wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 10.

Przekraczając próg salonu natknęli się na niemałą niespodziankę. Dotychczas śpiąca Cho teraz siedziała na kanapie i bredziła coś do Alex. Blondynka spoczywała na dużym fotelu spory kawałek od niej. Wyglądała na przestraszoną.
-Hermiono, ja naprawdę nie chciałam jej obudzić, ona samaa.- zaczęła panna Tomlinson.
-Spokojnie Al.- Gryfonka ruszyła w stronę Chang a w jej ślady udał się Teren.
-Jak się czujesz?-spytała Hermiona przysiadając obok Krukonki. Dziewczyna rzuciła jej się na szyję i zaczęła rzewnie płakać. Panna Granger była zszokowana zachowaniem dziewczyny, przecież nigdy za sobą nie przepadały a tu taki śmiały gest w jej kierunku. Mimo to nie odepchnęła jej.
-Tam było strasznie.. Oni mnie torturowali a potem bili.- ponowny potok łez wylał się spod powiek czarnowłosej.
-Spokojnie już, jesteśmy bezpieczni, połóż się i odpocznij.- zaproponowała Hermi. Cho wykonała jej polecenie i z powrotem ułożyła się na wygodnej kanapie patrząc w jeden punkt gdzieś na ścianie.
- O czym ona gada?-spytała przestraszona i zarazem zaintrygowana Alex.
-Nie ważne.- mruknął oschle Terence. Chłopak siedział na oparciu kanapy i trzymał rękę na ramieniu Hermiony. Nagle z małego korytarzyka który znajdował się obok salonu doszły rozbawione głosy Harry'ego i Pansy. Ślizgonka była owinięta białym puchowym ręcznikiem i miała duże wypieki na twarzy. Harry za to był w samych spodniach od dresu. Jego włosy sterczały we wszystkich kierunkach i miał lekko przyśpieszony oddech. Wszystkie pary oczu zwróciły się w ich stronę. Terence znacząco podniósł brwi do góry i uśmiechnął się szelmowsko.
-Cho, jak się czujesz?- szepnął Wybraniec zwracając swoją uwagę na Czarnowłosą.. Krukonka lekko się uśmiechnęła.
-Dobrze.- odpowiedziała słabym głosem.
-To wspaniale. Będziemy mogli dostać się do szkoły jak najszybciej.-ucieszył się Złoty Chłopiec- Hermiono masz może jakieś opatrunki w domu? Pansy się pogorszyło.-dodał zwracając się do przyjaciółki.
-Nie dziwię się.- Zaśmiał się Terence. Mopsica zgromiła go wzrokiem.
-Jasne, zaraz przyniosę.-powiedziała Hermiona po czym ruszyła do kuchni.
-Cześć, jestem Alex.- powiedziała donośnie blondynka na którą nikt do tej pory nie zwrócił uwagi.
-Cześć.-mruknęła Pansy wygodnie rozsiadając się na kolanach Wybrańca.
-Nie wiedziałam, że Hermiona ma aż tylu znajomych w tej szkole. Zawsze opowiadała mi tylko o dwóch. Szczerze zawsze chciałam poznać Harry'ego.- Blondynka uśmiechnęła się promiennie i usiadła koło Terence'a. Chłopak uniósł brwi do góry i zmierzył dziewczynę zdziwionym spojrzeniem. Nie przepadał za nachalnymi dziewczynami a jak widać Alex do takich należała.
-Oo a dlaczego akurat Harry'ego?- zainteresowała się Parkinson, uśmiechając się kpiąco.
-Z tego co mi Hermiona opowiadała, to on jest fantastyczny. Miły, uprzejmy, stanowczy, spokojny a w dodatku przystojny. Nie widziałam go nigdy na zdjęciach u Hermi, powiedziała że nie ma żadnego, ale z tego co mówiła spodobałby mi się.- Blondynka jeszcze bardziej rozpromieniła się, a Pansy odruchowo złapała Harry'ego za rękę.
-Harry, nasz Złoty Chłopiec ma nawet fanów w świecie mugoli.-Zaśmiała się Parkinson gładząc rękę Gryfona. Wybraniec tylko prychnął i  przewrócił oczami.
-Harry, znalazłam tylko to.- Niespodziewanie w stronę Pottera poleciał mały, biały pakunek.Chłopak jednym sprawnym ruchem złapał go. Lata bycia szukającym jednak się opłacają. Pansy odwróciła głowę w stronę Alex i uśmiechnęła się złośliwie. Blondynka zrobiła się cała czerwona na twarzy i spuściła wzrok. Terence siedzący obok niej nagle dostał niepohamowanego ataku kaszlu.
-Dziękuję Hermiono.- powiedział rozbawiony Bliznowaty.
-Nie ma sprawy.-machnęła ręką.- Teren mógłbyś mi pomóc z przygotowaniem czegoś do jedzenia?- spytała Gryfonka uśmiechając się do Ślizgona. Relacje między nimi znacznie się ociepliły i zaczęli się do siebie coraz bardziej zbliżać.
-Oczywiście.- Chłopak wstał z kanapy i z wyrazem ulgi na twarzy pomaszerował za Gryfonką. Gdy już zniknęli z pola widoku, w salonie nastała krępująca cisza. Wybraniec delikatnie opatrywał kostkę dziewczyny a ta muskała opuszkami palców jego policzek. Cho leżała nadal w takiej samej pozycji i czasami przerywała ciszę swoim westchnięciem. Alex z zaciekawieniem przyglądała się swoim dłonią nie patrząc na nikogo. W myślach obwiniała się że nie spytała jak mają na imię. Przecież wypadałoby. A tak tylko zrobiła z siebie kretynkę na oczach nowo poznanych ludzi.Po dłuższej chwili uniosła wzrok i rozejrzała się. Zauważyła że nikt na nią nie patrzy więc wygodnie rozsiadła się. Spojrzała na szczyt schodów z których właśnie schodził przystojny brunet. Miał on rozwiane włosy i głębokie szare oczy. Swoim kolorem przypominały pochmurnne niebo w jesienne dni. Ubraną miał czarną bokserkę na którą narzucił dużą, ciemnozieloną bluzę i czarne jeansy. Podniósł swoje popielate tęczówki i natrafił na spojrzenie Alex. Momentalnie zatrzymał się w półkroku na schodach.
-Kim jesteś?-warknął.
-Jestem Alex Tomlinson, a Ty?- uśmiechnęła się do niego uroczo.
-Jestem Nott.- rzucił od niechcenia i udał się do dużego purpurowego fotela. Wziął z małej szafki pierwszą lepszą gazetę i błagał w myślach wszystkie bóstwa, żeby dziewczyna nie odezwała się do niego. Merlin był dzisiaj dla niego łaskawy. Dziewczyna  zrezygnowana opadła na kanapę uprzednio podpierając głowę na łokciach. Znudzonym wzrokiem zaczęła wpatrywać się w szczyt schodów. Długo nie musiała czekać, bo już po chwili pojawiła się na nim para uczniów Hogwartu. Dziewczyna schodząca po stopniach miała długie blond włosy i duże niebieskie oczy. Lekko się uśmiechała. Biała sukienka przed kolano odsłaniała jej zgrabne nogi. Luna trzymała z rękę wysokiego, rudego chłopaka. Jego oczy barwy błękitu były ciepłe i wesołe. Nos i policzki zdobiły mu różnej wielkości piegi. Miał na sobie, zwykłą białą koszulkę i szare dresy.
-Cho, kochana jak się czujesz?- wykrzyczała blond Krukonka puszczając się biegiem w stronę kanapy.
-Lepiej.- uśmiechnęła się do niej czarnowłosa. Nadal miała podkrążone oczy ale jej głos wrócił do normy.
-Jak się cieszę nie masz nawet pojęcia. Strasznie się bałam że to może być coś poważnego.- mówiła Luna z wyrazem ulgi na twarzy. Cho w odpowiedzi tylko się uśmiechnęła.
-Jestem Alex.-wtrąciła się blondynka zwracając na siebie uwagę. Wszystkie pary oczu ponownie skierowały się na nią. Nawet wzrok Teodora można było wyłapać znad gazety.
-Cześć jestem Luna, a to Ron.- blondynka powitała serdecznie Alex i wyciągnęła do niej swoją małą dłoń.  Ron w przeciwieństwie do niej nie był taki wylewny. Złapał Lunę za rękę i odprowadził w stronę kominka. Usiadł na podłodze i posadził blondynkę obok siebie, mówiąc coś do niej czule.
-Zabini odczep się!- nagle na samej górze schodów pojawiła się Rudowłosa dziewczyna. Miała na sobie tylko ręcznik związany na piersiach. Wszyscy zainteresowani zwrócili głowy w tamtym kierunku. Nawet Chang która leżała podniosła się teraz do pozycji siedzącej i spoglądała na dalsze poczynania.
-Ale Wiewióreczko, poczekaj na mnie.!- Za nią zaczął zbiec chłopak w białej koszuli i szarych spodniach. Był on dość wysoki i dobrze zbudowany. Jego ciemne włosy były rozwiane a brązowe oczy rozbawione.
Ron widząc całą sytuację, momentalnie poczerwieniał na twarzy i wstał z miejsca podbiegając do Blaise'a.
Złapał go za kołnierz koszuli i przygniótł do ściany.
-Czy on Ci się naprzykrza Ginny?- zapytał siostrę rudzielec.
-Nie Ronald, masz go zostawić. NATYCHMIAST!.- ryknęła Ginevra. Podziałało, chłopak puścił Ślizgona i oddalił się na swoje miejsce mrucząc coś pod nosem. Zabini spojrzał na młodą Weasley i uśmiechnął się figlarnie. Dziewczyna tylko prychnęła pod nosem i udała się z powrotem po schodach w górę. Ślizgon zrezygnowany opadł na kanapie obok Alex. Obrócił głowę w jej kierunku i zdziwiony podniósł brwi do góry.
-Jestem Alex.-wyjaśniła pośpiesznie dziewczyna. Chłopak westchnął i potarł dłonią twarz.
-To ja może zobaczę co u Terena i Hermiony.- Blondynka wstała z miejsca i udała się do kuchni. Gdy już za nią zniknęła pierwszy odezwał się Nott.
-Co tu kurwa jest grane?!- Teodor rzadko kiedy przeklinał i był taki wybuchowy. Zazwyczaj był bardzo spokojnym i opanowanym człowiekiem. Przyczynami jego nagłych ataków złości musiała być tylko wyjątkowa sytuacja. Jak widać teraz taka była.
-To ja wychodzę.-oznajmiła Pansy i czmychnęła do łazienki. Nieliczni wiedzieli jak wygląda zdenerwowany Nott, i wtedy po prostu woleli usunąć mu się z drogi.
-Uspokój się! To się da wyjaśnić! Jeszcze trochę a wrócimy do Hogwartu.- sytuacje postanowił załagodzić Wybraniec.
-Najpierw to musimy się jej pozbyć!- Ślizgon zaczął nerwowo chodzić w tę i z powrotem po salonie.
-Co wy tak się drzecie? Słychać was aż  u góry.- Po schodach schodziła właśnie Ginny przy boku Neville'a. Chłopak ujrzawszy Cho, od razu nabrał tempa i zbiegł wprost pod stolik potykając się o ostatni stopień. W pokoju dało się usłyszeć dźwięczy śmiech Zabiniego i Malfoy'a. Ten drugi właśnie pojawił się na szczycie schodów. Platynowe włosy były ułożone w artystyczny nieład i można by powiedzieć że jego oczy choć na chwilę straciły dawny lód, który zamieszkiwał w nich od kilkunastu lat. Ubrany był w elegancką, białą koszulę z kołnierzem pod którym związany był krawat w barwach Slytherinu. Czarne spodnie wyprasowane na kancik idealnie do niej pasowały.
-Longbottom ofermo nawet po schodach nie umiesz zejść.-zaśmiał się pogardliwie blondyn. Policzki Neville'a zaczęły robić się coraz bardziej czerwone. Zawstydzony z pomocą Ginny podniósł się z podłogi i ze spuszczoną głową podszedł do miejsca gdzie siedziała Cho.
-Jak się czujesz?-wyjąkał.
-Mogłabym Cię spytać o to samo.- uśmiechnęła się Krukonka poprawiając mu kosmyk ciemnych włosów. Chłopak uśmiechnął się delikatnie i usiadł na podłokietniku kanapy. Razem z Cho pogrążył się w rozmowie. Teodor  odrobinkę się uspokoił  już nie drążył tematu Alex. Usiadł z powrotem na fotelu i czekał na posiłek. Po chwili Teren, Hermiona i Alex wnieśli do salonu talerze, sztućce i jedzenie. Zapanował odgłos nakładanych dań i gwar rozmów. Uwagę Malfoy'a przyciągnęła Hermiona która była pogrążona w rozmowie z jakąś blondynką. Draco nie miał okazji jej poznać, więc domyślił się, że to mugolka. Hermiona uśmiechała się promiennie i miała  takie ciepłe czekoladowe tęczówki. Jej twarz w kształcie serca zdobiły ciemne loki. Była naprawdę piękna. Sam Draco musiał to przyznać. Ślizgon przez chwilę przyglądał się Granger po czym jego uwagę przyciągnęła mała sówka siedząca na parapecie. Niezauważalnie wstał od stołu i podążył do okna. Ostrożnie otworzył je i wziął od sowy pakunek. Był to Prorok codzienny prenumerowany przez Hermionę. Gdy już ptak odleciał Smok ponownie skierował się do stołu. Nadal trzymając w ręce gazetę sięgnął po kubek z kawą. Rozwinął Proroka na pierwszej stronie i pogrążył się w lekturze. Nie trwało to jednak zbyt długo, ponieważ upuścił szklankę trzymaną w ręce. Napój rozlał się po całym stole niszcząc obrus. Wszystkie głowy siedzące w pobliżu skierowały się na blondyna.
-O kurwa, nie dobrze.- jęknął przełykając ślinę. Jak widać nie miał zbyt dobrych wieści.

Witam ;)
Kolejny rozdział, trochę długo musiałyście  na niego czekać, ale jest :D
Miłego czytania.
~~ Buziaki Mopsica ;*


3 komentarze:

  1. Rozdział wspaniały, tak jak całe twoje opowiadanie
    ♥Chociaż powinnaś dostać Cruciatusem za przerywanie w takim momencie♥ Oczywiście żartuję : ) Lubię Alex i mam przeczucie, że jeszcze trochę z nimi zostanie ;D Jestem bardzo ciekawa co Draco przeczytał w gazecie. Nie mogę się doczekać ciągu dalszego :3 ~Katherina

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo fajny czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemogłam sie doczekać tego rozdziału!! Wspaniały jak zresztą zawsze, czekam na następny:D~tencza

    OdpowiedzUsuń