujawnię tego. W kolejnych rozdziałach wszystko się wyjaśni :)

~~ Pozdrawiam Mopsicaa. ;*


7 komentarzy:

  1. Bardzo sie ciesze że nia zawiesiłaś bloga ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak anonim u góry cieszę się, że postanowiłaś pisać dalej.
    Świetny rozdział, czekam na ciąg dalszy ;3 ~Katherina

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeej, mama nadzieje ze juz jutro napiszesz zniw :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zawieszaj czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. No i rozumiem ! Bez kitu, przerazilas mnie wtedy xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatruta woda w strumieniu...
    No, coraz ciekawiej.
    em.

    OdpowiedzUsuń