środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 2.

       Obudziło ją ciche pukanie w szybę. Delikatnie wsparła się na łokciach i spojrzała w tamtym kierunku. Na parapecie wcale nie było sowy lecz co chwilę uderzał w okno mały kamyk. Cicho zsunęła się z łóżka i podeszła do otworu okiennego. Wychyliła się i zobaczyła rudą czuprynę Freda.
- O niee, co on może chcieć.- szepnęła cicho.
Gdy chłopak tylko ją zobaczył puścił w jej kierunku mały papierowy samolocik. Swobodnie ujęła go w dłonie i rozwinęła. 

                              Hermiono,
        Proszę spotkaj się ze mną za kilka minut w ogrodzie, muszę z Tobą porozmawiać.
                                                         Fred.

-No i co ja mam teraz zrobić?- to jedno pytanie błądziło teraz po jej świadomości. Myślała przez chwilkę nad tym ale postanowiła spotkać się z nim. Poszła do łazienki aby się przebrać a tuż po tym udała się przed Norę. Chłopak siedział na jednej z ławek w ogrodzie. Nawet nie zauważył jak usiadła obok niego.
- Fred.?- jej głos wyrwał go z rozmyślań. Przetarł dłonią zaspane oczy i spojrzał na nią. Od czasów wojny jego oczy bardzo się zmieniły. Nie było już w nich tych szczęśliwych iskierek. Były puste.
- Miona ja chciałbym Cię przeprosić za wczoraj, nie wiem co we mnie wstąpiło.. wiem że nie mam już nic na swoją obronę ale mam nadzieję że mi wybaczysz...-  chwilę siedzieli w ciszy.
- Jaa.. tak wybaczam Ci Fred. - szepnęła po czym przytuliła się do niego. Siedzieli tak wpatrując się w zieleń dookoła nich. To już dziś Hermiona po raz ostatni miała wrócić do Hogwartu. Rozmyślała tak przez dłuższy czas, ale po chwili przypomniała jej się ta sytuacja z wczoraj. Ludzie w pelerynach, zaklęci tuż nad nimi i zamaskowany chłopak. Ona musi o tym komuś powiedzieć zanim wyjadą. Ostrożnie oderwała się z ramienia Rudzielca i zwróciła w jego stronę.
- Fred ja muszę Ci coś powiedzieć. - Wiedziała że najlepiej jak powie kilku członkom zakonu to oni się tym zajmą a że jako jedyny nie spał Fred zwróciła się właśnie do niego.
-Mhm?- mruknął na znak że jej słucha.
- Pamiętasz jak wczoraj z Ginny byłyśmy w Londynie?- pokiwał głową. No i wtedy Gryfonka opowiedziała mu o tym co wydarzyło się na jednej z londyńskich uliczek.
- Najlepiej będzie jak od razu powiemy o tym Ojcu.-  Złapał ją za rękę i ruszyli w kierunku Kuchni.
W pomieszczeniu krzątała już się Molly a przy stole siedział Artur z kubkiem kawy i Prorokiem Codziennym w ręce. 
-Tato Hermiona ma Ci coś ważnego do powiedzenia. Wtedy po raz kolejny Gryfonka musiała opowiedzieć swoją historie o tym jak ona i Ginny zostały zaatakowane. Artur słuchał ich w skupieniu co chwilę popijając kawę. Gdy już Hermiona skończyła opowiadać w kuchni nastała cisza którą po chwili przerwała Pani Weasley.
- Arturze, powinniśmy zawiadomić ludzi z Zakonu niech się tym zajmą.
-Och tak, tak masz zupełną rację. No dobrze ale teraz nie pora na to. Idźcie się szykować do wyjazdu, bo zostało mało czasu.- Ponaglił ich mężczyzna. Hermiona razem z Fredem udali się po schodach do swoich pokoi. Gryfonka po ciuchu weszła do sypialni i z przykrością musiała stwierdzić że zastała Ginny w takiej samej pozycji jak wczoraj. Dziewczyna spała spokojnie z lekko uchylonymi ustami. Hermiona ostrożnie usiadła na końcu jej łóżka z zamiarem obudzenia jej.
-Ginn, Ginn obudź się.- wołała lekko potrząsając jej ramie. dziewczyna delikatnie otworzyła powieki. Podniosła się do pozycji siedzącej i przetarła ręką oczy.
-To już dzisiaj.. wiesz Herm postanowiłam rozstać się z Harrym..- szepnęła po czym wstała i udała się do łazienki. starsza Gryfonka była w szoku podjętą decyzją jej przyjaciółki. Przecież Ginny i Harry tak do siebie pasowali. To niemożliwe. Jej rozmyślania przerwało ciche pukanie do drzwi.
-Proszę.- szepnęła, a w nich pojawił się jej ukochany rudzielec. Miał on na sobie zwykłe czarne jeansy, białą koszule z byle jak podwiniętymi rękawami i szkarłatno-złoty krawat. Uśmiechnął się na jej widok. No tak Ron jej pierwsza poważna miłość. Powolnym krokiem szedł w jej kierunku po czym usiadł obok na łóżku. 
- Idziemy na śniadanie.?- spytał poprawiając mankiety swej koszuli.
-Nie, ja muszę jeszcze się spakować i ubrać, a po za tym czekam na Ginny aż zwolni łazienkę, ale Ty idź wiem że jesteś głodny.- odpowiedziała uśmiechając się delikatnie.
-No dobrze.- ucałował ją w czoło i wyszedł z pokoju. Hermiona jednym machnięciem różdżki spakowała swój kufer. I zaczęła się przebierać. Ubrała zwykłe czarne jeansy, białą koszulę wraz z krawatem w barwach Gryffindoru i do tego zwykłe trampki mugolskiej firmy.
Gdy poprawiała swoje guziki od koszuli w drzwiach łazienki stanęła Ginny. Ubrana ona była tak samo jak Hermiona. Włosy miała uczesane i rozpuszczone. Delikatny makijaż podkreślał jej piękne rzęsy dodając jej długości. Usta miała podkreślone czerwoną pomadką. Uśmiechnęła się na widok przyjaciółki i zaczęła pakować swoje rzeczy do kufra. Miona w tym czasie skierowała się do łazienki. Upięła swoje włosy w koka, umyła zęby i pomalowała usta bezbarwnym błyszczykiem.
Zajęło jej to jakieś dziesięć minut, a gdy już weszła do pokoju zastała Ginn siedzącą na swoim kufrze. Dziewczyna patrzyła w jeden punkt nie zwracając uwagi na rzeczy wokół niej.
-Idziemy?- spytała Hermi.
-Idziemy.-odpowiedziała jej przyjaciółka i razem zeszły na śniadanie. W pomieszczeniu siedzieli już wszyscy inni. Granger jak zawsze usiadła koło Rona a Ginny koło Harry'ego. Wybraniec podsunął jej kawałek papierowej serwetki na której było napisane;
Spotkajmy się po śniadaniu w ogrodzie. Musimy porozmawiać. 
Dziewczyna od razu po przeczytaniu schowała serwetkę do kieszeni. Po zjedzonym posiłku ruszyła w stronę ogrodu. Harry siedział na tej samej ławce co Fred i Hermiona godzinę temu. Ginny usiadła obok.
-Ginny, ja wiem jak to  wczoraj wyglądało, i nie dużo o tym myślałem i najlepszym rozwiązaniem byłoby jeżeli byśmy się rozstali.
-Harry ja też dużo o tym myślałem i podjęłam taką samą decyzje jak Ty. Jedne czego chcę to to abyśmy nadal byli przyjaciółmi.- Wybraniec popatrzył na nią po czym przytulił i ucałował w czoło.
-Oczywiście- szepnął wiedząc że już nigdy nie będzie jego. Siedzieli tak bardzo długo, w milczeniu i przytuleni do siebie. Oderwał ich od tego jakiś hałas dochodzący z Nory. Bliźniacy ładowali kufy rodzeństwa do samochodu.
-Dalej gołąbeczki bo was zostawimy.-roześmiał się jeden z nich.
Harry i Ginny poszli do swoich kierunków po bagaże. W drzwiach minęli się z Ronem, Hermioną i Państwem Weasley. Po pięciu minutach znieśli swoje kufry do samochodu i rozsiedli się na tylnym siedzeniu. Po godzinnej jeździe wreszcie dotarli na dworzec. Parami przechodzili przez barierkę między peronem dziewiątym a dziesiątym. Najpierw Ron i Harry, potem Hermiona i Ginny a na końcu Pan i Pani Weasley. Peron 9 i 3/4 jak zawsze był bardzo tłoczny. Wszędzie kręciło się pełno podekscytowanych pierwszoroczniaków. Duże kłęby dymu unosiły się nad ich głowami. Przestraszone zwierzęta hukały, miałczały i rechotały. Hermionie zrobiło się trochę przykro bo nigdzie nie widziała swoich przyjaciół z Hogwartu. 
-No Kochaneczki chodźcie mnie uściskać.-powiedziała Pani Weasley i każdego mocno wyściskała.
-Ron, dobrze się tam sprawuj i bądź sprawiedliwym Prefektem. Hermiono jeszcze raz Ci gratuluję zostania Prefektem Naczelnym. Harry, Ginny uczcie się tam dobrze. No a teraz zmykajcie bo zaraz lokomotywa odjedzie bez was. - Uśmiechnął się Pan Weasley i pożegnał ich po czym razem z żoną przeszli przez barierkę. Młodzi czarodzieje wzięli swoje kufry i udali się do pociągu.
-Rozdzielmy się i poszukajmy wolnych przedziałów.- zaproponował Harry a inni pokiwali głowami i się rozeszli. Ron przechodził korytarzem, i stanął na przecie jednego w miarę pustego przedziału.
Rozsunął drzwi i zamarł na widok który tam go spotkał.


No i drugi. Mam nadzieję że ktoś w ogóle to czyta ;)
Jeśli ktoś tu jest to proszę zostawcie dla mnie jakiś komentarz ;)
~~ Pozdrawiam Mopsicaa.


6 komentarzy:

  1. Piękny *.* Tylko nie ogarniam: Ginny i Harry chcę się rozstać a,tu chwilę później się do siebie tulą O.o
    Pozdrawiam Pomylona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przesady:) gdy jest się ze sobą długo a potem się rozstaje to przytulenie jest normalnym gestem;) chociaż wydaje mi sie że akcja dzieje się trochę za szybko:P ale lece czytać dalej;P
      szaneyka

      Usuń
  2. Hej ;) dopiero niedawno wpadlam na tego bloga, ale cieszę się :) narazie mało co mogę powiedzieć, bo dopiero się zaczyna, ale wydaje się bardzo fajnie. Skończyłas w najmniej oczekiwanym momencie, ale to dobrze, bo będę czekać na rozdzial z niecierpliwością. Jedyny minus to brak opisów i trochę za szybko przechodzisz z akcji do następnej. Ode mnie to tyle :)
    /Ana Noks

    OdpowiedzUsuń
  3. Idę czytac daleeej, boskieee :d

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie przepadałam za hinny. I rozumiem Ginny.
    Dobrze, że zostali przyjaciółmi.
    em.

    OdpowiedzUsuń